Podstawę prawną stanowi rozporządzenie Rady Ministrów z 7 stycznia 2013 r. w sprawie systemów wykrywania skażeń i powiadamiania o ich wystąpieniu oraz właściwości organów w tych sprawach. Paragraf 11 ust. 1 rozporządzenia stanowi, że minister obrony narodowej, minister właściwy do spraw gospodarki morskiej, minister właściwy do spraw wewnętrznych oraz minister właściwy do spraw administracji publicznej we współpracy z wojewodami prowadzą ogólnokrajowe treningi uruchamiania systemów i ich pracy w ramach krajowego systemu nie rzadziej niż raz w roku i ogólnokrajowe ćwiczenia dotyczące systemów nie rzadziej niż raz na trzy lata. „Nie rzadziej” to słowa klucze. Testować systemy ostrzegawcze można częściej niż raz do roku. A przynajmniej oddzielić test syren od obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Syreny rozbrzmiewające 1 sierpnia w godzinę „W” mają swój wymiar i wagę – podobnie jak dźwięk dzwonu Zygmunta, którego bicie towarzyszy ważnym wydarzeniom. Odgrywany z wieży mariackiej hejnał nie jest testem akustyki na wieży kościoła Mariackiego. A minuta ciszy nie jest okazjonalnym sprawdzeniem, czy słychać ćwierkanie wróbli. W Warszawie podczas godziny „W” ruch uliczny zamiera, widać białe i czerwone świece dymne, tysiące ludzi chodzą w koszulkach z kotwicą. W mniejszych miastach takiej oprawy brakuje. Dobrze, jeżeli w ogóle zabrzmią syreny. Na pewno w uświadamianiu społeczeństwa o tej ważnej rocznicy nie pomagają wieszane na tablicach ogłoszeń i klatkach schodowych zarządzenia wojewodów informujące mieszkańców o wojewódzkim teście sprawności syren alarmowych. Po przeczytaniu takiego komunikatu ktoś niezorientowany z pewnością nie przystanie, bo i co tu honorować? Test syren? Mimo chęci dopełnienia wymogu ustanowionego rozporządzeniem takie postawienie sprawy może być odebrane jako próba umniejszenia hołdu oddawanego powstańcom.

Warto już teraz – na rok przed kolejną rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego – pomyśleć o rozwiązaniu legislacyjnym, które pozwoli na włączenie syren 1 sierpnia bez uciekania się do sprytnych sztuczek i naciąganych tłumaczeń. Sprawa zasługuje na uwagę, tym bardziej że w ubiegłym roku doczekaliśmy się ustawy o ochronie znaku Polski Walczącej. Art. 2 tej ustawy przypomina, że otaczanie znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej. Znak kotwicy jest symbolem Powstania Warszawskiego. Honorowanie godziny „W” powinno odbywać się z należnym szacunkiem także na niwie prawnej. Szukanie podstawy prawnej do uczczenia pamięci powstańców w rozporządzeniu w sprawie systemów wykrywania skażeń? To zwyczajnie nie przystoi.