Zbliżający się koniec roku sprawia, że uczniowie coraz intensywniej myślą o ocenach, jakie na świadectwie zobaczą ich rodzice. Im więcej wśród ocen cząstkowych wystawiono niedostatecznych, tym silniejsza jest pokusa, żeby zrobić coś, co pozwoli w jakiś sposób przemknąć się do kolejnej klasy. Uczciwy uczeń spróbuje poprawić ocenę prosząc nauczyciela o jeszcze jedną szansę. A nieuczciwy… sięgnie po dziennik i spróbuje samodzielnie poprawić sobie średnią. Przecież nikt nie zauważy tego, że w dzienniku pojawiło się kilka dodatkowych trójek…

Dziennik to dokument

Uczeń, który zamierza skorygować wpisy w dzienniku powinien jednak pamiętać, że w świetle prawa dziennik jest oficjalnym, państwowym dokumentem - a ingerować w jego zawartość mogą wyłącznie osoby bezpośrednio do tego upoważnione. Tak więc dopisanie w nim oceny jest traktowane jak zwykłe fałszerstwo, a jeśli sprawa zostanie wykryta, to raczej nie skończy się w murach szkoły.

Fałszowanie ocen w dzienniku może więc doprowadzić nieletniego przed oblicze sądu rodzinnego, a sąd może ustanowić mu kuratora.  Jeżeli natomiast uczeń był pełnoletni, to musi się liczyć z odpowiedzialnością karną. Warto pamiętać chociażby o historii 14-latki z Koszalina – kiedy dziewczyna została przyłapana na poprawianiu sobie ocen, dyrektorka szkoły po prostu wezwała policję. Nieletnia stanęła następnie przed sądem rodzinnym z zarzutem podrabiania dokumentów.

Z kolei gimnazjum im. Macieja Rataja w Żmigrodzie przygotowało specjalny regulamin określający sposób postępowania w przypadku przyłapania ucznia na fałszerstwie. Zgodnie z tym dokumentem w takiej sytuacji o sprawie powiadamiani są rodzice, a decyzja o dalszym postępowaniu jest podejmowana po wyjaśnieniu przez ucznia powodów fałszerstwa. Osobny punkt regulaminu określa następstwa podrobienia dokumentu szkolnego (dziennika lub oficjalnych dokumentów) – w takiej sytuacji szkoła zwraca się z prośbą o interwencję do lokalnego komisariatu policji.

Zwolnień fałszować nie warto

Spać spokojnie nie powinni również ci uczniowie, którzy zdecydowali się na przedstawienie nauczycielowi podrobionego zwolnienia lekarskiego. O tym jakie pociąga to za sobą konsekwencje mógł się w ubiegłym roku przekonać uczeń jednej z wadowickich zawodówek, który na zwolnieniu wystawionym przez lekarza dokonał zmian, aby wydłużyć okres jego obowiązywania. W efekcie stanął przed Sądem Rejonowym (odpowiadał jako pełnoletni). Pełnoletniemu za fałszowanie dokumentów grozi grzywna, lub nawet kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Mówi o tym Art. 270. § 1. Kodeksu Karnego. („Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”).

Nauczycielu – jesteś odpowiedzialny

Odpowiedzialność za zachowanie ucznia ponosi nie tylko on i jego rodzice, ale także nauczyciele. Pamiętali o tym opiekunowie dzieci uczących się w Szkole Podstawowej nr 1 w Miastku. Kiedy ujawniono, że w dzienniku znalazły się dopisane oceny, władze szkoły postanowiły z tego powodu zawiesić dwie klasy i wymusić na dzieciach ujawnienie tożsamości odpowiedzialnych uczniów. Tymczasem rodzice zwrócili się do Kuratorium Oświaty, domagając się kary dla… nauczyciela, który nie dopilnował szkolnego dokumentu. Rozporządzenie MEN z dnia 19 lutego 2002 r. w sprawie sposobu prowadzenia dokumentacji odpowiedzialność za prawidłowe przechowywanie dokumentacji nakłada bowiem na dyrektora. Poza tym, zgodnie z Kartą Nauczyciela, to właśnie pracownicy dydaktyczni mają obowiązek „dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich”.