6 maja przyszłego roku wejdzie w życie wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający, że pełnienie przez asesora funkcji sędziowskich jest sprzeczne z konstytucją.

Zaproponowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych wprowadza dodatkowe, najniższe stanowisko sędziowskie o ograniczonym zakresie kompetencji. Jak podkreślił minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Duda, ok. 30 proc. stanowisk orzeczniczych kraju, dotychczas zajmowanych przez asesorów sądowych, będzie nie obsadzonych. Dlatego ważne jest, by wprowadzić nowe przepisy, zanim asesorzy stracą swoje uprawnienia.

Duda poinformował, że projekt jest zgodny z propozycjami Krajowej Rady Sądownictwa (która sama nie może podjąć inicjatywy ustawodawczej i zwróciła się o to do prezydenta) i zakłada, że prawnicy po aplikacji uzyskiwaliby prezydencką nominację na sędziego grodzkiego i w sądach rejonowych orzekaliby w najprostszych sprawach.

Pozwoliłoby to na zdobycie przez nich odpowiedniego doświadczenia do orzekania w sprawach bardziej skomplikowanych oraz umożliwiłoby ocenienie ich kwalifikacji przed powołaniem na stanowisko sędziego sądu rejonowego. Powołanie na stanowisko sędziego sądu rejonowego byłoby poprzedzone zajmowaniem stanowiska sędziego sądu grodzkiego przez okres nie krótszy niż trzy lata.

Zgodnie z projektem sędzia grodzki będzie miał taki sam status, jak wszystkie pozostałe kategorie sędziów sądów powszechnych i szczególnych. "Nie będzie żadnej różnicy w statusie prawnym sędziów sądów grodzkich w stosunku do pozostałych sędziów, co uzasadnia trafność i konstytucyjność przyjętych w projekcie rozwiązań normatywnych" - podkreślił Duda. Dodał, że jedyne, co wyróżniać będzie sędziego grodzkiego od sędziego sądu rejonowego, to wiek, który jest wymagany dla powołania na to stanowisko (ukończone 27 lat) oraz zakres spraw, w których będzie mógł podejmować czynności sędziowskie.

W projekcie przewiduje się, że sędzia grodzki będzie pełnił czynności sędziowskie w sądzie rejonowym m.in. przy rozpoznawaniu spraw o wykroczenia w pierwszej instancji, o wykroczenia skarbowe oraz o przestępstwa skarbowe (z wyjątkiem spraw podlegających rozpoznaniu w postępowaniu zwyczajnym), a także o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego, o przestępstwa podlegające rozpoznawaniu w postępowaniu przyspieszonym oraz o pozostałe przestępstwa, podlegające rozpoznaniu w postępowaniu uproszczonym, a ponadto spraw cywilnych, podlegających rozpoznaniu w postępowaniu nakazowym, upominawczym i uproszczonym.

Przewodniczący KRS Stanisław Dąbrowski podkreślił, że alternatywa dla projektu prezydenta to "kryzys sądownictwa, który będzie odrabiany przez dziesięciolecia". Dodał, że powołanie stanowiska sędziego grodzkiego jest potrzebne, ponieważ w sądach rejonowych jest wiele spraw drobnych - nie wymagających wielkiego doświadczenia, ale dobrego opanowania rzemiosła.

Projektu nie poparł rząd. Wiceminister sprawiedliwości Jacek Czaja uznał, że wprowadzenie w życie propozycji prezydenta w znacznym stopniu utrudni zarządzanie kadrami w sądach, doprowadzi do narastania zaległości, zróżnicowania obciążenia sędziów i musiałoby pociągnąć bardzo skomplikowane i czasochłonne zmiany systemowe.

O odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu wnioskowała PO. Jerzy Kozdroń (PO) uznał, że jest on niepotrzebny w sytuacji, gdy zaawansowane są prace nad rządowym projektem ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. "Odbieramy ten projekt jako konkurencyjny wobec rządowego" - powiedział.

Beata Kempa (PiS) uznała, że odrzucenie projektu byłoby "odtrąceniem ręki podanej przez prezydenta", tym bardziej nierozsądnym, że projekt ten odpowiada na postulaty środowiska sędziowskiego. Zaproponowała, żeby podjąć dalsze prace nad projektem w sejmowej komisji. Za skierowaniem projektu do komisji opowiedział się także Stanisław Olas (PSL).

Ryszard Kalisz (Lewica) podkreślił, że polski model sądownictwa powinien być jasny i przejrzysty. Zaznaczył, że system sądownictwa w Polsce "został zepsuty przez Lecha Kaczyńskiego", który jako minister sprawiedliwości go skomplikował i sprawił, że stał się niespójny.

Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu.