Według niego środowy wyrok wskazuje, że trzy osoby wybrane przez Sejm poprzedniej kadencji, a niezaprzysiężone do dzisiaj, stały się sędziami Trybunału z chwilą wyboru. "Konstytucyjność przepisów, na podstawie których ten wybór został dokonany przez poprzedni Sejm, stwierdzono wyrokiem TK i nie ma żadnych podstaw do tego, by kwestionować prawidłowość tego wyboru. Prezydent w związku z tym ma obowiązek - od dawna już - dokonać zaprzysiężenia i z każdym dniem popada w coraz większą zwłokę w wykonaniu tego obowiązku. To w poważny sposób konstytucję łamie" - podkreślił.

Pietrzykowski dodał, że nowy Sejm w miejsce "grudniowej" dwójki sędziów wybranych nieważnie przez poprzedni Sejm wybrał dwójkę nowych sędziów - sędziego Piotra Pszczółkowskiego i Julię Przyłębską. "Można mieć wątpliwości - przynajmniej ja je mam, nie znając uzasadnienia wyroku - czy wybór tych osób był dokonany prawidłowo, ale można sądzić, że tak; że to są dwie osoby ważnie wybrane na stanowisko sędziów, w związku z tym ich zaprzysiężenie jest prawidłowym następstwem dokonanego wyboru" - stwierdził rozmówca PAP.

Przyznał, że jedynym problemem jest to, że wybór tych dwojga sędziów został dokonany pomimo wydania przez TK postanowienia tymczasowo zakazującego Sejmowi wyboru nowych sędziów do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Dlatego prof. Pietrzykowski uważa, że wybór tych sędziów był prawnie dyskusyjny. "Moim zdaniem to nie były prawidłowo podjęte uchwały i Sejm powinien wybrać te osoby jeszcze raz. Mogą być to te same osoby i prezydent powinien je zaprzysiąc" - powiedział prawnik z UŚ. Zaznaczył, że wątpliwości prawne co do dwójki "grudniowych" sędziów są zupełnie inne niż do trójki sędziów "listopadowych".

Innego zdania jest dr Ryszard Balicki, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego.

"W całym sporze o Trybunał Konstytucyjny jesteśmy już na etapie sporu politycznego, nie prawnego. Z tej perspektywy ten wyrok niewiele zmienia, ponieważ nie odnosił się do meritum sprawy, czyli tego, kto ma orzekać w TK. To niestety nie było treścią tego orzeczenia. TK jedynie delikatnie zasugerował, że artykuł dotyczący szybkiego trybu zgłaszania sędziów na wakujące miejsca, nie może się odnosić do trójki legalnie wybranych sędziów (przez poprzedni Sejm - PAP)" - powiedział PAP Balicki.

Jego zdaniem nie dość, że orzeczenie TK nie wyjaśniło, którzy sędziowie powinni w nim zasiadać, to sytuację dodatkowo skomplikowało ślubowanie Julii Przyłębskiej - ostatniej z wybranych 2 grudnia przez Sejm 5 sędziów TK - odebrane przez prezydenta Andrzeja Dudę w środę rano.

"Niestety prezydent stał się już aktywnym uczestnikiem tego sporu i mimo wielokrotnych możliwości znalezienia kompromisu i woli współdziałania władz, o czym mówi preambuła konstytucji, wybrał inną drogę. Podjął kroki formalne, które niestety nie pomagają rozstrzygnąć tego sporu, a wręcz przeciwnie - generują problemy proceduralne" - zaznaczył Balicki.

Według niego, Trybunał będzie musiał rozważyć, czy kwestie personalne mogą być przedmiotem jego orzeczeń, w związku ze skierowaniem do niego wniosków dotyczących niekonstytucyjności uchwał, którymi wybrano w listopadzie piątkę nowych sędziów.

Za ciekawostkę uznał też fakt, że sędzia sprawozdawca Piotr Tuleja podkreślił niemożliwość uznania całej nowelizacji ustawy o TK za niezgodną z konstytucją, z powodu orzekania w pięcioosobowym, a nie pełnym składzie. Jego zdaniem może to oznaczać, że w przyszłości TK może dużo poważniej kwalifikować naruszenia zasad legislacji.

"W odniesieniu do naruszeń trybu legislacyjnego, TK podkreślił, że wystąpiły w nim wady. Jednocześnie podkreślił, że z powodów formalnych nie może odstąpić od linii orzeczniczej, według której naruszenie trybu ustawodawczego nie jest wystarczającym powodem stwierdzenia niekonstytucyjności całego aktu prawnego. TK brałby taką kwestię pod uwagę, ale orzekając w trybie pięcioosobowym, nie mógł odejść od ukształtowanej linii orzeczniczej" - wyjaśniał Balicki. 

TK orzekł w środę m.in., że niekonstytucyjny jest przepis nowelizacji ustawy o TK, zezwalający Sejmowi na ponowny wybór następców tych sędziów TK, których kadencje wygasły 6 listopada. Trybunał uznał także, że niekonstytucyjny jest zapis, że złożenie ślubowania przed prezydentem zaczyna kadencję sędziego TK.