statystyki

"Ustawa inwigilacyjna" nie jest taka zła. PiS jedynie goni unijny poziom

autor: Jakub Dymek22.01.2016, 17:30
Nowelizacja to więcej inwigilacji w oparciu o dane internetowe i, jednocześnie, mniejsza możliwość kontroli służb przez sąd - alarmują eksperci

Nowelizacja to więcej inwigilacji w oparciu o dane internetowe i, jednocześnie, mniejsza możliwość kontroli służb przez sąd - alarmują eksperci źródło: ShutterStock

Szkicowy rysunek smartfona, pęknięta szybka, za którą czai się niewyraźna, mroczna sylwetka, a wszystko to opatrzone hasłem: „Wygoń policjanta ze swojego telefonu”. To jedna z bardziej umiarkowanych reakcji internetu na znowelizowaną przez parlamentarną większość Prawa i Sprawiedliwości ustawę o policji – nazywaną też „ustawą inwigilacyjną”.

reklama


reklama


Inne komentarze były dużo mniej subtelne – a wśród nich nierzadko zdarzały się odwołania do totalitaryzmu i ciągnących się za nimi cieni: nie tylko w gruncie rzeczy swojskiego policjanta, ale i ubeka, kagiebowca, agenta Stasi. I nawet jeśli część z tych obaw jest karykaturalna, to stojąca za nimi emocja ma swoje uzasadnienie. W polskich realiach propozycje poszerzania zakresu uprawnień służb specjalnych, policji i aparatu sprawiedliwości zazwyczaj nie spotykają się z entuzjastycznym przyjęciem, a doświadczenie historyczne – straszenie „Rokiem 1984” Orwella w XXI wieku nie wzięło się znikąd! – jest tylko jednym z wielu czynników. A powodów do obaw tu i teraz nie brakuje.

Główne zagrożenie wynikające z nowelizacji – podkreśla je chociażby Katarzyna Szymielewicz z fundacji Panoptykon – to więcej inwigilacji w oparciu o dane internetowe i, jednocześnie, mniejsza możliwość kontroli służb przez sąd. Owszem, służby mają raz na pół roku sprawozdawać sądowi, co robią – ale fakt, że będzie się to działo być może na długo po rozpoczęciu działań, a zajmować się tym będzie sąd okręgowy, czyni tę kontrolę czysto iluzoryczną. Dodatkowo niepokoić może to, że będzie można sięgać po nasze billingi, dane lokalizacyjne czy informacje o okolicznościach komunikacji (wszystko to zbiorczo nazywa się metadanymi, czyli tym, co nie stanowi treści wymiany informacji, danych, ale jej towarzyszy, jak lokalizacja właśnie) nie tylko w związku z np. prowadzonym postępowaniem przeciwko nam, lecz także w celu zapobiegania przestępstwom – i to nie tylko tym najpoważniejszym. Nie jest więc wykluczone, że czynności prewencyjne będą podejmowane nie wobec osób, co do których motywów zazwyczaj nie ma wątpliwości – znanych gangsterów i przemytników – ale i wobec tych, którzy mogą być z różnych względów „niewygodni”. Nie można przecież wykluczyć, że wyjątkowo nieprzychylny rządowi dziennikarz skrywa jakieś złe intencje, prawda? A może przynajmniej obsesyjnie ściąga filmy z internetu. Mówiąc najprościej, i nieco tylko wyolbrzymiając problem: dopóki nie zostanie to jasno i precyzyjnie uregulowane – być może najwcześniej następną ustawą – możemy być obserwowani, dopóki coś na nas nie „wpadnie”.

Na te pojawiające się w debacie publicznej i z mównicy sejmowej zastrzeżenia i obawy rząd i większość sejmowa odpowiadają – nie do końca bez racji – że nawet niedoskonała ustawa i tak musiała zostać wprowadzona, bo należy wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego. A właśnie mija ostatnia chwila, kiedy trzeba to zrobić, aby służby nie utraciły możliwości legalnego prowadzenia działań operacyjnych. Rząd więc ustawę przeprowadza, ale i obiecuje, że już za chwilę rozpocznie się proces konsultacji społecznych, których efektem – jak mamy rozumieć – będzie lepsza ustawa, bardziej szczegółowa i w większym stopniu uwzględniająca zastrzeżenia organizacji pozarządowych czy rzecznika praw obywatelskich. To obietnica wartościowa, ale – jak pokazuje bardzo pobieżne potraktowanie dotychczasowych rekomendacji Rady Cyfryzacji przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji – jej realizacja zależy tylko od dobrej woli rządzących.

O ile jednak obecna nowelizacja, owa „ustawa inwigilacyjna”, jest z pewnością niedoskonała i może stwarzać poważne zagrożenie dla wolności obywatelskich, to nie jest to wcale dowód na – jak chcieliby niektórzy krytycy rządu – wyjątkową perfidię PiS, autorytarne zapędy Jarosława Kaczyńskiego, obsesję służb Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kamińskiego czy totalitarne sympatie polskiej prawicy. I to nie tylko dlatego, że podobny projekt zgłosiła już wcześniej Platforma Obywatelska. Kierunek, który w sprawie nadzoru, inwigilacji i działalności służb obiera Prawo i Sprawiedliwość, nie jest w ogóle różny od europejskiej średniej, a także od postępowania naszych sąsiadów i partnerów. Są przykłady demokracji idących dużo dalej. Żeby zdać sobie z tego sprawę, wystarczy rzucić okiem na zeszłoroczne działania – wcale nie prawicowego zresztą – rządu Francji.


Pozostało jeszcze 58% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • i co wy na to?(2016-01-22 19:19) Odpowiedz 56

    Tam, gdzie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są na korzyść PiS, tam są akceptowane. Tam, gdzie są niezgodne z ich intencją, tam mamy do czynienia z wątpliwościami i analizą. To jest właśnie ta sowiecka reguła. Co nasze, to nasze, a co wasze, to możemy negocjować...

  • proszę nie aresztujcie mnie za ten komentarz(2016-01-29 14:00) Odpowiedz 20

    wolałabym żyć w strachu przed prawdziwym zagrożeniem (prawdziwym ale wątpliwym) niż w strachu że za shareowanie linków niepodobających się rządowi o 5:30 wpadnie do mnie policja i aresztuje mnie za cokolwiek, ściągnięte filmy, wchodzenie na strony 18+, podejrzane wiadomości na facebooku... prywatność w sieci to podstawa jej istnienia, jeżeli już nie istnieje to chyba wolę nie korzystać z internetu

  • nie dajmy się zwariować(2016-01-23 17:05) Odpowiedz 13

    Taki sobie zgotowaliśmy świat, że już bez inwigilacji się nie da. A wszystko jest dobrze póki jest dobrze. We Francji np. cały czas jest stan wyjątkowy i całe obostrzenia z tym związane i nikt chyba nie protestuje. Także nie dajmy się zwariować i dajmy służbom nas chronić.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama