statystyki

Sztuka potwierdzania. Pełnomocnicy poświadczają dokumetny bez analizy

autor: Grzegorz Ginalski22.12.2015, 11:38; Aktualizacja: 22.12.2015, 11:51

Coraz większa liczba pełnomocników poświadcza dokumenty bez ich analizy, często nie widząc oryginału bądź nawet nie wiedząc, czy takowy istnieje.

Reklama


Począwszy od 2010 r., profesjonalni pełnomocnicy procesowi (radcy prawni i adwokaci) uzyskali możliwość składania w sądzie odpisów dokumentów potwierdzonych za zgodność z oryginałem. Uprawnienie takie pojawiło się na skutek wprowadzenia do kodeksu postępowania cywilnego art. 129 par. 2 oraz związanych z nim art. 6 ust. 3 ustawy o radcach prawnych i art. 4 ust. 1 b ustawy – Prawo o adwokaturze. Co istotne – zgodnie z par. 2 art. 129 k.p.c. zawarte w odpisie dokumentu poświadczenie zgodności z oryginałem przez występującego w sprawie pełnomocnika strony ma charakter dokumentu urzędowego.

Warto przypomnieć, że złożenie do akt sądowych odpisu poświadczonego za zgodność z oryginałem jest w dużej mierze zrównane w skutkach ze złożeniem oryginału dokumentu. Odpis bez poświadczenia jest po prostu kserokopią, która nie może zostać uznana za dowód z dokumentu, zaś obecnie pojawią się rozbieżne stanowiska co do tego, czy może być traktowana jako inny środek dowodowy. Tak więc samo poświadczenie odpisu za zgodność z oryginałem zmienia jego charakter w sposób zasadniczy.

Pięć lat obowiązywania wyżej wymienionej regulacji skłania do refleksji na temat jej zasadności i efektów stosowania. Oczywiście zdecydowana większość profesjonalnych pełnomocników korzysta z nowego uprawnienia ostrożnie, wyłącznie gdy dysponuje oryginałem dokumentu bądź co najmniej zapoznała się z nim. Jednak, jak pokazuje praktyka, w rosnącej liczbie spraw odpisy (kserokopie) są poświadczane z naruszeniem określonych zasad. Pełnomocnicy potwierdzają dokumenty bez ich analizy, nie widząc oryginału bądź nawet nie wiedząc, czy takowy istnieje. Szczególnie często dzieje się tak w przypadku przedstawicieli firm windykacyjnych czy funduszy sekurytyzacyjnych, a więc podmiotów, które niejako hurtowo skupują i windykują należności. Przyczyną tego jest najprawdopodobniej brak odpowiedniej wiedzy na temat skutków takich posunięć oraz działanie w zaufaniu do klientów, którzy twierdzą, że dysponują oryginałami. Do tego dochodzi fakt, że w praktyce nikt całej procedury nie kontroluje, a nawet jeśli adwokatowi czy radcy zostanie wykazane, że postąpił wbrew obowiązującym przepisom, sankcją jest najczęściej wyłącznie upomnienie bądź nagana.

W tym kontekście należy zauważyć, że naruszanie zasad przez jedną ze stron postępowania w sposób ewidentny oddziałuje negatywnie na sytuację drugiej strony. Przy tym o ile wszystkim znane jest uprawnienie wynikające z treści art. 129 par. 2 k.p.c., o tyle niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że poświadczony odpis – jeśli nie ma pewności, że strona dysponuje oryginałem – można zanegować. Wynika to z art. 129 par. 4 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem sąd może zobowiązać stronę do złożenia oryginału dokumentu potwierdzonego za zgodność, jeśli strona tego zażąda (bądź z urzędu) i jest to uzasadnione okolicznościami sprawy. Oznacza to, że nie wystarczy sam wniosek o przedłożenie oryginałów, należy go również odpowiednio umotywować. Takim uzasadnieniem najczęściej są wątpliwości strony co do tego, czy oryginał rzeczywiście istnieje. W orzecznictwie widoczna jest również wykładnia przepisu, zgodnie z którą bez względu na to, czy wniosek został uzasadniony, strona ma obowiązek złożyć oryginał dokumentu bez potrzeby wzywania przez sąd. Jest ona jednak nieprawidłowa, a wynika z błędnej wykładni rozważań sądów (w tym Sądu Najwyższego) poczynionych na podstawie art. 129 par. 1 k.p.c.

Doświadczenie pokazuje, że z uprawnienia do żądania przedłożenia oryginałów dokumentów niewiele stron korzysta. Osoby działające bez profesjonalnych pełnomocników zwykle nie wiedzą o jego istnieniu. Profesjonaliści zaś zdają się działać w zaufaniu do kolegów, uznając na wyrost, że z pewnością postępują oni zgodnie z obowiązującym prawem. Przykładem tego, o jak mało znaną regulację chodzi, może być sytuacja zaistniała w jednym z mniejszych sądów. Otóż po zgłoszeniu, wraz z odpowiednim uzasadnieniem, żądania zobowiązania drugiej strony do przedłożenia oryginałów dokumentów sąd najpierw zarządził 10-minutową przerwę w celu przeprowadzenia konsultacji, a następnie wniosek oddalił. Wytłumaczeniem było stwierdzenie, że pełnomocnik potwierdził dokumenty za zgodność z oryginałem, więc nie można już domagać się przedłożenia samych oryginałów.


Pozostało jeszcze 37% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • vzx(2015-12-22 13:27) Zgłoś naruszenie 10

    "Sztuka potwierdzania. Pełnomocnicy poświadczają dokumetny bez analizy". Redaktorzy nie czytają własnych wypocin przed publikacją.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama