To były dane mało przydatne i podawane przez samych zainteresowanych. Dyskusja dotyczyła natomiast wyeliminowania adresu zameldowania i własnoręcznego podpisu, dodał minister Wiewiórowski.

Jeżeli ktoś wykorzystuje ten sam wzór podpisu, który ma w dowodzie osobistym do tego, żeby później podpisywać się na dokumentach finansowych - zdaniem ministra ochrony danych osobowych - delikatnie mówiąc postępuje nierozsądnie.

Doktor Wiewiórowski twierdzi, że instytucja, która będzie sprawdzała podpis osobisty i tak nie będzie sprawdzała go z dowodem osobistym, a przynajmniej nie powinna tego robić. 

Zdaniem eksperta zostawiając wzór swojego podpisu w dokumencie, który możemy zgubić, albo który może być zeskanowany, sami prosimy się o to, żeby ktoś spróbował czy jest w stanie go podrobić czy nie.

Wyeliminowanie adresu zameldowania z nowych dowodów osobistych było podyktowane zmianami w ustawie, które zakładają, że już w 2016 roku zniknie obowiązek meldunkowy.

Ważniejsze dla identyfikacji są numer samego dowodu osobistego i numer Pesel - dodał doktor Wiewiórowski.

Numer pesel rzeczywiście zawiera w sobie dwie tzw. zaszyte informacje Pierwsza, to data urodzenia, czego jesteśmy zwykle świadomi - powiedział minister. Jest różnie zapisana w zależności od stuleci, ale zawsze to pierwszych 6 cyfr. 

Inną informację niesie przedostatnia cyfra - informuje Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Cyfra ta pokazuje płeć - nieparzysta oznacza mężczyzn a parzysta oraz zero kobiety.

Z punktu ochrony danych osobowych identyfikacja za pomocą numeru pesel jest swoistym problemem. W niektórych krajach np. w Niemczech czy Czechach istnienie takiego numeru jest zabronione. Chodzi o zachowanie anonimowości obywatela.

W Polsce przyjęto rozwiązanie, które jest zbliżone do numeru ubezpieczenia w Stanach Zjednoczonych - dodał minister Wiewiórowski.