Takie wnioski płyną z debaty „Zamówienia publiczne i finansowanie infrastruktury”, która była elementem VI edycji konferencji „Infrastruktura polska” w Warszawie. Uczestnicy spotkania dzielili się spostrzeżeniami w sprawie nowelizacji prawa zamówień publicznych.

– W dokonanych zmianach prawnych i podejściu do realizacji kontraktów widzę tyle samo plusów, ile minusów. Na wprowadzenie niezbędnych poprawek jest już bardzo mało czasu, bo środki finansowe w ramach perspektywy 2014–2020 już do nas trafiają, już są ogłaszane przetargi. W latach 2016–2019 budowlankę znów czeka kumulacja inwestycji – powiedział Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Wśród zmian na lepsze w ustawie o zamówieniach publicznych i praktyce zamawiających szef Budimeksu wymienił m.in. zrównanie praw i obowiązków dostawców i podwykonawców, wprowadzenie przerw zimowych w realizacji kontraktów drogowych, ułatwienia w zaliczkowaniu, możliwość uzyskania zapłaty za materiały zgromadzone na placu budowy i wprowadzenie możliwości optymalizacji projektu przez wykonawcę. Dobrze ocenił też obowiązek zgłaszania podwykonawców do inwestora, doprecyzowanie przesłanek do wykluczenia z przetargu, wprowadzenie odpowiedzialności podmiotów użyczających referencje i zmniejszenie ryzyka związanego z uzyskiwaniem pozwoleń w zamówieniach „projektuj i zbuduj”.

A czynniki negatywne? – W zamówieniach publicznych pojawiły się kryteria pozacenowe, ale są swego rodzaju fikcją. W wielu przetargach łącznie 10 proc. wagi stanowią punkty za okres gwarancji i czas wykonania. W praktyce każdy deklaruje maksymalny dopuszczalny okres gwarancji – zdarzało się już, że nawet 20 lat – i najkrótszy przewidziany przez zamawiającego termin budowy. – A kiedy tak się dzieje, to znaczy, że nie ma żadnego innego realnego kryterium niż cena – podkreślił Dariusz Blocher.

Według szefa Budimeksu błędem jest rozwiązanie prawne, w którym obowiązek udowodnienia, że zadeklarowana cena nie jest rażąco niska, spoczywa na wykonawcy. Jak stwierdził, już dziś jest też duży problem z próbą nadmiernej ingerencji zamawiającego w umowy między wykonawcą a podwykonawcami. Jego zdaniem w tej sprawie wskazane byłyby wytyczne Urzędu Zamówień Publicznych. Według Blochera swoich funkcji nie spełniają prekwalifikacja (do złożenia ofert nadal dopuszczana jest zdecydowana większość oferentów) i dopuszczalna indeksacja cen o maksymalnie 1 proc. (zdaniem wykonawców powinna być wyższa i wyliczana na podstawie bardziej rozbudowanego koszyka cen).

– Zmiany w prawie zamówień publicznych poszły w dobrym kierunku. Jeśli generalny wykonawca nie płaci, dostawcy mają dziś większe prawo, by się domagać należności od inwestora publicznego. Nowelizacja z grudnia 2013 r. zrównała w tej sprawie nasze prawa z podwykonawcami, dzięki czemu z większym poczuciem bezpieczeństwa angażujemy się w projekty infrastrukturalne – przyznał Piotr Chełkowski, prezes Doka Polska. – To rozwiązanie działa, o czym przekonaliśmy się, zwracając się do GDDKiA o uregulowanie płatności za deskowania dla budowy autostrady A2 od spółki DSS. Po kilku miesiącach procedury sprawdzającej cała wnioskowana kwota została nam wypłacona – dodaje.

Jednocześnie przyznał jednak, że w nowych rozwiązaniach jeszcze sporo trzeba poprawić. Dostawcy powinni np. uzyskać możliwość ubiegania się o odsetki z tytułu przeterminowanych płatności. Dzisiaj jest to możliwe tylko za należność główną, nawet jeśli opóźnienie w płatnościach ciągnie się miesiącami.

Bartosz Soroczyński, dyrektor generalny Philips Lighting w Polsce, stwierdził, że w rodzimych zmianach prawnych i praktyce zamówień infrastrukturalnych w Polsce widzi same plusy. – Nowe projekty i modele biznesowe nie są już tylko teorią – one są realizowane.

Dyrektor departamentu rynków kredytowych w BZ WBK Maciej Tarnawski zwrócił uwagę, że w finansowaniu projektów infrastrukturalnych banki konkurują ze stosunkowo łatwo dostępnymi środkami unijnymi. To dlatego praktyka w zewnętrznym, komercyjnym finansowaniu inwestycji infrastrukturalnych nie jest w pełni ukształtowana, a liczba projektów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego nie jest duża.

– Instytucje finansowe są chętne do finansowania takich projektów. Warunki finansowania takich przedsięwzięć w Polsce należą dziś do najkorzystniejszych w Europie. To dobra wiadomość dla firm i wnioskodawców tych projektów – stwierdził Tarnawski.

– W pierwszej kolejności potrzeba dobrej woli i mądrego stosowania prawa – powiedział Stanisław Żmijan, przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. – Z problemem rażąco niskiej ceny zmagamy się nadal. Ale proporcje w kryteriach przetargowych tak, żeby cena nie stanowiła 100 proc., można zmieniać dziś, podobnie jak można było to robić też wcześniej.

Nie uważam też, że musimy uciekać się do takich rozwiązań jak specustawa, która pozwoliła uregulować relacje między wykonawcami i podwykonawcami – wyjaśnił.

– Nie każdy problem trzeba też rozwiązywać za pomocą zmian przepisów. Prawo nie może być zbyt kazuistyczne – stwierdziła Małgorzata Matecka z biura prawnego Urzędu Zamówień Publicznych. Ale przyznała też, że podejście zależy od zajmowanej pozycji – Jeszcze niedawno udzielałam zamówień, będąc członkiem komisji przetargowych. Z tego punktu widzenia najbardziej pożądana sytuacja była taka, że każda sprawa jest uregulowana, bo to gwarantuje święty spokój i pewność, że wątpliwości nie będzie też zgłaszał żaden organ kontrolny. Żeby pogodzić te dwie postawy, trzeba poszukać złotego środka – podsumowała.

Pod koniec 2014 r. w UZP został powołany zespół ds. dobrych praktyk. – Dyskusja powinna skupić się na tym, jak zmienić praktykę zamawiających, doprowadzając do stosowania w zamówieniach publicznych więcej kryteriów pozacenowych, w tym jakościowych – powiedziała Małgorzata Matecka.

Jednocześnie przypomniała, że trwają prace nad nową ustawą o zamówieniach publicznych, która wynika z implementacji dyrektyw unijnych. Konsultacje społeczne mają się zacząć na przełomie marca i kwietnia tego roku. – Mamy nadzieję, że ustawa zostanie przyjęta jesienią, a wejdzie w życie w kwietniu 2016 r. – zapowiedziała.