Rozstrzygnięcie zapadnie na kanwie strajku pracowników Lufthansy z 21 marca 2013 r. w wyniku którego odwołano wiele lotów. Największe utrudnienia były na lotniskach we Frankfurcie nad Menem, w Monachium czy Düsseldorfie. Odwołano m.in. lot LH1637 z Poznania do Monachium. Dla Łukasza Drożdżowskiego, radcy prawnego z kancelarii Rödl & Partner w Poznaniu, był to pierwszy etap podróży do Chicago. Pasażer wystąpił zatem do przewoźnika o wypłatę zryczałtowanego odszkodowania za odwołany lot. Gwarantuje to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 261/2004 ustanawiające wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów.

Ryzyko przedsiębiorcy

Lufthansa nie wypłaciła odszkodowania, więc prawnik złożył skargę do Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Ten pierwotnie uznał strajk za nadzwyczajną okoliczność zwalniającą z obowiązku wypłaty odszkodowania. Unijne rozporządzenie przewiduje wyłączenie odpowiedzialności przewoźników, gdy odwołanie lotu jest spowodowane zaistnieniem nadzwyczajnych okoliczności, których nie można było uniknąć pomimo podjęcia wszelkich racjonalnych środków. Zgodnie z motywem 14 rozporządzenia chodzi o przypadki związane m.in. z warunkami pogodowymi, zagrożeniami bezpieczeństwa, wystąpieniem nieoczekiwanych wad oraz strajków.

Jednak na skutek odwołania prezes ULC zmienił decyzję, nakazując przewoźnikowi wypłatę odszkodowania. Urząd uznał bowiem, że strajk był oficjalny i wcześniej zapowiadany. Co więcej, był skutkiem braku porozumienia pomiędzy przedsiębiorstwem a związkiem zawodowym. – Zatem strajk pracowników należał do przyczyn związanych z organizacją i funkcjonowaniem przewoźnika lotniczego jako przedsiębiorstwa – stwierdził ULC. Lufthansę obciążało zatem ryzyko negatywnych konsekwencji, jakie niesie ze sobą strajk, w ramach ryzyka pracodawcy.

ULC przywołał też wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sygn. akt 549/07), z którego wynika, że nadzwyczajna okoliczność stanowi jedynie problem, który ze względu na swój charakter nie mieści się w ramach normalnego funkcjonowania przewoźnika lotniczego.

Rozstrzygnie sąd

– Decyzja prezesa ULC wpisuje się w istniejący dyskurs, leżący u podstaw dwóch spraw rozpoznawanych przez niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości w sierpniu 2012 r. (X ZR 138/11, X ZR 146/11). Wówczas to m.in. wyjaśniono, że przewoźnik lotniczy, którego pracownicy wdali się w spór zbiorowy ze swoim pracodawcą, ma prawo przystąpić do tego sporu oraz nie można od niego oczekiwać, że zadośćuczyni on żądaniom pracowniczym tylko po to, aby uniknąć groźby anulowania wielu lotów – mówi mec. Łukasz Drożdżowski.

– Z drugiej strony podkreślono, że nie każdy strajk uzasadnia istnienie nadzwyczajnej okoliczności wyłączającej prawo do odszkodowania. Decydującą rolę powinny odgrywać okoliczności konkretnego przypadku. Należy ustalić, czy przewoźnik w obliczu grożącego strajku podjął wystarczające środki zaradcze, mające na celu najskuteczniejsze zniwelowanie jego skutków dla pasażerów – dodaje radca prawny, który przypomina, że celem rozporządzenia 261/2004 jest przecież ochrona pasażerów.

Z kolei Paweł Mazur, adwokat z kancelarii Wardyński i Wspólnicy, zauważa, że decyzja prezesa ULC nazbyt rozszerza, i tak bardzo szeroki, zakres odpowiedzialności linii lotniczych. – Strajki „mające wpływ na działalność przewoźnika” zostały, jako jedne z nielicznych, wprost wymienione w treści preambuły rozporządzenia 261/2004 jako możliwa podstawa odmowy wypłaty odszkodowania pasażerom –precyzuje. Takie sformułowanie wskazuje równocześnie, że wolą ustawodawcy było wyłączenie strajków z zakresu ryzyka pracodawcy, które obejmuje przede wszystkim odpowiedzialność za wypadki jednostkowe, takie jak choroba, spóźnienia czy błędy danego pracownika.

Jak mówi Mateusz Kotliński z biura prasowego ULC, decyzja została zaskarżona przez Lufthansę. Sprawę rozstrzygnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.