statystyki

Kryminalna Polska: Jest bezpieczniej. Starsi kradną mniej

autor: Piotr Szymaniak20.12.2015, 12:00
więzień, więzienie, przestępca, kajdanki

więzień, więzienie, przestępca, kajdankiźródło: ShutterStock

Spadek przestępczości zdaje się nie zależeć od polityki kryminalnej danego kraju. Czy jest ona surowa, czy łagodna, przestępczość i tak spada.

Reklama


Reklama


Właśnie ukazała się piąta już edycja „Atlasu przestępczości w Polsce”, sztandarowej publikacji Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Ujawnia on wiele interesujących tendencji. Z jednej na pewno można się cieszyć, mianowicie z widocznego spadku pospolitej przestępczości. Mamy mniej zabójstw, rozbojów, włamań, kradzieży samochodów. W przypadku tych ostatnich mamy do czynienia wręcz z kolosalnym spadkiem, zwłaszcza w porównaniu z latami 90., kiedy były prawdziwą plagą.

Istotnie. W 2013 r. współczynnik przestępczości ogółem był o 25 proc. niższy niż w latach 2002–2004. Spadek przestępczości w niektórych przypadkach jest jednak jeszcze większy. We wspomnianych przez pana kradzieżach aut jest on wręcz spektakularny. W szczytowych latach było ich 75 tys., dziś w okolicach 15 tys. To już pięciokrotny spadek. Znacznie zmniejszyła się liczba rozbojów i – co szczególnie cieszy – zabójstw. Tu spadek był dwukrotny. Te tendencje widać bardzo wyraźnie, zwłaszcza kiedy się obserwuje statystki w dość długich ciągach czasowych, a przecież my, wspólnie z Beatą Gruszczyńską i Markiem Marczewskim, zajmujemy się analizą danych od 1990 r. I, patrząc w tak długiej perspektywie, jest się z czego cieszyć.

Jakie są tego przyczyny?

Ha! O ile kryminologom było łatwiej wyjaśniać wzrost przestępczości, to jakby nie są przygotowani intelektualnie na wyjaśniania jej spadku. Przy czym, co też pokazujemy w „Atlasie”, spadek ten nie jest charakterystyczny tylko dla naszego kraju. Przedstawiamy wprawdzie dane z Polski tylko na tle krajów unijnych, ale to samo odnosi się też np. do USA czy Australii. Można wręcz mówić o ogólnoświatowej tendencji spadkowej. Nie czuję się kompetentny, by wyjaśniać ten trend w skali globalnej, więc pozwoli pan, że ograniczę się do krajowego gruntu. Jakkolwiek pewne prawidłowości, które rysują się w Polsce, odnoszą się też do innych krajów. Przede wszystkim wraz ze starzeniem się społeczeństw zmniejsza się grupa szczególnego ryzyka przestępczego, którą stanowią ludzie młodzi lub bardzo młodzi – w wieku do dwudziestu kilku lat. A u nas spadek wielkości tej grupy był bardzo znaczący, zwłaszcza że był spotęgowany nie tylko czynnikami demograficznymi, ale też zjawiskiem emigracji, która również jest domeną ludzi młodych.

Skąd wiadomo, że to wiek jest tą cechą istotną, determinującą przestępczość? Przecież są kraje, w których przestępczość wcale nie rośnie wraz ze wzrostem liczebności tej grupy młodych ludzi.

Ale to wyjątki potwierdzające tę regułę. Przykładowo w Londynie kilka lat temu grupa szczególnego ryzyka zwiększyła się, i to sporo, a przestępczość dalej malała. Wiele jest jednak przykładów czynników kojarzonych dotąd z przestępczością – np. zwiększające się rozwarstwienie społeczne, mieszany etnicznie skład ludności, zmiana dotychczasowego modelu rodziny – które zwykle wpływały na wzrost przestępczości, tymczasem przestały mieć takie znaczenie. Co więcej, okazuje się, że spadek przestępczości zdaje się także nie zależeć od polityki kryminalnej uprawianej przez dany kraj: czy ona jest surowa, czy łagodna, przestępczość i tak spada. Ostatnio modne było wskazywanie na wprowadzoną w Nowym Jorku politykę „Zero tolerancji”, która zaowocowało spadkiem liczby przestępstw. Zawracanie głowy. W innych dużych miastach w USA , gdzie takich rozwiązań nie było, spadek przestępczości był jeszcze większy. Dlatego my, jako kryminolodzy, jesteśmy w dużym kłopocie. Przez lata przyzwyczailiśmy się do wyjaśniania przyczyn wzrostu przestępczości, ale jak wyjaśnić jej spadek, skoro wszystkie czynniki, które do tej pory powodowały jej wzrost, nadal oddziałują, być może z jeszcze większym natężeniem? Wracając jednak do przyczyn tak wyraźnego spadku przestępczości, trzeba też podkreślić, że nastąpiła istotna zmiana tzw. struktur okazjonalnych, na przykład poprzez dramatyczny spadek wartości dóbr konsumpcyjnych. W szczególności odnosi się to do wszelkiego rodzaju elektroniki.

Czyli kradzieże są mniej opłacalne?

Złodziej też kalkuluje, czy kradzież będzie mu się opłacać. Ten rachunek przedstawia się dziś znacznie mniej korzystnie. Do wyczyszczenia przeciętnego mieszkania z w miarę wartościowych sprzętów trzeba by dysponować jakąś półciężarówką. Telewizory są coraz większe, nieporęczne, trzeba się nanosić, by na końcu sprzedać paserowi po 50 zł od sztuki. Gdzie zysk, a gdzie ryzyko? Oprócz tego warto jeszcze wskazać – co mi ciężko przechodzi przez usta, bo jestem dość krytyczny, jeśli idzie o działalność naszej policji – że niektóre wskaźniki wykrywalności znacznie się w ostatnich latach poprawiły. To także sprawia, że ryzyko działalności przestępczej się zwiększa. Proszę również pamiętać o tym, że nad naszym bezpieczeństwem czuwa nie tylko policja, ale też np. straże miejskie. Choć strażnicy głównie wypisują mandaty za niewłaściwe parkowanie, ale jednak są i ich widać. Do tego trzeba doliczyć liczącą kilkaset tysięcy ludzi armię ochroniarzy. Oni też są widoczni i zwiększają ryzyko, które złodziej musi wziąć pod uwagę. Do tego kamery. Nie przeceniam znaczenia monitoringu, sam pamiętam, jak pod okiem kamer ukradziono byłemu naszemu pracownikowi rower. A przecież mamy siedzibę w tym samym miejscu co Prokuratura Apelacyjna. Jednak mamy pod tym względem świat już dość orwellowski i ten monitoring jest powszechny. Kamery są w przedszkolach, szkołach, na stadionach, o supermarketach nie wspomnę, a ostatnim krzykiem mody są kamerki instalowane w samochodach. Nawet jeśli monitoring nie odstraszy, to może pomóc w schwytaniu przestępcy, ryzyko więc po jego stronie rośnie. Mamy też istotną poprawę poszczególnych elementów tzw. prewencji sytuacyjnej, jak lepsze oświetlenie ulic. Wszystko to w sumie daje efekt w postaci zmniejszenia się przestępczości. Nie oznacza to jednak oczywiście, że niedługo kryminologom będzie groziło bezrobocie.

Bo, jak wiadomo, nic w przyrodzie nie ginie. I to jest kolejna tendencja akcentowana przez pana w podsumowaniu „Atlasu”, o którą chciałem zapytać. Spadkowi przestępczości w jednym miejscu towarzyszy skok w innym.

Na naszych oczach zmienia się charakter przestępczości. W coraz większym stopniu przenosi się ona z realu do wirtualu. Oszuści internetowi mają na sumieniu po kilkadziesiąt czy po kilkaset tysięcy ofiar. Ciemna liczba takich przestępstw, czyli stosunek tego, o czym wiemy, do tego, o czym nie wiemy, wydaje się przy tym wręcz monstrualna. Jednak nawet przestępczość tradycyjna zmienia swoje oblicze.

Staje się mniej brutalna.

Tak, ale nie wynika to z dobroci serca członków zorganizowanych grup przestępczych, ale z faktu, że tradycyjne sfery ich działalności – napady na tiry czy wymuszenia – nie są już tak atrakcyjne w porównaniu z tym, ile można zarobić na solidnym, często nawet jednorazowym, wyłudzeniu podatku VAT. Przyznawał to niedawno szef CBŚ, z którego obserwacji wynika, że gangsterzy, którzy nam powoli zaczynają wychodzić z więzień, już nie zabierają się do tego, za co ich wsadzili. Zajmują się teraz przede wszystkim zorganizowaną przestępczością gospodarczą, która przynosi wielokrotnie większe profity. Czyli wcale nie jest tak, że nie mamy problemu.


Pozostało jeszcze 54% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama