(...)

W trakcie prac parlamentarnych nad ustawą o Trybunale Konstytucyjnym wprowadzono przepisy przewidujące, że kandydatów na urząd sędziego trybunału zgłaszać może wyłącznie Prezydium Sejmu oraz grupa co najmniej 50 posłów. Zastrzeżenia i poważny niepokój budzi także wprowadzona w trakcie posiedzeń podkomisji obowiązkowa obecność na rozprawie przed trybunałem przedstawiciela sądu pytającego – pod rygorem umorzenia postępowania. Przypomnieć przy tym należy, że konstytucja w art. 193 przewiduje możliwość przedstawienia trybunałowi pytania prawnego przez każdy sąd i jednocześnie nie nakłada na sąd pytający żadnych innych obowiązków. Bo i cóż ów tajemniczy przedstawiciel sądu pytającego mógłby przed trybunałem zeznać? Sąd pytający już swoje zadanie wykonał: wydał postanowienie, w którym sformułował pytanie, uzasadnił to postanowienie i przedstawił TK dotyczące go akta sprawy. Jako sędzia z wieloletnią praktyką wiem, że decyzja o zadaniu pytania poprzedzona jest godzinami dyskusji podczas narady składu orzekającego lub jest przedmiotem debat i konferencji w szerszym gronie sędziów. A co będzie, jeśli sędzia trybunału zapyta o przebieg narady sędziowskiej? To tajemnica, z której nikt nigdy i w żadnych okolicznościach zwolniony być nie może, nawet przez Wysoki Trybunał Konstytucyjny.

(...)

Cały felieton czytaj w eDGP.