statystyki

Nowy regulamin sądów może promować cwaniactwo. MS nie wyklucza modyfikacji

autor: Małgorzata Kryszkiewicz04.02.2016, 07:16; Aktualizacja: 12.02.2016, 12:34
Przeciwko usztywnianiu zasad przydziału spraw od początku była prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego

Przeciwko usztywnianiu zasad przydziału spraw od początku była prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższegoźródło: ShutterStock

Zbyt sztywne zasady przydziału spraw sędziom mogą promować cwaniactwo i uniemożliwiać racjonalne wykorzystanie kadr. Resort sprawiedliwości nie wyklucza modyfikacji.

reklama


reklama


Nowy regulamin urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 2316) obowiązuje od miesiąca, ale już wzbudza w środowisku spore kontrowersje. Bo choć sędziowie przyznają, że intencje przyświecające projektodawcom były dobre, to w praktyce nowe rozwiązania mogą nastręczać problemów.

– Obecnie do ministerstwa spływają uwagi na ten temat. Proces ten ma zostać zakończony jeszcze w lutym. Wówczas przeanalizujemy wszelkie argumenty i wyważymy racje. Nie wykluczamy, że część uwag zostanie uwzględniona i na ich podstawie regulamin zostanie poprawiony – wskazuje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Jak jednak akcentuje, obecne zasady obowiązują i muszą być przestrzegane.

– Niestety, dochodzą do nas sygnały, że tak się w niektórych sądach nie dzieje i nadal jedynie od woli poszczególnych sędziów funkcyjnych zależy, kto jakie sprawy otrzymuje. To jest działanie wbrew obowiązującemu prawu i wobec tak postępujących osób będziemy wyciągać konsekwencje – ostrzega wiceminister.


Pozostało jeszcze 80% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • sędzia(2016-02-04 11:00) Odpowiedz 186

    Smutna prawda jest taka, że cały szereg osób funkcyjnych (nie twierdzę, że wszyscy i zawsze ale bardzo widoczna i istotna grupa) nie przeciąża się wcale sprawami. Często się dzieje tak, że niektórzy dostawali i nadal dostają bardzo mało, a zwiększający się wpływ pokrywają sędziowie liniowi. Powstaje bardzo często pytanie za co w istocie funkcyjni biorą dodatek za zwiększony wymiar obowiązków skoro mają ich w sumie (orzeczniczych i administracyjnych) zwykle mniej niż sędziowie liniowi? Co powiedzieć, jeżeli np. prezes ma 1/4 tego co inni ale w tej 1/4 to ogromna część to wyroki łączne bo mu się sprawy dobiera? Jedna sprawa to zatem matematyczne liczenie a obciążeń, a druga to analiza tego co niektórzy dostają. Nie uważam, że obciążenia funkcyjnych to największy problem sądownictwa. Ale jeden z większych na pewno.

  • SSR(2016-02-04 16:36) Odpowiedz 144

    Brawo panie ministrze Piebiak. Liczę na Pana konsekwencję. Ps. jestem sędzią.

  • Iza(2016-02-06 13:38) Odpowiedz 62

    Sądy są sfeminizowane. Pani przewodnicząca często jest w zażyłej komitywie z kierowniczką sekretariatu, która zna wszystkie słabości (nieobecności, spóźnienia, sympatie i antypatie) i taktykę szefowej w ruchu akt. Obie panie ręka w rękę sterują strumieniem wpływu, aby akta spraw kłopotliwych broń Boże nie trafiły do referatu pupilków lub przewodniczącej. Często niektórzy sędziowie z góry są wytypowani na "ofiary" i przyczynę wszelkich kłopotów wydziału, a wybrańcy są chronieni i lansowani na prymusów z czystym kontem startujących do awansów. Tylko elektroniczna rejestracja chwili wpływu sprawy - taka jak w księgach wieczystych i niezależna od danego sekretariatu- pozwoliłaby na ustalenie faktycznej kolejności wpływu i równomierny rozkład obciążenia trudnymi i obszernymi sprawami.

  • Cyklon(2016-02-04 12:30) Odpowiedz 220

    Teraz cos niby śmiesznego; Nieco ponad 10 lat temu moja firma miała w San Francisco sprawę o zapłatę paru dolarów sędzia była pani P ale zastąpiła ją podszywając się pod nią pani S z Polski , następnie ta sama osoba pojawiła się tam jako windykator, później jako windyktator ta sama osoba pojawiła się w Polsce a po roku jako sędzia w kolejnej sprawie która przyszła za mną z USA do Polski. Po dziesięciu latach ta sama osoba dostaje znów sprawę jako sędzia z powództwa przeciwko mnie. Jak to możliwe - dla ułatwienia podam że sędzia S z Łodzi ma w USA siostrę przyrodnią albo dwie i się zamieniają jednakże uczestnicy procesu się nie mylą to zawsze była ta sama osoba - kto się na tym nie zna może szybko wyjść na wariata....rodzice i dziadkowie tych osób w USA i w Polsce podejrzewani byli o wyłudzenia nieruchomości i stręczycielstwo ...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama