statystyki

Paradoks zwany mediacją, czyli dlaczego wolimy dłużej i drożej zamiast szybciej i taniej

28.04.2015, 06:57; Aktualizacja: 28.04.2015, 07:00

Do zapinania pasów bezpieczeństwa, które przecież ratują życie, trzeba było kierowców przymusić. Podobnie jest z mediacją: należy zintegrować ją z postępowaniem sądowym i wprowadzić obowiązek przystępowania stron do próby mediacyjnej – uważa prof. Giuseppe De Palo.

Reklama


Reklama


Profesor De Palo, autor badań i raportów m.in. dla Parlamentu Europejskiego, prezydent wiodącej europejskiej organizacji alternatywnego rozwiązywania sporów Centrum ADR, o potrzebie upowszechnienia mediacji przekonywał w poniedziałek w Warszawie ministerialnych urzędników, studentów Uniwersytetu Warszawskiego, a także prawników przybyłych do siedziby Krajowej Rady Radców Prawnych.

W swojej prezentacji odwoływał się do najnowszych statystyk pokazujących, że rozwiązanie sporu na drodze sądowej we Włoszech kosztuje (zwaśnione strony i aparat państwa łącznie) ok. 15 tys. euro i trwa 1200 dni, w Polsce, analogicznie, 4,6 tys. euro i 685 dni, a w całej UE – 10 tys. euro i 548 dni. Dla porównania w odniesieniu do przeprowadzonej mediacji liczby te spadają do 4,3 tys. euro i 47 dni (Włochy), 1,2 tys. euro i 39 dni (Polska), 2,5 tys. euro i 88 dni (UE). – Łatwo obliczyć, że jeśli mediacja się powiedzie, oszczędność czasu i pieniędzy jest ogromna. A w razie niepowodzenia te dodatkowe wydatki, jakie trzeba ponieść w związku z mediacją, na tle dalszych kosztów prowadzenia sporu są relatywnie niewielkie – zaznaczył prof. De Palo.

Dlaczego zatem do mediacji trafia margines spraw (0,05 proc. z 20 mln trafiających każdego roku do sądów w całej UE) i to mimo zachęt zawartych w dyrektywie Parlamentu Europejskiego z 2008 r.? Powodów – zdaniem De Palo – jest wiele, by wymienić choćby powszechną niechęć do zmian, naturalne dla człowieka parcie do zwarcia w przypadku konfliktowej sytuacji, braki w wiedzy na temat mediacji czy wreszcie opór samych prawników obawiających się o swoje zarobki i pozycję. Jedyną receptą może być – zdaniem profesora – obligatoryjność mediacji. Giuseppe De Palo przywołał przykład macierzystych Włoch, w których pod koniec 2013 r. w odniesieniu do 12 typów spraw cywilnych (m.in. o zniesławienie czy błąd medyczny) ustawowo wprowadzono obowiązek uczestniczenia zwaśnionych stron we wstępnym spotkaniu dotyczącym mediacji. I choć po tej mediacyjnej próbie przymus znika, bardzo duża część uczestników wstępnych rozmów decyduje się na właściwą mediację, która kończy się sukcesem w 49 proc.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama