„Dziecko i rodzina w dobie otwartych granic” – pod takim tytułem odbywa się tegoroczny XVII Kongres Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce. Skąd decyzja o wyborze takiego hasła?

Z bardzo prostego powodu – sędziowie rozstrzygają coraz więcej spraw o charakterze transgranicznym. Wielu naszych obywateli opuszcza granice Polski i wielu obcokrajowców zakłada rodziny w naszym kraju. W wydziałach rodzinnych jest coraz więcej spraw, w których są problemy na tle jurysdykcji i stosowania właściwego prawa. Na kongresie będziemy się dzielić wiedzą i doświadczeniami.

O jakich problemach mowa?

Najwięcej komplikacji występuje w sprawach o rozwód – na tle orzekania o władzy rodzicielskiej i alimentach, w sytuacji gdy strony zmieniają kraje zamieszkania. Trudności są również w sprawach o ustalenie ojcostwa, gdy nie można ustalić miejsca zamieszkania ojca dziecka ani przeprowadzić badań genetycznych. Duże problemy stanowią porwania rodzicielskie – gdy rodzic bez zgody drugiego uprowadza dziecko do innego kraju. Ważna jest w tym zakresie współpraca międzynarodowa, ponieważ strony wnoszą sprawy, np. o ustalenie miejsca pobytu dziecka w różnych krajach, co powoduje wydanie czasami sprzecznych orzeczeń i problemy z ich wykonaniem. W tym roku zaprosiliśmy między innymi sędzię brytyjską Avril Calder – prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych i Nieletnich, która wygłosi swój wykład już pierwszego dnia kongresu.

Stowarzyszenie w jego ramach organizuje też warsztaty językowe. Prowadzić ma je sam prof. Jerzy Bralczyk. Uda mu się przekonać sędziów, by ograniczyli na sali rozpraw stosowanie terminologii prawniczej do niezbędnego minimum?

Profesor Jerzy Bralczyk został przez nas zaproszony, gdyż chcemy, by na kongresach zaczęły się pojawiać osoby nie tylko związane z prawem, lecz także te, które mogą w inny sposób rozwinąć warsztat naszej pracy. Poprawna polszczyzna jest konieczna podczas prowadzenia rozpraw oraz wygłaszania i pisania uzasadnień orzeczeń. Uzasadnienie powinno być zrozumiałe przez strony. Wiemy, że w tym zakresie również musimy się stale szkolić, a profesor jest wyjątkowym specjalistą.

Państwa stowarzyszenie próbuje również zmieniać wizerunek polskiego sędziego rodzinnego.

To prawda, celowi temu służy m.in. konkurs dla sędziów rodzinnych, który organizujemy. W tegorocznej edycji chodzi o odpowiedź na pytanie, czy praca sędziego rodzinnego stanowi rzemiosło, czy też powołanie. Dzięki lekturze prac możemy poznać prawdziwe dylematy i rozterki sędziów rodzinnych przy podejmowaniu życiowych decyzji dotyczących innych osób, wpływie naszej pracy na nasze życie rodzinne. W ostatnim czasie było dużo doniesień medialnych pokazujących sędziów jako osoby bezduszne i nieodpowiedzialne, a wypowiedzi takie padały bez znajomości materiału dowodowego zawartego w aktach konkretnej sprawy. Nie znam sędziego, który nie przeżywałby decyzji o umieszczeniu dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub rodzinie zastępczej. Decyzja taka musi być zawsze starannie przemyślana i zgodna z dobrem dziecka. Takie konkursy to bardzo dobry sposób, by społeczeństwo poznało, jak rzeczywiście wygląda nasza praca.

29 sierpnia weszła w życie nowelizacja kodeksu rodzinnego, która wyeliminowała z przepisów zasadę, że brak planu rodzicielskiego powoduje konieczność ograniczenia władzy rodzicielskiej jednemu z małżonków. Dobrze się stało?

Tak, dotychczasowa regulacja była bardzo negatywnie oceniania przez sędziów i strony. Powodowała automatyczne ograniczenie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, gdy na skutek konfliktu strony nie mogły wypracować porozumienia. W wielu przypadkach decyzja taka była krzywdząca dla rodzica i dziecka. Zmienione przepisy zostaną omówione na kongresie przez profesora Henryka Haaka, sędziego Sądu Okręgowego w Kaliszu, autora wielu komentarzy z zakresu prawa rodzinnego. Aktualne orzecznictwo Sądu Najwyższego w sprawach rodzinnych omówi z kolei sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, również wielki autorytet dla sędziów, Helena Ciepła.