statystyki

Planowany zysk nie zwalnia prezesa od odpowiedzialności za długi

autor: Michał Culepa04.01.2016, 07:32; Aktualizacja: 04.01.2016, 07:56
Krzysztof D. był prezesem i jedynym członkiem zarządu spółki z o.o. działającej w branży gazowniczej. W 2006 r. firma popadła w tarapaty, a jeden z kontraktów doprowadził ją w 2007 r. na skraj upadłości.

Krzysztof D. był prezesem i jedynym członkiem zarządu spółki z o.o. działającej w branży gazowniczej. W 2006 r. firma popadła w tarapaty, a jeden z kontraktów doprowadził ją w 2007 r. na skraj upadłości. źródło: ShutterStock

Nadzieja na potencjalne zyski bankrutującej spółki z o.o. nie może uwolnić członka jej zarządu od odpowiedzialności za zobowiązania publicznoprawne – orzekł Sąd Najwyższy.

reklama


reklama


Krzysztof D. był prezesem i jedynym członkiem zarządu spółki z o.o. działającej w branży gazowniczej. W 2006 r. firma popadła w tarapaty, a jeden z kontraktów doprowadził ją w 2007 r. na skraj upadłości. Wprawdzie spółka miała uzyskać od kontrahentów wynagrodzenia, w sumie 1,2 mln zł, ale mimo to miała problemy z wypłacalnością. Wniosek o upadłość został jednak ostatecznie złożony dopiero w lipcu 2009 r. W tej sytuacji, nie mogąc odzyskać od firmy prawie 500 tys. zł z tytułu nieopłaconych składek, ZUS w trybie art. 116 ordynacji podatkowej skierował swoje roszczenia przeciwko zarządowi spółki. Wydał w stosunku do Krzysztofa D. decyzję nakazującą zapłatę składek. Zgodnie z par. 1 tego artykułu za zaległości podatkowe spółek kapitałowych odpowiadają solidarnie swoim majątkiem członkowie zarządu, jeżeli egzekucja z majątku spółki okazała się w całości lub w części bezskuteczna. Menedżer może uniknąć tej odpowiedzialności, jeśli wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub wszczęto postępowanie zapobiegające upadłości, tj. postępowanie układowe, albo też że zaniechanie tych działań nastąpiło bez jego winy.

Krzysztof D. bronił się, że spółka miała zapewnione w 2007 r. kontrakty, z których powinna uzyskać 1,2 mln zł. Pokryłoby to nie tylko należności wobec ZUS, ale także wobec fiskusa (ten domagał się ok. 1 mln zł zaległych podatków). Jednak biegły uznał, że spółka była niewypłacalna już na dzień 31 grudnia 2007 r., a zatem w styczniu 2008 r. powinna być ogłoszona upadłość.

Sąd I instancji oddalił odwołanie Krzysztofa D., a sąd II instancji – jego apelację. Prezes bankruta przegrał też przed Sądem Najwyższym. Uzasadniając orzeczenie, SN wskazał, że już w 2006 r. spółka zawarła układ ratalny z ZUS, ale dłużnik nie realizował spłat należności składkowych. Problemy finansowe spółki datowały się więc co najmniej od tego momentu i zarząd musiał o nich wiedzieć. Trudno zatem uznać, że wniosek o upadłość został złożony – jak tego wymagają przepisy – we właściwym czasie. Krzysztof D. nie mógł też powoływać się na planowane przychody spółki. Te wierzytelności nie zostały we wszczętym postępowaniu upadłościowym zgłoszone jako wymagalne.


Pozostało jeszcze 20% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama