statystyki

Czarne listy na Facebooku dyskredytują pracodawców. Zobacz, jak skutecznie walczyć z takimi kłamstwami

autor: Rafał Wyziński10.03.2015, 17:30
facebook-smartfon-komputer

Na portalach społecznościowych u popularne stało się w ostatnim czasie tworzenie grup o nazwie „czarna lista pracodawców”.źródło: ShutterStock

Odpowiedzialność za wpisy ponoszą nie tylko ich autorzy, ale też administratorzy stron. Jeżeli tym ostatnim poszkodowana firma udowodni, że informacje są nieprawdziwe, to powinni je usunąć.

Reklama


Reklama


Na portalu Facebook (i nie tylko) popularne stało się w ostatnim czasie tworzenie grup o nazwie „czarna lista pracodawców”. Grupy te mają na celu zbieranie wpisów od internautów, którzy w większości wypowiadają się negatywnie, bywa że obraźliwie, o swoich pracodawcach, szczególnie na tematy związane z warunkami pracy, wysokością oferowanego wynagrodzenia, naruszaniem przepisów bhp czy też problemem pracy na czarno. Wypowiedzi pracodawców na forach dyskusyjnych wskazują, że nie zawsze są to informacje zgodne z prawdą. Przedsiębiorcy pytają więc, jak się bronić.

W dobie internetu trudno zupełnie wykluczyć czy zahamować tego typu zjawiska. Pracodawcy nie są jednak pozbawieni narzędzi prawnych do zwalczania takich działań, jeśli wpisy nie są zgodne z rzeczywistością. Poniżej omawiamy możliwości.

1. Roszczenia wobec administratora

W pierwszej kolejności pracodawca powinien żądać, na podstawie ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422), aby administrator portalu usunął wpis, który narusza jego dobra osobiste. Gdyby administrator nie usunął takiego wpisu, naraziłby się na ryzyko odpowiedzialności cywilnej. Ustawa (art. 14 ust. 1) stanowi bowiem: „nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych”. Taką interpretację przyjmują także aktualnie sądy, np. w wyroku z 13 lutego 2014 r. (sygn. akt I ACa 1086/13) Sąd Apelacyjny w Katowicach stwierdził, że „usługodawca świadczący usługę polegającą na udostępnieniu możliwości bezpłatnego korzystania z Internetu oraz zamieszczania wpisów na uruchomionym przez siebie portalu dyskusyjnym (...) nie ma wprawdzie obowiązku monitorowania sieci, jednakże sytuacja, w której po stronie usługodawcy istnieje stan wiedzy o fakcie naruszenia czy też bezprawnym charakterze tego naruszenia, prowadzi do wystąpienia odpowiedzialności po stronie usługodawcy”.


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • sedlex(2015-03-11 07:23) Odpowiedz 00

    Prawdziwa cnota ,krytyk sie nieboi

  • gość(2015-03-11 15:26) Odpowiedz 00

    osoba pisząca artykuł zapomniała, że profile głównie działają na serwerach amerykańskich i są objęte także tym prawem. Najpierw prokurator dopiero po ''zgodzie'' facebooka ma prawo domagać się roszczeń. Kompletny idiota zakładałby taką stronę na oddzielnym polskim serwerze. Facebook to facebook, prywatna strona internetowa to również co innego. Niech autor weźmie się za pisanie książeczek do 1 klasy podstawowej.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

p »

Prawo na co dzień

p »

Galerie

p »

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama