statystyki

Jednolita cena książki wątpliwa konstytucyjnie

autor: Piotr Szymaniak24.04.2015, 07:16; Aktualizacja: 24.04.2015, 07:52
Książki

10 mln Polaków nie ma w domu ani jednej książki (dane Biblioteki Narodowej)źródło: ShutterStock

Wspieranie kultury i czytelnictwa nie jest wystarczającym powodem do ograniczenia wolności gospodarczej i wprowadzenia quasi-regulowanego rynku – twierdzą konstytucjonaliści.

Reklama


Reklama


Projekt ustawy o książce, który złożyło w Sejmie Polskie Stronnictwo Ludowe, budzi kontrowersje nie tylko wśród czytelników, ale i prawników. Przewiduje bowiem częściową regulację rynku księgarskiego, polegającą na obowiązku stosowania przez rok jednolitej ceny książki we wszystkich punktach sprzedaży detalicznej (księgarniach, kioskach, sklepach wielobranżowych oraz internetowych). Naruszenie przepisów w zakresie ustalania i stosowania ceny jednolitej ma stanowić wykroczenie zagrożone karą grzywny, natomiast sprzedaż książek taniej ma stanowić czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu ustawy o jej zwalczaniu.

Twórcy projektu argumentują, że w ten sposób chcą promować kulturę i czytelnictwo, walczyć z wtórnym analfabetyzmem i wspierać wydawców oraz małe księgarnie. Wychodzą bowiem z założenia, że obowiązujące przez rok stałe ceny będą niższe niż obecnie.

Regulacja rynku

Można się spierać, czy ustawa o książce rzeczywiście jest w stanie poprawić niski poziom czytelnictwa w Polsce. O wiele ważniejsze jest jednak to, że sposób, w jaki jej twórcy chcą to osiągnąć, stanowi ingerencję w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, chronioną w konstytucji. Powstaje bowiem wątpliwość, czy ta ingerencja byłaby uzasadniona z punktu widzenia przesłanek określonych w art. 31 ust. 3 konstytucji. A stanowi on m.in., że ograniczenia konstytucyjnych wolności mogą być ustanowione tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób.

– Wprowadzenie jednolitej ceny książek nie jest niezbędne w demokratycznym państwie prawnym dla realizacji innych wartości konstytucyjnych ani nie spełnia zasady proporcjonalności wyrażonej w art. 31 ust. 3 – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Nie zmusimy nikogo do czytania za pomocą ustawy. Poza tym ludzie obcują z literaturą na różne sposoby: jedni czytają tradycyjne książki, inni na tabletach, a jeszcze inni słuchają audiobooków. Tymczasem książek elektronicznych ustawa nie obejmuje – dodaje prof. Chmaj, który uważa, że z powodu wątpliwości konstytucyjnych jak najszybciej z tego pomysłu należałoby się wycofać.

Podobnie uważa dr Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, który wskazuje, że ograniczenie swobody działalności gospodarczej jest możliwe wtedy, kiedy dotyczy spraw strategicznych dla państwa.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • dipp(2015-04-26 15:02) Odpowiedz 00

    Znaczna część książek jest za droga i dlatego ludzie ich nie kupuję. Dzięki temu po przeleżeniu kilku lat przesuwane są do księgarń z tanimi książkami, gdzie można kupić je za parę groszy. Tak działa wolny rynek.
    Reglamentacja tego rynku robi pataologię, taką jak w przypadku korporacji zawodowych, narzucane ceny, ograniczenie konkurencji. Komu to będzie służyć?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama