Przekonana jest o tym przytłaczająca większość sędziów z różnych krajów Europy, w tym z Polski. Takie wnioski płyną z analizy ankiety przeprowadzonej przez Europejską Sieć Rad Sądownictwa (ENCJ). Wzięło w niej udział 5878 sędziów z 20 państw. Badanie zostanie szczegółowo omówione na rozpoczynającej się dziś dwudniowej konferencji pt. „Granice niezawisłości sędziów i niezależności sądów?”, której organizatorem jest Krajowa Rada Sądownictwa (można ją śledzić on line na stronie www.krs.pl).

Sędziowie byli pytani m.in. o to, czy czują presję, jeżeli chodzi o rozstrzyganie w konkretnej sprawie.

Większość bez presji

Zdecydowana większość pytanych odpowiedziała przecząco. Jedynie sędziowie z Albanii, Łotwy, Hiszpanii oraz Słowacji podnosili, że taką presję odczuwają, choć i tutaj odsetek odpowiedzi pozytywnych nie był zbyt wysoki (powyżej 10 proc.). Co ciekawe, aż 17 proc. tych, którzy spotkali się z takim pozaprawnym naciskiem co do rozstrzygnięcia sprawy, wskazuje na to, że jego źródłem byli kierujący sądami (np. prezesi). Powszechnie za to sędziowie deklarują, że są naciskani przez kierownictwo co do rozpatrywania postępowań w określonym czasie. Chodzi tu oczywiście o presję na szybsze kończenie spraw. Ten problem zgłaszają przede wszystkim – co może być zaskoczeniem – sędziowie z Anglii i Walii (ponad 50 proc.). Jest to jednak problem ogólnoeuropejski. Jak bowiem wynika z badania, z tego typu naciskami spotkali się również sędziowie m.in. w Polsce (prawie 50 proc.), Szkocji, Irlandii Północnej, Szwecji i Holandii (po ok. 40 proc.). Jedynie w Albanii i Rumunii problem ten jest marginalny (mniej niż 10 proc.).

Sędziowie, którzy brali udział w badaniu, skarżyli się również na to, że zasada ich niezawisłości nie jest respektowana przez rząd i parlament ani przez środki masowego przekazu. Największy odsetek tych, którzy zadeklarowali, że media próbują wpływać bezpośrednio na rozstrzygnięcia sądowe, pochodził z Hiszpanii, Litwy (prawie 50 proc.) oraz Albanii, Bułgarii i Łotwy (ok. 40 proc.). Jeszcze gorzej wygląda to, jeżeli chodzi o relacje sądy – rządzący. Zdaniem prawie 70 proc. sędziów włoskich, ponad 60 proc. sędziów bułgarskich oraz prawie 60 proc. polskich i niemieckich rządy tych krajów nie respektują ich niezawisłości. Jeżeli chodzi o parlamenty, wyniki są zbliżone.

Od tego typu problemów wydają się wolne kraje skandynawskie (Szwecja, Dania, Norwegia). Sędziowie z tych państw zadeklarowali poczucie poszanowania niezawisłości sędziowskiej zarówno ze strony władzy wykonawczej, ustawodawczej, jak i mediów.

Nieprzejrzyste awanse

Wyniki ankiety pokazują, że jednym z najważniejszych problemów jest brak przejrzystości zarówno w postępowaniach nominacyjnych, jak i awansowych sędziów. Jest to szczególnie widoczne w Hiszpanii, gdzie aż ponad 70 proc. ankietowanych wskazała, że nominacje sędziowskie opierają się na pozamerytorycznych przesłankach. Jeszcze gorzej oceniana jest w tym kraju procedura awansowa. Przekonanych o tym, że decydują jakieś inne czynniki niż wiedza i doświadczenie kandydatów, było ponad 80 proc. Problem ten zgłaszają również sędziowie m.in. z Belgii, Włoch, Portugalii Litwy, Irlandii i Słowacji.

Polska nie jest tutaj wyjątkiem. Jeżeli chodzi o nominacje, to na brak transparentności w tym procesie wskazało 20 proc. badanych. To samo aż 35 proc. polskich sędziów zarzuca postępowaniu awansowemu.

Zdaniem Sławomira Pałki, członka KRS, który będzie omawiał całość ankiety podczas konferencji, przynajmniej w tym ostatnim zakresie rady sądownictwa – jako organy w wielu krajach kluczowe w procesie nominacyjnym – powinny prowadzić politykę informacyjną (jeżeli chodzi o uzasadnianie decyzji) na tyle czytelną i spójną, by eliminować niejasności odnośnie do kryteriów nominacji i awansów.