statystyki

Pytanie nie do prawnika. Co tam słychać w Warszawie, panie prezesie?

autor: Dariusz Sałajewski22.12.2015, 07:41; Aktualizacja: 22.12.2015, 09:49

Co tam słychać w Warszawie, panie prezesie? To pytanie nierzadko kierują do mnie przypadkowo spotkani znajomi z moich okolic. Odpowiadając, trudno mi ostatnio zasłonić się zwrotem ze znanego powiedzenia, o przystawianiu ucha z różnych stron. Bo dziś, bez względu na to, gdzie to ucho przyłożyć (nie tylko w stolicy, choć w niej szczególnie) – prawie wszyscy mówią o tym samym; i niemal zawsze i wszędzie – źle.

Reklama


Reklama


Co tam słychać w Warszawie, panie prezesie? To pytanie nierzadko kierują do mnie przypadkowo spotkani znajomi z moich okolic. Odpowiadając, trudno mi ostatnio zasłonić się zwrotem ze znanego powiedzenia, o przystawianiu ucha z różnych stron. Bo dziś, bez względu na to, gdzie to ucho przyłożyć (nie tylko w stolicy, choć w niej szczególnie) – prawie wszyscy mówią o tym samym; i niemal zawsze i wszędzie – źle.

 Co tak jednolicie (a jedność wszak zdarza się rzadko) bulwersuje, a nawet straszy? To prawo – choć słowo to wypowiadane jest w rożnych kontekstach.

Kontekst najważniejszy to państwo prawa. Za takie uważa się państwo, w którym rządzi się w ramach prawa, a nie takie, w którym rządzący przede wszystkim zmieniają prawo i ustanawiają je wyłącznie pod swoje kampanijne cele. To pierwsze państwo daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa pojmowanego szerzej niż bezpieczeństwo socjalne (choć przecież bez lekceważenia tegoż). To drugie – w którym żyjemy niestety od jakiegoś czasu – oceniane jest jako chwiejne i niezapewniające bezpieczeństwa.

Stabilność państwu prawa zapewnia faktyczny ład konstytucyjny, a nie tylko spisane – choćby leksykalnie jak najstaranniej – postanowienia ustawy zasadniczej. Słowo „zasadnicza” dla określenia rangi prawa zapisanego w konstytucji nabrało w całym kończącym się roku – nie tylko w ostatnich tygodniach – szczególnego znaczenia. Demokratycznie legitymowanej władzy nie można rzecz jasna całkowicie odbierać możliwości rządzenia prawem – poprzez stanowienie i zmiany ustaw zwykłych. Pod jednym warunkiem: że te zwykłe nie czynią – i czynić nie będą – szkody tej ustawie, którą nazwaliśmy zasadniczą; dopóki ta nie ulegnie zmianie z woli suwerena.

O tym ostatnim też mówi się już bardzo dużo.

Suweren bywa w swej społecznej strukturze podzielony i choćby z tego względu różnie może oceniać sprawujących w danym czasie rządy. I państwo prawa zapewnia suwerenowi prawo do takiej oceny i jej wypowiadania. W państwie, w którym rządzi się prawem koniunkturalnie stanowionym, bez szacunku dla ładu konstytucyjnego, suweren staje się jedynie manipulowaną przez kolejno zmieniające się rządy, bliżej nieokreśloną masą. Obserwując twarze uczestników obu ubiegłotygodniowych demonstracji i słuchając ich wypowiedzi udzielanych mediom, dosłuchałem się przede wszystkim obawy, a nawet lęku przed tym, co może nastąpić. Tak postrzegam dzisiejszego polskiego suwerena.

Co pan, mecenasie, jako prawnik, sądzi o tym wszystkim, co się teraz dzieje? – pytają mnie znajomi prawnikami niebędący. – To trudne pytanie – mówię. Długo nie miałem na nie odpowiedzi. Dziś już mam. Pomógł mi były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia w stanie spoczynku Jerzy Stępień. „Proszę nie pytać prawnika, co sądzi o bezprawiu. Proszę pytać tych, którzy bezprawie czynią” – powiedział w jednym z telewizyjnych wywiadów.

Ale jest i inny kontekst złego mówienia o prawie – to opinie o prawnikach. Jedną z przyczyn pejoratywnego oceniania prawników jest zarzucanie im wygłaszania odmiennych opinii w tej samej sprawie. No cóż, taka ich publiczna i zawodowa misja. Niekiedy skutkująca tym, że występują przed sądami i trybunałami w obronie tych, których uczynki polegające na łamaniu prawa prywatnie potępiają, a przynajmniej nie są skłonni chwalić. Gorzej dla opinii o prawnikach, jeśli to oni czynią bezprawie.

Ponieważ felieton ten ukaże się w porze bezpośrednio przedświątecznej, pragnę zakończyć go życzeniami. Życząc Państwu wszystkiego dobrego – a mam na myśli przede wszystkim dobre państwo prawa. Wtedy poprawiać się powinny opinie o prawie i prawnikach... i o politykach też.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Inny punkt widzenia(2015-12-22 08:20) Odpowiedz 53

    ............na łamach „Naszego Dziennika” ks.prof.Czesław S.Bartnik:: „Wreszcie po 25 latach Polska zaczęła się odradzać”. Polacy wybrali Prawo i Sprawiedliwość i mają wobec tej partii bardzo duże nadzieje. Ale oto pojawiają się szybko siepacze Heroda w postaci Komitetu Obrony Draństwa,którzy chcą za wszelką cenę przerwać życie Polski by się nie odrodziła w pełni. Można więc śmiało powiedzieć,że wszelkie te demonstracje i bunty są budowane na lewackiej ideologi unijnej,pokomunistycznej i ateizującej odrzucającej wyższe wartości klasyczne. Okazuje się,że ludzie z KOD-u chcą odejść w całym życiu polskim od suwerenności i od takich naczelnych wartości jak Kościół na forum publicznym,Naród Polski,kultura polska i godność. Dla nich swego czasu wytyczne dawała Moskwa, a dzisiaj lewacka Bruksela. Jak podkreślił ks.prof.Czesław S. Bartnik Polska była długo zamglona przez komunizm sowiecki,ta mgła opadła znacznie pod wpływem katolicyzmu i patriotyzmu. Ale u ludzi słabych religijnie i patriotycznie wytworzyła się po marksizmie pewna pustka,więc zaczęli Polacy coraz szerzej przyjmować ateistyczny liberalizm,przynajmniej na forum publicznym. Zdają się przy tym nie dostrzegać,że jest to nie tylko błędne,ale i wprost przestępcze. Bowiem propaganda lewacka jest w wielu swych tezach nieludzka,nieetyczna i wroga osobie ludzkiej i społeczeństwu. Charakteryzują ją:ataki na tradycję,kulturę,religię i etykę,zwierzęca wprost redukcja miłości,rozbijanie małżeństw,rodziny,wtłaczanie ideologi gender,”produkcja” człowieka in vitro,dowolne uzgadnianie płci.Wreszcie Polacy tego promowania wszelkiej maści zboczenia nie wytrzymali i otrząsają się powoli z tego lewackiego bagna. A przegrani zamiast się nawrócić na rozum i godność,wrzeszczą kłamliwie,że byli wspaniali, tylko wszystko im zabrał „Kaczyński”. I tak doszło do dalszej podłości. Potwierdza to niesamowity szał sprzeciwu u przegranych POlityków,który jest przez polityczną poprawność inspirowany. Jak to możliwe,że ludzie,którzy są spadkobiercami minionego systemu,nie rozumieją,że demonstrują w szale niedorzeczności nie przeciwko prezesowi PiS,jak mówią,lecz przeciwko milionom szlachetnych,normalnych Polaków,którzy chcą się wyzwolić z obłudy społecznej i politycznej Platformy Obywatelskiej oraz środowiska „Gazety Wyrodnej”,podnieś sztandar naszych bohaterów i kroczyć za Chrystusem,któremu owi nieszczęśni wielbiciele KOD-u urągają i wygrażają nam ,że nie spoczną,aż Polski normalnej,Kościoła Bożego i nas znów nie podepczą.

  • Wkuty(2015-12-22 18:08) Odpowiedz 00

    Zdziwiłby się Pan " Inny punkt widzenia " jakich ma Pan sojuszników i z jakimi poglądami..... W.g mojej oceny to wartości i ludzie " z ducha " dawnego PPS-u, które to poglądy poznałem, a nie odziedziczyłem. Tylko proszę o jedno,zanim Pan coś napisze, niech Pan rozszerzy swoje horyzonty poznawcze i nie sprowadza ich tylko do Boga. Mam także niewielką nadzieję, że partia Razem, też wie o co toczy się gra i jest po właściwej stronie mocy:)))))

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama