Od ponad trzech miesięcy obowiązują nowe przepisy dotyczące umieszczania przez samorządy dłużników alimentacyjnych w rejestrach prowadzonych przez biura informacji gospodarczej (BIG). O ile wcześniej wystarczało, że gmina zgłosiła ich zaległości do jednej z tych instytucji, to teraz powinny one trafiać do wszystkich. Część samorządów już dostosowała się do nowych wymogów, co od razu przełożyło się na zwiększenie liczby dłużników figurujących na poszczególnych listach oraz kwoty ich zobowiązań. Będą one jeszcze rosły, bo gminy mają na to czas do końca roku.

Presja na rodzica

Co się dzieje, gdy ktoś nie płaci na dzieci

Co się dzieje, gdy ktoś nie płaci na dzieci

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Samorządy zgłaszają dłużników do BIG od października 2008 r., kiedy zaczęła obowiązywać ustawa z 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 859 ze zm.). Jest to jeden z kilku instrumentów oddziaływania na rodziców, którzy nie płacą alimentów, a świadczenia dla ich dzieci finansuje budżet państwa. Z list prowadzonych przez biura korzystają bowiem instytucje finansowe oraz firmy, które sprawdzają w nich swoich klientów. Rodzic, który trafi do rejestru, nie otrzyma kredytu lub nie będzie mógł zrobić zakupów na raty. Zostanie z niego wykreślony, dopiero gdy ureguluje alimentacyjny dług wobec gminy.

Jeszcze do niedawna samorząd musiał mieć podpisaną umowę co najmniej z jednym biurem. Natomiast od 1 lipca dłużnicy, wobec których prowadzi się postępowania, powinni być zgłoszeni do każdego z BIG, znajdujących się w wykazie prowadzonym przez ministra gospodarki. Obecnie wymienione są w nim cztery instytucje: Krajowy Rejestr Długów (KRD), BIG InfoMonitor, Rejestr Dłużników ERIF BIG i Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej (KBIG).

Wśród gmin, które już dopełniły nowego obowiązku, jest m.in. Gdynia i Płock.

– W naszym przypadku konieczne było umieszczenie dłużników tylko w jednym z biur, ponieważ z trzema już wcześniej współpracowaliśmy – mówi Eliza Dygas, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Płocku.

Z kolei w Kaliszu rodzice niepłacący alimentów zostali zgłoszeni do trzech BIG, a wkrótce znajdą się też w czwartym (miasto czeka na dostęp do systemu informatycznego pozwalającego na wpisywanie dłużników).

Są jednak i takie samorządy, które jeszcze nie dostosowały się do zmienionych wymogów.

– Na wykonanie zgłoszeń mamy sześć miesięcy od wejścia nowych przepisów w życie. Mamy więc jeszcze czas do końca roku – wskazuje Teresa Klonowska, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gostyniu.

Niska ściągalność

Stopniowe wpisywanie rodziców do wszystkich rejestrów znalazło swoje odzwierciedlenie w statystykach poszczególnych BIG. – Do końca czerwca mieliśmy w bazie informacje o zadłużeniu alimentacyjnym należącym do 143,6 tys. osób. Obecnie jest ich 188,1 tys. – podaje Halina Kochalska, rzecznik BIG InfoMonitor. Dodaje, że w związku z tą zmianą łączna kwota zaległości z tytułu niepłacenia na dzieci wzrosła z 4,5 mld zł do 5,8 mld zł.

Z kolei w KRD liczba dłużników alimentacyjnych zwiększyła się od lipca z 174 tys. do 230 tys. Ich zobowiązania wynoszą 6 mld zł, o 1 mld zł więcej niż przed nowelizacją przepisów. Współpracę z tym biurem podjęło 1795 gmin.

Natomiast 115 proc. wzrost dłużników od lipca odnotował Rejestr Dłużników ERIF BIG.

– Kwota zaległości wynosi już 4,5 mld zł, podczas gdy do końca czerwca było to 2,1 mld zł – podkreśla Agnieszka Salach z biura prasowego.

Trochę inaczej wygląda sytuacja w czwartym z biur, czyli KBIG. W związku z tym, że działa na terenie Polski najkrócej, współpracowało z nim dotąd niewiele gmin (nie znajdowało się w wykazie resortu gospodarki, gdy siedem lat temu samorządy wybierały jedno z nich). Z uzyskanych z KBIG informacji wynika, że od lipca swoje zobowiązania na kwotę 2,1 mld zł przekazało do niego 300 gmin.

Samorządy mają jeszcze dwa i pół miesiąca na zgłaszanie rodziców. Można się więc spodziewać, że zaległości w każdym z biur będą systematycznie wzrastać. Jednak gminy są sceptyczne co do tego, czy zmiana przepisów faktycznie przyczyni się do zwiększenia ściągalności alimentów, która od kilku lat waha się na poziomie 12–14 proc.

– Do tej pory nie obserwowaliśmy, aby umieszczenie w BIG skłaniało większą liczbę dłużników do regulowania swoich zaległości. Dlatego nawet biorąc pod uwagę to, że niektórzy z nich mogli unikać odpowiedzialności, bo nie wszystkie firmy sprawdzają swoich klientów we wszystkich biurach, teraz może być podobnie – uważa Eliza Dygas.