statystyki

Jak unieważnić ślub kościelny?

autor: Jan ludwikowski15.02.2016, 10:50; Aktualizacja: 15.02.2016, 11:19
kościół

Najważniejszym elementem skargi o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest wskazanie podstawy prawnej swojego żądania.źródło: ShutterStock

Pani Joanna rozwiodła się z mężem, który nadużywał alkoholu i stosował przemoc. – Wprawdzie rozstaliśmy się, ale tylko na drodze cywilnej – mówi czytelniczka. – Mamy ślub kościelny, który za wszelką cenę chciałabym unieważnić. Procedura jest jednak dla mnie niezrozumiała. Jakie warunki muszę spełnić i gdzie skierować skargę – pyta

reklama


reklama


Rzeczywiście Kościół katolicki nie uznaje rozwodów przeprowadzonych na podstawie przepisów prawa cywilnego. Dla zerwania wszelkich więzi niezbędne jest wytoczenie procesu małżeńskiego. Rozstrzygnięcie w takiej sprawie należy do sądu kościelnego, który wydaje stosowne orzeczenie. Jeżeli wystąpią ściśle określone przesłanki, istnieje możliwość stwierdzenia nieważności małżeństwa.


Pozostało jeszcze 67% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • jan(2016-02-15 19:31) Odpowiedz 10

    T. Boy Żeleński ironizował, że małżeństwa kościelne są unieważniane z powodu np. faktu, że w czasie ślubu na ołtarzu paliło się za mało świec. Oczywiście jeśli w małżeństwie jest wszystko O.K. nikomu jakoś nie przychodzi do głowy czepiać się liczby świec, ale jeśli związek dwojga ludzi stał się koszmarem i chcą w zgodzie z nauką kościoła się rozstać i ponownie ułożyć sobie życie, szybko biegną do kościelnego adwokata, żeby coś wynalazł, bo przecież całkowity nawet rozkład pożycia dla sądu diecezjalnego nie ma znaczenia, a więc nie będą np. te świece... Gdyby podobny kanon zastosować do innych sfer życia, to np. podjęcie pracy zawodowej poprzedzone musiałoby być ślubowaniem pracodawcy „wierności aż do emerytury” w imię godności ludzkiej pracy, która może się urzeczywistnić – jak zapewne mówiono by nam – tylko w trwałym, nierozerwalnym i ustanowionym przed Bogiem związku pracodawcy z pracownikiem. Wtedy nawet w razie nie płacenia wynagrodzenia i wymagania pracy ponad siły bylibyśmy zobligowani do „dźwigania krzyża” i dochowania wierności pracodawcy w imię wypełnienia raz danego słowa, a w sytuacjach skrajnych – pod hasłem, że „dla Boga nie ma sytuacji bez wyjścia” – wolno by nam było spędzić resztę życia na bezrobociu, chyba że komuś udałoby się uzyskać „unieważnienie umowy o pracę” (a zapewne taki proceder kwitłby wtedy w najlepsze!...). Oczywiście wielu pracowałoby „na czarno” przy cichym przyzwoleniu duszpasterzy, no bo przecież trzeba ich zrozumieć, bo znaleźli się „w trudnej sytuacji”, choć stawiano by za przykład tych, którzy będąc w owej „trudnej sytuacji”, żyliby konsekwentnie na „bezrobociu bez wyboru”. Dziś coraz więcej ludzi zadaje sobie pytanie, czy taka regulacja może rzeczywiście pochodzić od będącego podobno samą Miłością Boga. Gdyby kapłanów nie obowiązywał celibat, być może łatwiej byłoby nawiązać z nimi kontakt w takich tematach, gdyż sami mogliby być w podobnych, jak wielu wiernych, tarapatach, tzn. w sytuacjach, w których bardzo trudno się odnaleźć, ściśle stosując się do nauczania Kościoła... (No, choćby w sytuacji kiedy bardzo atrakcyjna i odgrywająca przed ślubem rolę chodzącego anioła kobieta, później okazuje się być Ksantypą, a zaręczam, że nic by wtedy nie zrozumieli z płomiennych kazań o „rodzinie Bogiem silnej”!) Nie przypadkiem w Kościele Prawosławnym, w którym celibat księży nie jest obowiązkowy, poglądy na trwanie małżeństwa za każdą cenę są nieco inne i może... warto by się było czegoś od prawosławnych nauczyć?... Niestety na ostatnim Synodzie.... ani drgnęło, tak wielki jest w Kościele opór konserwatystów, żeby nie powiedzieć doktrynerów.

  • Arletta Bolesta(2016-03-20 11:33) Odpowiedz 00

    Nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa zapraszam również na mój blog. dr Arletta Bolesta adwokat kościelny

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama