statystyki

Słowik: Sejmowa większość grozi głupawką

autor: Patryk Słowik22.12.2015, 07:41; Aktualizacja: 22.12.2015, 09:15

Dobro narodu? Ważne, ale nie kluczowe. Demokracja? Szalenie istotna, ale nie najważniejsza. Co jest na pierwszym miejscu? Konstytucja! I niektórzy pomyślą w tym momencie, że czepiam się nowej władzy. Bynajmniej! Ja tylko powołuję się na pana posła Stanisława Piotrowicza.

Reklama


Reklama


 Cytat dosłowny (za DGP z 9 listopada 2015 roku, nr 218/2015): „Od polityków obywatele mają prawo wymagać przestrzegania konstytucji”. Odnosił się on wówczas do hierarchii aktów prawnych wskazując, że dla każdego jest oczywiste, iż ustawa jest ważniejsza niż rozporządzenie (o uchwałach nie rozmawialiśmy).

Patryk Słowik

Patryk Słowik

źródło: DGP

Bardzo mądre słowa pana posła. Zresztą w wielu innych kwestiach z przewodniczącym sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka się zgadzam. Na przykład z jego diagnozą, dlaczego w Polsce jakość tworzonego prawa podupadła. Oddajmy głos posłowi Piotrowiczowi: „Powody są trzy: rządzący omijali procedurę konsultacji, zgłaszając stworzone w ministerstwach projekty jako poselskie, Senat stał się upartyjniony, przez co nie sprawuje kontroli nad uchwalonymi ustawami, a także parlament przyjmuje zdecydowanie zbyt wiele ustaw”. Święte słowa doświadczonego parlamentarzysty. I bardzo dobrze, że jednocześnie przewodniczący Piotrowicz zadeklarował 30 października 2015 r., że nowa władza to zmieni. I już nie będzie projektów poselskich, Senat już nie będzie upartyjniony, a ustaw będzie znacznie mniej. Jestem przekonany, że pan poseł nie rzucał słów na wiatr i właśnie trwają intensywne prace nad stworzeniem dobrych praktyk legislacyjnych. A przypadek, w którym „konsultacjami społecznymi w sprawie podatku bankowego był wynik wyborów”, będzie ostatnim, gdy tak wyglądały konsultacje.

Parlamentarzyści różnych opcji się ze sobą spierają, ale w jednej kwestii są na ogół zgodni: że trzeba poprawić kulturę tworzenia prawa, aby ograniczyć liczbę bubli legislacyjnych. I równie ponadpartyjne jest później łamanie standardów, gdy tylko dojdzie się do władzy.

I PO, i PiS nad kluczowymi ustawami obradują po nocach. Obie partie dostają głupawki, gdy mają większość. Padają słowa w rodzaju „jak będziecie mieli większość, to sobie przegłosujecie” (PO) albo „ja zdecyduję, czy i kiedy dopuszczę do głosu przedstawiciela organizacji społecznych” (stwierdzenie jednego z posłów PiS z wczorajszej komisji). A wszystko oczywiście dla dobra narodu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Murdock(2015-12-23 15:54) Odpowiedz 14

    Dobro narodu? Ważne, ale nie kluczowe. Demokracja? Szalenie istotna, ale nie najważniejsza. Co jest na pierwszym miejscu? Konstytucja!" Brzmi niby racjonalnie i tylko że to niestety prowadzi to do patologii jaką jest zabieranie oszczędności Polaków przez państwo, mowa tutaj o transferze z OFE. Niby mamy gwarancję że te pieniądze zostaną zwrócone ale równie dobrze może stać się tak że to będzie za 30 lat, inflacja pochłonie większą cześć tej kwoty a ludzie będą mieli wypłacane np. 10 % z wartości pierwotnych środków bo państwa nie będzie stać na waloryzacje. Wtedy każdy będzie musiał pogodzić się z takim stanem rzeczy bo co może zrobić państwu? Zawsze przecież mogą usprawiedliwić się tym że dobro narodu nie jest najważniejsze i że demokracja również nie jest najważniejsza tylko stan kasy państwa. OFOwicze pozwali ówczesny rząd za przejęcie ich pieniędzy i przegrali. Ludzie którzy domagali się waloryzacji wpłat na książeczkach mieszkaniowych zakładali sprawy i również je przegrywali. Teraz cześć z nich ma wypłacane np. 10 tys. z 150 tys zł (to wartość obecnych pieniędzy) i na więcej nie mogą liczyć a w kolejce czeka jeszcze ok. milion 200 tys. książeczek mieszkaniowych i nie wiadomo kiedy zostaną spieniężone. W praktyce to wygląda niestety tak że ludzie wybierają sobie polityków którzy są opłacani z ich podatków po to żeby np. mogli ich w przyszłości okraść. Demokracja istnieje w naszym kraju tylko teoretycznie i było tak już wcześniej a nie dopiero wtedy kiedy do władzy doszedł PIS. Prawo stoi po stronie rządów i polityków, tak samo Trybunał Konstytucyjny więc nie wiem dlaczego ludzie tak zaciekle go bronią. To trochę tak jakby niewolnik bronił swojego właściciela albo ofiara broniła oprawcy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama