Resort gospodarki dostrzegł, że wpisy w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) coraz bardziej odbiegają od rzeczywistości. Chodzi przede wszystkim o adres przedsiębiorcy. Wielu zakładających biznes podaje bowiem fikcyjne dane. To zaś dzieje się ze szkodą dla nieświadomych niczego osób, których adresy podano. Po pierwsze, często zgłaszają się do nich windykatorzy. Po drugie, wysokość stawki podatku od nieruchomości wynosi maksymalnie dla budynków mieszkalnych 0,75 zł od 1mkw., natomiast od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej – 23,13 zł od 1 mkw powierzchni użytkowej.

Stąd pomysł nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, która wejdzie w życie za niecałe pół roku (Dz.U. z 2015 r. poz. 1893). Dodano w niej art. 16a stanowiący, że przedsiębiorca jest obowiązany posiadać tytuł prawny do nieruchomości, których adresy podlegają wpisowi do CEIDG. A dalej, że rejestrujący działalność nie musi do wniosku o wpis dołączać dokumentu potwierdzającego to prawo, lecz przedstawić go na żądanie urzędników. Jeśli tego nie zrobi – biznes zostanie wykreślony.

Złe podejście

Eksperci, przedsiębiorcy oraz niektórzy politycy uważają, że resort gospodarki przy projektowaniu przepisów popełnił błąd. Ich zdaniem odstraszą one młodych i uczciwych, którzy chcą założyć własną działalność gospodarczą, a np. mieszkają jeszcze z rodzicami i nie stać ich na wynajmowanie lokalu. Z drugiej strony nie odniosą skutku wobec oszustów, którzy rejestrują biznes pod fałszywymi adresami. Zanim bowiem urzędnik zareaguje i wezwie do przedstawienia dokumentów, oszust już od dawna będzie prowadził kolejne lewe firmy.

W toku uzgodnień międzyresortowych na ten problem zwracał uwagę między innymi były już wiceminister sprawiedliwości, a obecnie sędzia Trybunału Stanu Jerzy Kozdroń.

– Ustawa nie przewiduje obowiązku dołączenia tytułu prawnego do lokalu do składanego wniosku. Powstaje zatem wątpliwość, czy kwestia posiadania takowego tytułu będzie w jakikolwiek sposób weryfikowana – uważa Kozdroń.

Polityczna łagodność

Biznes w tysiącach

Biznes w tysiącach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nie jest jednak tajemnicą, że resort gospodarki widział potrzebę wprowadzenia zmian (jak sam twierdził, „brak uregulowania tego zagadnienia w przepisach powoduje posługiwanie się dowolnymi adresami bez wiedzy i zgody uprawnionych podmiotów, często też z naruszeniem bądź w celu naruszenia przepisów prawa”), ale chciał, aby były one możliwie najłagodniejsze. Procedowanie nad ustawą odbywało się bowiem w okresie przedwyborczym, stąd najgorsze, co mogło spotkać zarządzających ministerstwem, to posądzenie o chęć nałożenia restrykcji na biznes.

Dlatego też w toku prac przedstawiciele resortu gospodarki twierdzili, że dolegliwość nowej regulacji będzie minimalna. Tym bardziej że ich zdaniem pojęcie tytułu prawnego do nieruchomości należy rozumieć bardzo szeroko i wchodzi w grę nie tylko własność, lecz także np. umowa najmu.

– Przepisy kodeksu cywilnego dla ważności umowy najmu, w przeciwieństwie np. do umowy przenoszącej własność nieruchomości, nie przewidują formy aktu notarialnego. Zatem przedsiębiorca ma pełną swobodę w tworzeniu dokumentu potwierdzającego tytuł prawny do nieruchomości, pod której adresem zarejestruje działalność gospodarczą – wskazuje dr Mariusz Bidziński, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy oraz wykładowca na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS.

Zdaniem eksperta, jeśli więc ktoś będzie chciał oszukać, i tak znajdzie sposób. A urzędnicy będą bezradni, gdyż nie mają kompetencji do weryfikacji przedstawionego im dokumentu.

– Chcąc np. zbadać autentyczność podpisu wynajmującego, organ rejestrowy musiałby wystąpić do sądu powszechnego – tłumaczy dr Bidziński. Jaki więc sposób byłby skuteczny, by wyeliminować firmy krzaki? – Nie ma takiego. Potencjalna nowelizacja polegająca na wprowadzeniu konieczności posiadania przez przedsiębiorcę tytułu własności do nieruchomości ograniczałaby swobodę działalności gospodarczej – podkreśla Mariusz Bidziński.

A w efekcie tego przepis taki najpewniej zostałby uznany za sprzeczny z art. 22 konstytucji.