Chodzi o projekt ustawy mający stworzyć w Polsce pierwszy instytucjonalny system nieodpłatnych przedsądowych porad prawnych, z którego mogłyby korzystać osoby w trudnej sytuacji życiowej (druk sejmowy 3338). Początkowo zakładano, że w jego ramach doradzać będą jedynie adwokaci oraz radcy prawni. W ostatnich dniach przed przyjęciem dokumentu przez rząd katalog podmiotów świadczących pomoc poszerzono jednak o organizacje pozarządowe, w szeregach których porad udzielać będą mogli magistrzy prawa legitymujący się co najmniej trzyletnim doświadczeniem.

Zmiana początkowo budziła sprzeciw Krajowej Rady Radców Prawnych. Radcy przekonywali, że osoby ubogie powinny mieć możliwość skorzystania z pomocy na takim samym poziomie, co klienci rynku konkurencyjnego. Wczoraj prezes Sałajewski stwierdził jednak, że nie będzie wnioskował, by projekt wrócił do pierwotnego brzmienia. – W końcowej fazie, popierając ciągle projekt i będąc zainteresowani, by ten jak najszybciej procedował, przedstawiliśmy i prosimy o rozważenie jedynie dwóch poprawek. Ich zadaniem jest dookreślenie kwalifikacji, jakie powinny spełniać osoby, które mają świadczyć pomoc. Nie zabiegamy już o ograniczenie kręgu tych osób – mówił prezes Sałajewski.

Zdumienia nie kryje dziekan warszawskiej izby radców prawnych Włodzimierz Chróścik, który zlecił wykonanie opinii prawnej co do konstytucyjności projektu. Jak pisaliśmy wczoraj, wynika z niej, że włączenie do systemu poradnictwa magistrów prawa godzi w zasady konstytucyjne.

– Jednym z podstawowych zadań naszego samorządu jest stanie na straży profesjonalizmu wymiaru sprawiedliwości. Nie mniej istotna jest także dbałość o zabezpieczenie właściwego, zgodnego z europejskimi standardami poziomu ochrony prawnej obywateli naszego kraju. Również tych niezamożnych. Projekt ustawy niesie za sobą zagrożenia dla obu tych idei – komentuje dziekan Chróścik.

Twierdzi, że prezes Sałajewski tylko się... przejęzyczył.

– Nie mam wątpliwości, że w toku sejmowych prac przedstawiciele KRRP będą w zdecydowany sposób bronili interesów niezamożnych obywateli oraz dbali o pryncypia ochrony prawnej. Podkreślić należy, że zarówno przedstawiciel adwokatury, jak i minister Jerzy Kozdroń zauważyli, że ewentualna jakość pomocy prawnej świadczonej w tym systemie przez nieprofesjonalistów, w ramach organizacji pozarządowych, budzi istotne obawy – dodaje.

Tezy, że do systemu finansowanego przez państwo nie należy dopuszczać osób nieposiadających tytułów zawodowych, broniła wczoraj adwokatura.

– Ustawa zakłada, że w ramach systemu nieodpłatnej pomocy prawnej będą dwa standardy: profesjonalny, podlegający odpowiedzialności dyscyplinarnej, ubezpieczeniu OC, objęty tajemnicą zawodową. I drugi, świadczony przez magistrów prawa, gdzie odpowiedzialność ograniczona została do winy umyślnej – przekonywał wczoraj adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.

Ale do Sejmu przyszli także przedstawiciele organizacji pozarządowych. Wskazywali na swój dorobek w zakresie poradnictwa.

– Największą wadą tej ustawy jest to, że postawiła przeciwko sobie prawnicze samorządy zawodowe i organizacje pozarządowe – podkreślał Przemysław Mierzejewski z Rady Działalności Pożytku Publicznego. Apelował o wypracowanie formuły, w której odnaleźć mogliby się zarówno profesjonalni pełnomocnicy, jak i organizacje pozarządowe, i która zapewniałaby, aby każdy wykonywał czynności, na których się zna.

Etap legislacyjny

Projekt po I czytaniu