Prawo działalności gospodarczej (pdg) ma wywrócić do góry nogami polskie regulacje dotyczące prowadzenia biznesu. Ta rewolucja – co podkreślają i resort gospodarki, i organizacje przedsiębiorców – powinna wyjść wszystkim w dłuższej perspektywie na dobre. Jednak jak każda rewolucja może mieć swoje ofiary.

Przedsiębiorczość po polsku

Przedsiębiorczość po polsku

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Eksperci zastanawiają się między innymi, jak urzędnicy będą traktować podmioty, które dotychczas nie zawsze prowadziły działalność gospodarczą, np. muzea czy fundacje. Ministerstwo Gospodarki wyjaśnia, że nie chodzi o to, by w jakikolwiek sposób szkodzić organizacjom pozarządowym. Większość fachowców nie wątpi w dobre intencje resortu, ale niektórzy zwracają uwagę, że urzędnicy nie zawsze poprawnie zinterpretują nowe przepisy.

Od nowa

W założeniach do ustawy Ministerstwo Gospodarki zaproponowało zmianę definicji działalności gospodarczej: „proponuje się wskazać, że jest to stała działalność zarobkowa lub mająca inny cel gospodarczy wykonywana na własne ryzyko w sposób trwale zorganizowany i ciągły”. Zmiana byłaby więc ogromna: aktualnie bowiem jedną z cech określających działalność gospodarczą jest jej zarobkowy charakter (czyli chęć osiągnięcia zysku).

Ministerstwo uznało to za anachronizm. „Chociaż motyw osiągnięcia zysku jest zwykle głównym celem podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej, to jednak jego brak nie powinien przesądzać o tym, że podmiot niedziałający dla zysku nie jest przedsiębiorcą” – czytamy w uzasadnieniu.

Pierwotnie intencją projektodawców było, aby w pdg zamiast samodzielnej definicji działalności gospodarczej zawarte zostało odesłanie do definicji przedsiębiorcy z art. 431 kodeksu cywilnego, z jednoczesną jej zmianą polegającą na rezygnacji z wyodrębnienia działalności zawodowej.

Eksperci są jednak zaniepokojeni. W polskim porządku prawnym funkcjonuje bowiem kilka definicji działalności gospodarczej. Oprócz tej z art. 2 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 672 ze zm. – dalej: sdg; patrz grafika), jest również ta z art. 15 ust. 1 ustawy o VAT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 ze zm.), jak i właśnie definicja w kodeksie cywilnym.

– Istnienie w systemie prawnym kilku definicji działalności gospodarczej nie służy przejrzystości prawa. Jednakże stopień skomplikowania współczesnych stosunków prawnych i gospodarczych nie pozwala na utworzenie jednej definicji legalnej – uważa dr Łukasz Bernatowicz, radca prawny, ekspert BCC.

Dziś za taką, w razie wątpliwości – zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego z 2 lutego 2009 r. (sygn. akt V KK 330/08) – uważa się tę zawartą w sdg.

– W ocenie BCC nie jest możliwe utworzenie ostrej i jednoznacznej legalnej definicji działalności gospodarczej. Dlatego też nowa definicja musiałaby ponownie zostać dookreślona przez orzecznictwo, co w okresie przejściowym spowodowałoby zapewne chaos – wskazuje dr Bernatowicz.

Zmiany mogą spowodować, że dotychczasowe orzecznictwo sądów stanie się więc bezużyteczne.

Niepewność prawa

– Pojęcie użyte przez projektodawcę, tj. stała działalność mająca inny cel gospodarczy, daje możliwość szerokiej interpretacji. Dlatego niezbędne będzie wykształcenie linii orzeczniczej, która doprecyzuje rozumienie tego sformułowania – przyznaje Radosław Płonka, adwokat w kancelarii Płonka Ozga Adwokaci i Radcowie Prawni.

Jak twierdzi, w wielu przypadkach pojawią się uzasadnione wątpliwości interpretacyjne, czy mamy już do czynienia z prowadzeniem działalności gospodarczej, czy jeszcze nie.

– Należy obawiać się, iż poszerzenie definicji działalności gospodarczej będzie skutkowało przez dłuższy czas dużą chwiejnością orzecznictwa i niepożądaną niepewnością podmiotów prowadzących określone przedsięwzięcia na rynku – dodaje radca prawny Łukasz Ozga.

Wątpliwości mogą dotyczyć m.in. działalności kas oszczędnościowo-kredytowych. Z uwagi na – zgodnie z orzecznictwem – niezarobkowy charakter takiej działalności, SKOK-i w dotychczasowym stanie prawnym nie były co do zasady uznawane za podmioty prowadzące działalność gospodarczą. Podobnie sytuacja wygląda z blogerami. Trudno jednoznacznie wskazać, czy będą prowadzić działalność gospodarczą w rozumieniu nowych przepisów, o ile ewentualny zarobek jest pobocznym efektem ich funkcjonowania w internecie.

– Istnieje ryzyko, że osoby lub podmioty, które jak na razie nie są zobowiązane do wypełniania obowiązków nałożonych na przedsiębiorców (w tym m.in. kwestie rozliczeń podatków, podlegania pod ubezpieczenia społeczne), po wejściu w życie nowych przepisów będą musiały wypełniać te same obowiązki co przedsiębiorcy działający wyłącznie dla osiągnięcia zysku – prognozuje mec. Ozga.

Resort gospodarki zapytany o ewentualne problemy odpowiada: „definicja zaproponowana w pdg utrzymuje podstawowe elementy obowiązującej definicji sdg. Tym samym nie ma przeszkód, aby przy interpretacji przepisów pdg w zakresie definicji wykorzystywać dotychczasowe orzecznictwo sądów i doktrynę”.

Jak wskazuje dr Łukasz Bernatowicz, w trakcie Konwentu BCC, który odbył się w zeszłym tygodniu z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki, padła obietnica, że obecnie utrwalony stan prawny nie będzie zmieniany w tak radykalny sposób, jak jeszcze niedawno planowano.

– Należy w związku z tym trzymać za słowo projektodawców pdg i jednocześnie pilnować, aby wspomniana deklaracja znalazła faktyczne odzwierciedlenie w trakcie procedowania ustawy – zaznacza dr Bernatowicz.

Etap legislacyjny

Założenia po konferencji uzgodnieniowej