statystyki

Pożegnanie kontradyktoryjności

autor: Artur Kotowski19.01.2016, 08:58; Aktualizacja: 19.01.2016, 10:14
Prawo

Przypomnijmy, że ustawa „karno-procesowa” reguluje sposób prowadzenia postępowania karnego, zarówno w stadium postępowania przygotowawczego, jak i w ramach tradycyjnie przez nieprawników kojarzonego z „procesem karnym” procesu w stadium sądowym.źródło: ShutterStock

Nie istnieją modele procesu lepsze lub gorsze. Celowość, efektywność i sprawiedliwość oceniane są zawsze w ramach każdorazowego rozstrzygnięcia, bo tak działa wymiar sprawiedliwości

Reklama


Reklama


Niezależnie od głośnego sporu odnośnie normatywnych rozwiązań ustrojowych dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, niejako w tle rozpoczyna się proces kolejnej już nowelizacji fundamentalnej dla praw człowieka ustawy, czyli kodeksu postępowania karnego.

Przypomnijmy, że ustawa „karno-procesowa” reguluje sposób prowadzenia postępowania karnego, zarówno w stadium postępowania przygotowawczego, jak i w ramach tradycyjnie przez nieprawników kojarzonego z „procesem karnym” procesu w stadium sądowym. W literaturze przedmiotu często się wskazuje, że regulacje proceduralne są w istocie ważniejsze niż te, które traktują o podstawie odpowiedzialności materialno-prawnej za czyny zabronione. Kodeks postępowania karnego reguluje bowiem sposób wymierzania odpowiedzialności karnej i od tej ustawy zależy w znaczącym stopniu efektywność procesu.

1 lipca ubiegłego roku weszła w życie znacząca nowelizacja k.p.k. Podzieliła ona środowisko prawnicze, wprowadzając z jednej strony wiele rozwiązań niezwykle nowoczesnych, z drugiej nie do końca znanych i okrzepłych (a tym samym w pewien sposób i nieznanych, choć niekoniecznie nieakceptowanych) w kontynentalnej kulturze prawnej, do której przynależy Polska. Zauważano, że wprowadzana zmiana w polskiej penalistyce jest w istocie większa niż skala zmian między kodeksem z 1997 r. a poprzednio obowiązującym w okresie Polski Ludowej k.p.k. z roku 1969.

Najistotniejszym efektem wejścia w życie noweli lipcowej było przeformułowanie roli sędziego, który stał się arbitrem czy wręcz biernym słuchaczem mogącym wyjść z inicjatywą dowodową w razie „wyjątkowych wypadków, uzasadnionych szczególnymi okolicznościami” (art. 167 k.p.k.). Kolejna istotna zmiana polegała na pewnym, choć nie do końca zwerbalizowanym, przeformułowaniu zasady prawdy, polegającej na nałożeniu na organ procesowy uznania winy na podstawie faktów ustalonych jako „prawdziwe”, w myśl klasycznej, arystotelesowskiej definicji prawdy jako zgodności rzeczywistości z sądem. Nowelizacja art. 2 par. 1 pkt 1 k.p.k. wprowadzała pewne przesunięcie akcentu w kierunku prawdy formalnej, znanej raczej w koncepcji procesu anglosaskiego: kształtując podstawowy cel procesu karnego jako taki, by „sprawca przestępstwa został wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a osoba, której nie udowodniono winy, nie poniosła tej odpowiedzialności”.

W piśmiennictwie podnoszono, że przerzucając aktywność dowodową z sądu na strony postępowania, taka stylizacja semantyczna mogła (choć nie musiała) prowadzić do większego prawdopodobieństwa zapadania rozstrzygnięć uniewinniających, gdy w sytuacji aktywności dowodowej sądu (w razie posiadania przezeń takiego uprawnienia) przewód sądowy można było poprowadzić w celu wykazania winy u podsądnego. W istocie więc zasada kontradyktoryjności zyskała prymarną funkcję w procesie, podczas gdy pozostałe w pewien sposób stały się pomocnicze.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama