statystyki

Bez zapłaty za uniknięcie procesu

autor: Anna Krzyżanowska05.01.2015, 07:32; Aktualizacja: 05.01.2015, 07:38
prawo-wymiar sprawiedliwości

Kiedy należy się wynagrodzenie za pracę adwokata?źródło: ShutterStock

Czy adwokat powinien otrzymać zapłatę za to, że przekonał klienta o niecelowości składania powództwa? W opinii Sądu Okręgowego w Opolu – nie. Zdaniem SO nie ma bowiem przepisu, który zezwalałby na zasądzenie na rzecz prawnika kosztów udzielonej przedsądowej pomocy prawnej, skoro do rozpoznania sprawy w sądzie nie doszło.

Reklama


Takie stanowisko zajął sąd w sprawie adwokata Tomasza Kreisa. Prawnik został wyznaczony jeszcze przed wszczęciem postępowania jako pełnomocnik z urzędu – do napisania pozwu i reprezentowania strony.

– Po zapoznaniu się z dokumentacją sprawy, spotkaniu z klientką i udzieleniu jej stosownych informacji, ta zdecydowała się nie występować z powództwem. Złożyła mi stosowne oświadczenie. W związku jednak z tym, że udzieliłem pomocy prawnej z urzędu, wystąpiłem do sądu o wynagrodzenie – opowiada mecenas Kreis.

W odpowiedzi sąd przekonuje jednak, że możliwość zasądzenia wynagrodzenia nie wynika ani z art. 29 prawa o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 635 ze zm.), zgodnie z którym koszty nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu ponosi Skarb Państwa, ani z rozporządzenia wykonawczego do tego aktu (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 461). „Ponieważ wnioskodawczyni nie zdecydowała się na wniesienie sprawy (...), sąd nie mógł ustalić wynagrodzenia pełnomocnika na podstawie przepisów regulujących wysokość kosztów zastępstwa przed sądem, gdyż nie było sprawy, w której pełnomocnik reprezentowałby (stronę – red.)” – argumentowała sędzia Magdalena Domińczyk-Trzciańska.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • herman(2015-01-06 21:14) Zgłoś naruszenie 00

    Chyba sobie ktoś jaja robi. Chce forsę za to, że nic nie zrobił.
    Cały problem bierze się stąd, że korporacje chca państwowej forsy. Rozwiązanie natomiast jest proste, znieść korporacyjny rynek usług prawnych, wtedy ceny same dostosują się do klientów, a nasza forsa nie będzie marnowana na płacenie adwokatowi za to, że czyjaś sprawa nie nadawała się do sądu.

    Odpowiedz
  • Q i 3,14(2015-01-07 12:09) Zgłoś naruszenie 00

    Po raz kolejny tzw. "palestra" udowadnia swój daleko posunięty debilizm

    Odpowiedz
  • najlepiej przegrywać urzędówki to dostanę kasę(2015-01-05 23:10) Zgłoś naruszenie 00

    To skandal. Proponuję nie płacić Sędziom za sprawy, w których odrzucono pozew lub umorzono postępowanie... A najlepiej to nakłaniać klientów, aby wnosili do Sądu przegrane sprawy. System musi być taki, aby nakłaniał adwokata do korzystnych decyzji z punktu widzenia klienta, a nie odwrotnie...

    Odpowiedz
  • PRZEPISY ANTYADWOKACKIE(2015-01-05 23:39) Zgłoś naruszenie 00

    Skandaliczne jest to, że obecne przepisy (oraz / lub prawna interpretacja sędziów zazdrosnych wobec rzekomo wysokich wynagrodzeń adwokatów) powodują konflikt pomiędzy interesem klienta reprezentowanego przez adwokata a interesem tego adwokata: 1. Jeśli przekonam klienta z urzędu, by nie wnosił bezsensownego pozwu do Sądu to nie dostanę wynagrodzenia, 2. Jeśli zaś przemilczę to, że pozew jest bezsensowny to dostanę wynagrodzenie, ale klient przegra sprawę... Podobna sytuacja jest w sprawach cywilnych z urzędu , 1. jeśli przegram sprawę to dostanę wynagrodzenie od Skarbu Państwa + 23 % VAT, 2. jeśli zaś wygram sprawę to Sąd VAT-u mi nie zasądzi zaś wynagrodzenie muszę wyegzekwować od przeciwnika (który może nie mieć pieniędzy). Wniosek z tego wynika taki, że nie "opłaca" się wygrywać urzędówek, ani też działać w interesie klienta bo jest to sprzeczne z interesem adwokata, a przecież tak być nie powinno...

    Odpowiedz
  • ja(2015-01-07 22:36) Zgłoś naruszenie 00

    @ 3 i 4: Państwo kpią, czy o drogę pytają? To po co sędziowie zmuszali adwokata do czytania akt, zapoznania się ze sprawą, rozmów z "klientką"? To jest jego czas, mógł go poświęcić na czynności dochodowe. A tak go tracił kosztem czasu na inne czynności zawodowe, czy czasu dla rodziny lub chociażby na odpoczynek. Jego problem, że sprawa się nie nadawała? To po co sędziowie przyznawali adwokata? Sami nie mogli ocenić? Praca jest wykonana, czas poświęcony, wynagrodzenie się należy.
    Jaki korporacyjny rynek? Co to korporacja? Bo ani ustawa, ani konstytucja takiego pojęcia nie zna.
    Marnowanie pieniędzy na płacenie adwokatowi za wykonaną usługę i poświęcony czas? A rób jeden z drugim za darmo, jak lubisz, ale adwokatom do kieszeni nie zaglądaj!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama