statystyki

Reforma procedury administracyjnej: Między efektywnością a formalizmem

autor: Agnieszka Damasiewicz28.08.2015, 09:53; Aktualizacja: 28.08.2015, 10:22
Rozumienie przymiotu „strony” to nie tylko problem procedury administracyjnej.

Rozumienie przymiotu „strony” to nie tylko problem procedury administracyjnej.źródło: ShutterStock

Kwestia rozumienia pojęcia „strony” lub „uczestnika” postępowania wymaga rozważenia, co jest interesem zasługującym na ochronę prawną, a co nie. Tym samym wpisuje się w dyskusję na temat rozwiązań systemowych, i to zarówno w zakresie brzmienia przepisów, jak i praktyki ich stosowania.

Reklama


Reklama


Profesor Ewa Łętowska w artykule na temat reformy procedury administracyjnej („Dobry początek to za mało”, Prawnik z 14 sierpnia 2015 r.) wskazała kilka istotnych kwestii i jednocześnie kierunków myślenia nad wspomnianą reformą. W szczególności pochyliła się nad problemem rozumienia „strony” w postępowaniu administracyjnym, w świetle art. 28 k.p.a. Kontynuując i rozszerzając ten wątek, chcę poczynić kilka uwag.

Nie tylko k.p.a.

Poza art. 28 k.p.a. istnieją też, nie mniej dyskusyjne, odmiany definicji „strony”, mające zastosowanie w prawie administracyjnym. Przykładowo, prawo budowlane (art. 28 ust. 2) przewiduje, węziej niż k.p.a., że stroną w  postępowaniu w sprawie pozwolenia na budowę jest inwestor oraz właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu. Dodatkowym ograniczeniem jest wyłączenie stosowania w tym postępowaniu art. 31 k.p.a. o udziale organizacji społecznych. Te ograniczenia i wyłączenia nie działają tylko w sytuacji, w której dane postępowanie podpada pod obowiązek zapewnienia udziału społeczeństwa, wynikający z osobnej ustawy.

Na tle tego przepisu (art. 28 ust. 2 Pr.bud.), tak samo jak w odniesieniu do stosowania art. 28 k.p.a., także można postawić sporo pytań. Choćby z  podwórka spółdzielczego: uprawnieni z praw spółdzielczych własnościowych nie mają nic do gadania (nie są stroną), jeśli chodzi o postępowanie w sprawie pozwolenia na budowę obiektu oddziałującego na nieruchomość, na której usytuowany jest lokal do którego przysługuje im prawo spółdzielcze. Mogą jedynie apelować do spółdzielni lub do sąsiadów, którym przysługuje prawo własności lokalu, o podjęcie działań jako strona.

Lata temu, kiedy przygotowywałam monografię dotyczącą umów o pośrednictwo w obrocie nieruchomościami i z tego tytułu towarzyszyłam pośrednikom nieruchomościowym w ich pracy, spotykałam się z  bulwersującą mnie wtedy (i teraz) informacją serwowaną klientom. Gdy ci ostatni pytali: „Czym się różni spółdzielcze prawo własnościowe od odrębnej własności lokalu?”, pośrednicy odpowiadali: „Praktycznie niczym”. Jako obserwator nie mogłam ingerować w zachowanie obserwowanych. Dopiero po zakończonych badaniach wdałam się w dyskusję na temat tego, że te dwa prawa różnią się i to mocno. A spektakularnym tego przykładem jest właśnie wspomniany art. 28 ust. 2 prawa budowlanego, który nie zalicza uprawnionych z własnościowego prawa spółdzielczego, do stron w postępowaniu o pozwolenie na budowę.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama