Wyrok opublikowano na podstawie decyzji Sądu Rejonowego w Pruszkowie. Mężczyzna po raz drugi został złapany na jeździe pod wpływem alkoholu, gdy łamał zakaz poruszania się – jak to ujął sąd – pojazdem rowerowym. Za to sąd wymierzył mu karę sześciu miesięcy więzienia, zakazał jazdy rowerem przez najbliższe trzy lata oraz nakazał umieścić ten wyrok na stronie KGP. Wyrok zapadł 8 sierpnia 2013 r.

Wypuszczamy zza krat...

Wisi tam do dziś, choć niespełna dwa miesiące po wyroku, 27 września 2013 r., Sejm uchwalił nowelizację kodeksu postępowania karnego (Dz.U. z 2013 r. poz. 1247). Nowelizacja, która weszła w życie 9 listopada, uchyliła m.in. art. 178 par. 2 kodeksu karnego. Przewidywał on karę pozbawienia wolności za jazdę rowerem pod wpływem alkoholu. Od tego czasu taki czyn nie jest już przestępstwem, a tylko wykroczeniem.

W wyniku depenalizacji skazanym za przestępstwo z art. 178a par. 2 zmieniano wyroki. Więzienie zamieniano na areszt, co oznaczało, że każdy, kto odsiedział w więzieniu więcej niż 30 dni (maksymalna długość aresztu), wychodził na wolność. Jeśli pijany rowerzysta miał zapłacić grzywnę, to jej wysokość nie mogła być wyższa niż 5 tys. zł, bo taką kwotę można orzec za wykroczenie. Kilka tysięcy ludzi z dnia na dzień w myśl prawa przestało być przestępcami. Chyba że wyrok podano do publicznej wiadomości, tak jak w przypadku pana Ryszarda, którego dane osobowe wraz z informacją, za co został skazany i ile promili wydmuchał, nadal widnieje na stronie internetowej KGP. Dla każdego, kto wejdzie na tę stronę, pan Ryszard jest przestępcą. Bo policja wyroku zdjąć nie może.

– Sąd w Pruszkowie nie wskazał, na jaki okres mamy go upublicznić na naszej stronie. Dlatego zwróciliśmy się o doprecyzowanie tej kwestii – tłumaczy Mariusz Góra z Komendy Głównej Policji. 20 września sąd wydał postanowienie, w którym określono czas publikacji wyroku na okres jednego roku. To oznacza, że wyrok zostanie usunięty ze strony 6 września 2014 r.

...ale nie spod pręgierza

Dlaczego po zmianie przepisów sąd nie wydał nowego postanowienia, w którym nakazałby usunięcie wyroku?

– Mieliśmy do czynienia z depenalizacją częściową – mówi Grzegorz Godzina, wiceprezes Sądu Rejonowego w Pruszkowie. – W ustawie nowelizującej zawarto przepisy przejściowe, które stanowiły, że orzeczone środki karne podlegają wykonaniu. A podanie wyroku do publicznej wiadomości jest jednym z takich środków – rozkłada ręce sędzia.

– Sytuacja jest absurdalna, ale z drugiej strony rozumiem ustawodawcę, który nie chciał wprowadzać dodatkowego zamieszania – podkreśla sędzia Rafał Puchalski z Sądu Rejonowego w Jarosławiu, który często orzeka w podobnych sprawach.

– W procesach dotyczących pijanych kierowców częściej niż upublicznienie wyroku stosuje się inne środki karne, najczęściej w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niemechanicznych – wyjaśnia sędzia.

Regulacje dotyczące upubliczniania wyroków są ogólne. Artykuł 199 par. 1 kodeksu karnego wykonawczego stanowi, że w razie podania wyroku do publicznej wiadomości w inny sposób sąd wydaje odpowiednie polecenie „komu należy”. Podaniem do publicznej wiadomości w inny sposób jest wszystko, co nie jest publikacją w prasie. Nie ma wskazanego ani minimalnego, ani maksymalnego okresu, w którym wyrok ma wisieć na tablicy informacyjnej czy w internecie.

Co do zasady środki karne orzeka się na okres do 1 do 10 lat, ale zdaniem prawników upublicznianie wyroku przez tak długi okres stanowiłoby nadmierną represyjność.

Przed ujawnieniem danych trzeba rozważyć społeczne korzyści.

DR Piotr Kładoczny karnista z Uniwersytetu Warszawskiego

Publikacja wyroku ma największy sens w sprawach, które najbardziej interesują daną społeczność, np. w procesach o zniesławienie z art. 212 k.k. Kiedy wybucha jakaś afera, po krótkim czasie ludzie nie wiedzą już, czy rację ma ten, kto oskarża, czy ten, kto się broni. Zwłaszcza że prasa nie zawsze precyzyjnie przekazuje informacje z procesu. Sędzia mógłby się też decydować na to w głośnych sprawach, w których zapada kontrowersyjny wyrok. Wtedy podanie go do publicznej wiadomości sprzyja klarowności i wyjaśnieniu sprawy społeczeństwu. Choć publikacja wyroku jest jednym ze środków karnych, to nie uważam, aby było dobrym pomysłem podawanie go do publicznej wiadomości w celu stygmatyzowania i dodatkowego napiętnowania skazanego. Owszem, czasami ludzie postępują zgodnie z prawem, nawet nie dlatego że boją się kar i sankcji, lecz dlatego że byłoby im wstyd złamać przepisy. Tylko że każdy taki przypadek należy badać indywidualnie. Weźmy pomysły traktowania w ten sposób pijanych kierowców. Może publikacja wyroku mogłaby być skuteczna, jeśli skazanemu zależy na dobrej reputacji i szacunku, ale w przypadku takiego zawodowego pirata drogowego jak np. Frog byłaby to pewnie nobilitacja. T rzeba też rozważać tę kwestię pod kątem korzyści dla społeczeństwa. Czy publikacja wyroku dotycząca kieszonkowca lub oszusta uchroni nas przed nimi, jeśli widzimy przypadkowe dla nas nazwisko?