statystyki

Listy z sądu należy doręczać w atmosferze powagi

autor: Sławomir Wikariak26.05.2015, 07:32; Aktualizacja: 26.05.2015, 08:51
listonosz, poczta

Z kolei PGP najbardziej protestuje przeciwko jednemu z kryteriów oceny ofert, które przewiduje dodatkowe punkty za procent zatrudnionych na podstawie umowy o pracęźródło: ShutterStock

Zarówno Poczta Polska, jak i PGP kwestionują warunki nowego przetargu na usługi pocztowe, twierdząc, że uprzywilejowują one konkurenta

reklama


reklama


Zapowiada się powtórka z roku 2013 i batalia prawna w przetargu na usługi pocztowe dla sądownictwa. Nie ma się zresztą co dziwić – realizowany wciąż jeszcze kontrakt na dwa lata wyceniono na 500 mln zł. Nie wiadomo, jakie ceny zostaną zaproponowane w rozpisanym niedawno nowym przetargu, wiadomo natomiast, że umowa ma trwać dłużej, bo trzy lata liczone od 2 stycznia 2016 r. Tym razem jednak zamówienie dotyczy wyłącznie przesyłek dla sądów – prokuratorskie wyłączono do odrębnego postępowania.

Podobnie jak przed dwoma laty zamówienie chcą realizować operator wyznaczony, czyli Poczta Polska, i alternatywny: PGP. Obydwie firmy po przeczytaniu specyfikacji złożyły jednak odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej. Co ciekawe, obydwie przekonują, że warunki przetargowe stawiają w uprzywilejowanej sytuacji konkurenta.

Wydłużenie terminów

W stosunku do poprzedniego przetargu odwróciły się nieco role: ponieważ teraz to PGP realizuje usługę dla sądów, to Poczta Polska (PP) uważa, że jej przeciwnik ma ułatwione zadanie. Chodzi przede wszystkim o system elektronicznego potwierdzenia odbioru (EPO). Dzięki niemu sądy na bieżąco dowiadują się, że przesyłka została już doręczona. PGP wdrożyła EPO w 192 sądach.

– Dotychczas dane z papierowego potwierdzenia odbioru były ręcznie wprowadzane do systemów informatycznych. Teraz informacja o potwierdzeniu odebrania przesyłki przez adresata wędruje w czasie rzeczywistym prosto na biurko zainteresowanego sprawą sędziego – mówi Witold Szczurek, prezes zarządu PGP.

Ta firma praktycznie z marszu spełnia stawiane w tym przetargu wymagania dotyczące EPO. W przeciwieństwie do Poczty, która będzie tworzyła system od podstaw. I dlatego w odwołaniu tej ostatniej znalazło się żądanie wydłużenia terminów na wdrożenie EPO. Chodzi o to, że listonosze muszą zostać wyposażeni w specjalne tablety czy pady do składania podpisów przez adresatów. I to takie, które mierzą siłę nacisku przy podpisywaniu się. „Terminy uruchomienia EPO przewidziane w projekcie umowy generują ryzyko niemożliwości świadczenia przez inny podmiot niż wykonawca, który aktualnie realizuje dane zamówienie. Wskazać bowiem należy, że zamawiający wspólnie z obsługującym go obecnie operatorem uruchamia usługę EPO od około 1,5 roku” – napisali prawnicy PP w złożonym do KIO odwołaniu.

„Dodatkowo PGP miała dużo większy dostęp do informacji na temat działania EPO według wymagań zamawiającego, przez co mogła dużo lepiej przygotować się do wskazanego wymagania” – dodali.

Punty za zatrudnianie

Z kolei PGP najbardziej protestuje przeciwko jednemu z kryteriów oceny ofert, które przewiduje dodatkowe punkty za procent zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Organizator przetargu, czyli Centrum Zakupów dla Sądownictwa, przyznało mu wagę 15 proc. (cena stanowi 70 proc., a trzy kolejne kryteria po 5 proc.).

„Przy tak postawionym kryterium oceny ofert w niniejszym postępowaniu faworyzowany jest bezzasadnie jeden z operatorów pocztowych – Poczta Polska. Wykonawca ten posiada bez wątpienia największą liczbę osób zatrudnionych na podstawie umów o pracę. Z komunikatu PP zamieszczonego na stronie internetowej wynika, że zatrudnia ona na umowach o pracę blisko 80 tys. osób” – napisano w treści odwołania.

Prawnicy PGP przekonują, że specyfika tego zamówienia nie wymaga wcale, by dostarczyciele przesyłek pracowali na etatach. Co więcej, twierdzą nawet, że może to działać na niekorzyść zamawiającego. „Forma zatrudnienia osób, przy pomocy których dany operator pocztowy świadczy usługi, jeśli już ma mieć wpływ na jakość świadczonych usług, to w przypadku zatrudnienia w oparciu o umowę o pracę jakość tę osłabia, a nie poprawia” – piszą w odwołaniu, przekonując, że dzięki odpowiednim zapisom w umowach cywilnoprawnych ich doręczyciele bardziej przykładają się do powierzanych im zadań.

Interesujące jest to, że obydwie firmy zgłosiły zastrzeżenia wobec wymagań dotyczących placówek pocztowych. PGP nie podoba się, że mają one mieć osobne stanowisko do wydawania przesyłek, i to „zapewniające powagę odbioru korespondencji sądowej”. Z kolei Poczta Polska chce, by placówki musiały działać tylko pięć dni w tygodniu. W specyfikacji zapisano zaś, że muszą być czynne „we wszystkie dni robocze przez co najmniej 6 godzin dziennie, w tym w jeden dzień roboczy w tygodniu do godz. 20.00 lub w soboty przez co najmniej 3 godziny”.

500 mln zł na tyle wyceniono aktualnie realizowany kontrakt

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • DominikJ(2015-05-26 12:26) Odpowiedz 00

    Faworyzowanie poczty polskiej to po prostu skandal. Jakim prawem taka sytuacja ma miejsce? W końcu wolna konkurencja, uczciwe zasady powinny rządzić. A tutaj mamy do czynienia z jakimiś zakulisowymi rozgrywkami, dzięki czemu poczta polska jest po prostu uprzywilejowana. Tymczasem to sprawia, że jakość usług pocztowych jest coraz gorsza, pracownicy nie są odpowiednio zmotywowani, jak w przypadku prywatnych firm

  • Władek(2015-05-26 16:37) Odpowiedz 00

    niepoważne jest to, jak traktowany jest w tym wszystkim In post. Już chociażby to, że w ogóle się pojawiła konkurencja na rynku usług pocztowych w Polsce – to jest dobra tendencja. Jak widać, to jednak za mało, by rozbić te skostniałe struktury, z jakimi mamy do czynienia w przypadku Poczty Polskiej. Ona się powinna radykalnie zmienić, bardziej przystosować do warunków współczesnych

  • Victor(2015-06-16 14:12) Odpowiedz 00

    jestem radcą prawnym i po tym jak przegrałem dwie sprawy wskutek niedoręczenia mi przesyłek sadowych, co do których bezczelnie poświadczono nieprawdę o ich 2-krotnym awizowaniu , czekam z utęsknieniem na powrót Poczty Polskiej. Przez cały okres działania PGP nie doręczono mi prawidłowo ani jednej przesyłki sądowej ( są awizowane tylko jeden raz zamiast 2 razy). Sprawy karne w toku.

    System świadczenia usług przez PGO jest kryminogenny z założenia - doręczyciel ma płacone tylko od fizycznego doręczenia przesyłki, a jeżeli nie uda się za pierwszym razem to już drugi raz się nie pojawia z awizem , bo przecież nie doręcza już wtedy przesyłki.

  • blodbad(2015-05-28 19:13) Odpowiedz 00

    Nieprzeciętna ilość komentarzy pod tym artykułem znaczy tylko jedno - są pisane na zamówienie. I płatne ;)

  • czytelnik(2015-05-26 20:58) Odpowiedz 00

    W warunkach przetargu winien być również zapis iż wszelkie zobowiązania podatkowe winne być płacone w kraju prowadzenia działalności a odnośnie poziomu zatrudnienia na umowy stałe to winno być minimum 95 procent. Firmy nie spełniające tych wymagań nie powinny być dopuszczane do przetargu. A przeciwnikom tego typu rozwiązań tylko przypomnę że każdy pracownik chce wypracować sobie emeryturę jeśli nie będzie miał stworzonych możliwości do tego to wyemigruje co dzieje się już od kilu lat. I proszę się postawić na miejscu pracownika zatrudnionego na zlecenie. Niech tzw. managerowi w takowych firmach też będą zatrudnieni tak samo jak większość pracowników zobaczymy jakie będą mieć zdanie .

  • Magda(2015-05-26 18:20) Odpowiedz 00

    PGP jest lepiej przygotowana do spełnienia wymogów przetargu, ponieważ ma już wdrożony system EPO. O Pocztę Polską upomniała się technologia, w końcu i tu zawita rozwój i nowoczesność. Co do formy zatrudnienia. Dla mnie wielce dyskusyjny temat ze względu na ogromną liczbę przeciwników i osób popierających.

  • były mół in postu(2015-05-26 17:54) Odpowiedz 00

    Czytając komentarze pod spodem, pomimo różnych Ip, jestem jakoś przekonany, iż napisała je jedna osoba. Też macie takie wrażenie?
    Co do meritum, pracowałem w inpost i niestety, tu nie chodzi o umowę zlecenie czy dzieło, tylko to, aby płacić godziwie. U mnie w oddziale za polecony sądowy płacono netto tylko 60 groszy, przy skuteczności doręczania w graniach 50% zarabiałem na tym około 5 pln za godzinę pracy. Nazywacie to elastycznością? Wale taka elastyczność. I jacy studenci? In-post wymaga wzięcia w rejon 300 poleconych i wszystkie maja być rozniesione tego samego dnia i basta! To nie jest elastyczność, zresztą u mnie w oddziale nie było takich osób, wszyscy musieli być dostępni pn - pt od 7 do 18, i nieraz w soboty! To jest elastyczność zatrudnienia? Życzę, aby przetarg ten wygrała PP, bo listonosza mam jednego od paru lat i nawet, jak prokuratura pomyli adres, czy panienka w sądzie, to list trafi pod właściwy adres, a w przypadku in post wraca on z adnotacja, ze numeru nie ma, czy nie odnaleziono odbiorcy. In post jest potężną konkurencją? To dlaczego po cichu na początku tego roku Orange polska, nomen omen, największy partner In postu, odszedł z przesyłkami do PP? Nie, nie chodziło o obrażanie się, tylko o to, ze oprócz ceny liczy się jakość, a tej w in post nie ma! Dziwi w tym przypadku że Pko bo korzysta z ich usług, ale słyszę, ze reklamacji na zagubione karty płatnicze czy karty zdrapki jest coraz więcej. To potężna konkurencja ;)

  • weronika(2015-05-26 17:07) Odpowiedz 00

    To jawna ustawka, nikt mnie nie przekona że jest inaczej. Poczta boi się konkurencji i zaczyna działać już naprawdę poniżej pasa! Ciekawe ile zarabiają pracownicy poczty polskiej, jak już tak chwalicie te umowy o pracę. Bo z tego co wiem, w Inpoście przynajmniej można dzięki swojej aktywnej pracy zarobić całkiem niezłą kaskę. No i zlecenia wcale nie dla każdego są śmieciowe, dla niektórych są niezbędne, dzięki nim można pracować elastycznie i więcej zarobić.

  • ElkaH(2015-05-26 17:02) Odpowiedz 00

    to wygląda na ustawiony przetarg, to niestety smutne. Zrobiono to w ten sposób, by wyeliminować potężną konkurencję, jaką jest in post. Poczta polska chwyta się wszystkich możliwości, niekoniecznie to dobry trend. Jeśli chce zawalczyć o klientów, utrzymać ich, to warto by może było pomyśleć chociażby o usprawnieniu pracy

  • Jacek(2015-05-26 16:58) Odpowiedz 00

    Tak, nie powinno się dopuszczać do tego, że jakikolwiek podmiot biorący udział w przetargu może być faworyzowany. To przecież kpina z obowiązujących zasad wolnego rynku. Trzeba zdawać sobie sprawę, że Poczta Polska w dużej mierze to przeżytek – jeśli nie będzie zmian w sposobie zarządzania chociażby, to klienci jeszcze bardziej będą na tym tracić

  • Henryk(2015-05-27 12:51) Odpowiedz 00

    Dyskryminacja firm prywatnych powinna odejść w zapomnienie. Przykład działań, podejmowanych w obronie poczty polskiej pokazuje, że jednak wielu osobom zależy na utrzymaniu starego porządku - nieefektywnego, korzystnego tylko dla grupki osób z układu

  • pankolanko(2015-05-26 16:50) Odpowiedz 00

    Nie wierzę, to jest jawne faworyzowanie poczty! Poza tym przepraszam, ale umowy zlecenia nie są aż tak złe, jak niektórzy tu straszą. Czy nie rozumiecie, że dla niektórych są po prostu korzystne? Dla wielu studentów na przykład, którzy chcą być elastyczni i nie mogą sobie pozwolić na 8 godzinny etat, a muszą się jakoś utrzymać? I przynajmniej chwała Inpostowi za elastyczne podejście do pracowników, czego sorry ale o poczcie powiedzieć nie można.

  • Jeremi(2015-05-27 12:50) Odpowiedz 00

    Poczcie Polskiej daleko do innowacyjności. Owszem, stara się, ale jak widać nie najlepiej jej to idzie, jeśli porównamy to z prywatnymi firmami pocztowymi, które w ostatnich latach zdobyły poparcie wśród licznej klienteli

  • Ikar(2015-05-27 12:49) Odpowiedz 00

    Przede wszystkim usługi pocztowe muszą być dostosowywane do tego, czego oczekuje współczesny człowiek – czyli ważna jest terminowość, jak i łatwość odbioru paczek itd. – przecież na popularności zyskują zakupy przez Internet, coraz więcej będziemy w ten sposób zamawiać – dlatego takie ważne jest, by wprowadzać te udogodnienia, w których przecież jak wiemy celuje in post, a nie poczta polska

  • Marylka(2015-05-26 16:46) Odpowiedz 00

    Bezzasadne faworyzowanie poczty polskiej pokazuje, że po prostu nie jest to państwo prawa. Czas wreszcie na jakieś realne zmiany, bo przecież nie może być tak, że PP będzie monopolistą nadal. To jest niezdrowe, to sprawia, że jakość usług pocztowych będzie spadać

  • MarekU(2015-05-26 16:42) Odpowiedz 00

    Widać nie wszystkich te same reguły w naszym państwie obowiązują. Muszą być jasne zasady, bo inaczej obywatele tracą zaufanie do takiego państwa. Jeśli unieważnienie przetargu, to powinny być podane powody. Tymczasem brak im racjonalnych argumentów. In post jest w tym wszystkim pokrzywdzony, a to niedopuszczalne, by kogoś faworyzować, tak jak w tym przypadku pp

  • Wiktor(2015-05-27 12:20) Odpowiedz 00

    To skandaliczne, co się dzieje obecnie na rynku usług pocztowych. Była szansa na jakąś realną zmianę, a tutaj proszę – robi się wszystko, by in postowi czy innym firmom prywatnym utrudniać wykonywanie swoich zadań.

  • obywatel1980(2015-05-26 12:34) Odpowiedz 00

    kryterium zatrudnienia na umowę o pracę bardzo dobre, wreszcie ktoś wziął się za śmieciowe umowy. Proszę sprawdzić za ile PG, nie mająca polskiego kapitału i wysyłający zyski za granicę, zatrudnia Polakow.
    Polskie przesyłki z polskich sądów muszą wrócic do Poczty POLSKIEJ!!!
    Poza tym gdzie jesy UOKIK-dlaczego firma nie mająca polskiego kapitału wprowadza w błąd odbiorców nazywając się "POLSKĄ grupą pocztową"???Takie wprowadzanie w błąd jest zakazane przez ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jeszcze raz pytam, gdzie był sąd, który tę nazwę zarejestrował i gdzie jest uokik, który ma usuwać takie nieprawidłowości???!!!

  • Ella(2015-05-27 12:18) Odpowiedz 00

    Nie może tak być, że w tak jawny sposób dyskryminuje się inne firmy, poza pocztą polską. Rynek usług pocztowych, jak wszyscy o tym wiemy, potrzebuje zmian, bo po prostu poczta sobie nie radzi z realizowaniem swoich zadań. Potrzebna jest jej ewidentnie konkurencja

  • Tomasz(2015-05-27 12:17) Odpowiedz 00

    Najeżdżanie na umowy zlecenia to jednak w dużej mierze gruba przesada. Tak jak tutaj zostało wspomniane, są to umowy oskładkowane i opodatkowane. Dlatego pracodawca ponosi normalne koszty, które trafiają do państwa. Umowa o pracę wcale nie musi być najlepszym wyjściem z dostępnych

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama