Zgodnie z art. 131 ust. 3 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz.U. z 2015 r. poz. 1286) nie wolno reklamować i promować produktów i usług, których nazwa, znak towarowy, kształt graficzny lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo lub jest tożsame z oznaczeniem napoju alkoholowego lub innym symbolem obiektywnie odnoszącym się do napoju alkoholowego.

W opinii PARPA sos barbecue Jack Daniels jest niejako nośnikiem reklamy alkoholu, mimo że zawiera go tylko w śladowych ilościach. – Wykorzystuje jednak dokładnie te same czcionki i styl graficzny, będąc jedną z metod oswajania i kodowania człowiekowi w mózgu, że Jack Daniels jest pożyteczny. To kryptoreklama – komentuje Brzózka.

Podobnego zdania jest Małgorzata Świeca, senior partner w Kancelarii Prawnej „Świeca i Wspólnicy” Sp.k. – W istocie ewentualne działania promocyjne dotyczące produktu, który pod względem nazwy i grafiki jednoznacznie oraz bezpośrednio nawiązuje do napoju alkoholowego, niewątpliwie naruszać będą wskazany ustawowy zakaz – uważa Świeca.

Grupa Heinz zastrzega się, że sosy nie są przez nią dystrybuowane na terenie naszego kraju i nie odpowiada za promocję tego produktu.

Reklamowanie lub promocja alkoholu naruszające omówione przepisy stanowią przestępstwo, za które grozi kara grzywny w wysokości od 10 tys. do 500 tys. zł. Jeśli czyn został popełniony w zakresie działalności przedsiębiorcy, za sprawcę uznaje się osobę zlecającą lub prowadzącą reklamę napojów alkoholowych.

Brzózka przypomina reklamę łódki Bols z 1998 r., która wywoływała bezpośrednie skojarzenie z wódką Bols, wykorzystując zbliżony logotyp oraz lingwistyczne podobieństwo. Błyskotliwa konotacja materiału o jachcie startującym w zawodach żeglarskich Bols Sport & Travel wywołała wówczas duże kontrowersje i doprowadziła do nowelizacji ustawy, karzącej za reklamę pośrednią. Spot nie może być już zatem używany, gdyż godziłby właśnie w art. 131 ust. 3 wymienionej wcześniej ustawy.

PARPA ostrzega, że omijanie przepisów jest jedną z metod działania przemysłu alkoholowego. – Wydaje mi się, że nie powinno się zezwalać na takie praktyki – komentuje Brzózka i ostrzega, iż za chwilę możemy się doczekać setek produktów o nazwie takiej samej jak alkohole.