Istnienie w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością obok udziałów o wartości nominalnej również beznominałowych, korzystanie z testu wypłacalności w celu zabezpieczenia interesów wierzycieli oraz tworzenie kapitału zapasowego jako rezerwy na pokrycie strat. Takie nowości przewiduje projekt założeń zmieniający kodeks spółek handlowych oraz niektóre inne ustawy. Już po uzgodnieniach międzyresortowych wkrótce zajmie się nim Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji. Projekt zakłada również dalsze ograniczenie formalności przy zawiązywaniu spółki jawnej, z o.o. i komandytowej.

Pozostałe zmiany przewidziane w projekcie

Pozostałe zmiany przewidziane w projekcie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z jakim kapitałem

Założenia przewidują utworzenie drugiego – obok klasycznego – modelu spółki z o.o., która zamiast kapitału zakładowego miałaby kapitał udziałowy składający się z udziałów beznominałowych. Spółka będzie mogła też wybrać model mieszany z oboma kapitałami. O tym, po jakiej cenie wspólnik obejmie udziały beznominałowe, rozstrzygać będzie umowa spółki. Wkłady na ich pokrycie zasilą kapitał udziałowy, który zastąpi zakładowy i jako taki będzie nową pozycją bilansową kapitału własnego spółki z o.o. Natomiast cena sprzedaży udziału beznominałowego zostanie określona na takich zasadach, jakie obowiązują dla udziałów o wartości nominalnej, a więc przy uwzględnieniu wartości majątku spółki i możliwości osiągania przez nią zysków.

Dopuszczenie przez ustawodawcę możliwości wnoszenia przez wspólników udziałów beznominałowych, oderwanych od kapitału zakładowego, z którymi będą związane takie same prawa, jak z nominałowymi, budzi jednak wątpliwości niektórych prawników. Piotr Czachorowski z Kancelarii Radców Prawnych Czachorowscy zwraca uwagę, że zwolnienie od swoistego ekonomicznego ryzyka wspólników z wkładami nowego typu może sprawić, że firma stanie się w istocie spółką bez żadnej odpowiedzialności. Jego zdaniem na pogłębienie tego zjawiska wpłyną też wprowadzana w nowelizacji zasada równości praw i obowiązków wspólników oraz brak uzależnienia odpowiedzialności od zaangażowania udziałowego w kapitał zakładowy – o ile umowa danej spółki nie będzie stanowiła inaczej.

– Zastąpienie minimalnej wysokości 5 tys. zł kapitału zakładowego dolną granicą równą 1 zł wyeliminuje iluzoryczną funkcję zabezpieczającą kapitału zakładowego oraz ułatwi wnoszenie wkładów wówczas, gdy kapitał wspólnicy pokrywają aportami – zauważa jednak mec. Czachorowski.

Ochrona wierzycieli

Podobną opinię ma Michał Romanowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego.

– Dziś kapitał zakładowy tylko pozornie gwarantuje ochronę praw wierzycieli – twierdzi ekspert i dodaje, że jest to tylko jeden z możliwych instrumentów ochrony wierzycieli spółki kapitałowej. Przy tym teza, że spółka bez kapitału zakładowego jest bezkapitałowa, nie odpowiada rzeczywistości.

– Zaproponowane w projekcie zmiany pozwalają na odejście od nieelastycznej konstrukcji związania w spółce środków, odpowiadających kapitałowi udziałowemu, analogicznie do środków wnoszonych na poczet kapitału zakładowego – dodaje Michał Romanowski.

Resort sprawiedliwości również przekonuje, że większej ochronie wierzycieli spółki mają służyć dwa nowe instrumenty: test wypłacalności oraz obowiązek utworzenia kapitału zapasowego.

Test wypłacalności polegałby na tym, że wypłata dywidendy oraz innych świadczeń na rzecz wspólników wymagałaby od zarządu złożenia oświadczenia, że nie doprowadzi to do utraty przez spółkę zdolności do wykonywania zobowiązań w toku zwykłej działalności w ciągu roku. Przy tym zarząd odpowiadałby wobec spółki za dołożenie należytej staranności przy podejmowaniu uchwały zawierającej taką prognozę. Uchwałę tej treści należałoby złożyć w sądzie rejestrowym w ciągu 7 dni od jej podjęcia.

Natomiast kapitał zapasowy byłby rezerwą na pokrycie przyszłych strat spółki. Utworzy go ona pod warunkiem, że osiąga zysk. Musi wówczas przeznaczyć na ten cel co najmniej 1/10 wypracowanego zysku. Zdaniem autorów projektu obowiązek utworzenia kapitału zapasowego będzie mniej uciążliwy niż utworzenie zakładowego. Środki zgromadzone w kapitale zapasowym spółka będzie bowiem mogła przeznaczyć na pokrycie straty bez konieczności zmiany umowy spółki, co teraz musi nastąpić w razie rekompensowania strat kosztem kapitału zakładowego.

– Test wypłacalności i utworzenie kapitału zapasowego zostały w projekcie założeń przewidziane jako obowiązkowe dla wszystkich spółek z o.o. niezależnie od tego, czy mają kapitał zakładowy, czy udziałowy – tłumaczy Wioletta Olszewska z wydziału komunikacji społecznej i promocji Ministerstwa Sprawiedliwości.

– Mimo że nie zostało to jasno wyrażone, to przyjmuje się, że członkowie zarządu będą odpowiadali wówczas, gdy uchylą się od sporządzenia testu i nie złożą w tym zakresie uchwały do rejestru. Struktura kapitałowa spółki zostanie bowiem wyraźnie odzwierciedlona w KRS. Te informacje w KRS oraz obowiązek podawania danych o kapitale w dokumentach i zamówieniach spółki powinny w sposób wystarczający zabezpieczyć interesy kontrahentów. Przy tym zmiana struktury kapitałowej spółki nie będzie wymagała zmiany jej firmy, mającej przecież istotną wartość rynkową – dodaje Wioletta Olszewska.

Zgodnie z pomysłem resortu w celach restrukturyzacyjnych spółka, która w ostatnim roku obrotowym wypracowała zysk, będzie też mogła nabyć 25 proc. własnych udziałów.

Sceptyczni praktycy

Zastrzeżenia co do proponowanego modelu ochrony wierzycieli mają jednak prawnicy zajmujący się obsługą prawną spółek.

– Faktyczna ochrona wierzycieli, pomimo testu wypłacalności i złożenia przez zarząd wymaganego oświadczenia, a nawet zamieszczenia go w aktach rejestrowych spółki, będzie jednak znikoma. Projekt nie określa precyzyjnie kryteriów, jakimi powinien kierować się zarząd, dokonując prognozy ekonomicznej działalności spółki. Nie przewiduje też żadnych sankcji z tytułu złożenia oświadczenia niezgodnego ze stanem faktycznym – mówi Piotr Czachorowski.

– Nietrudno więc wyobrazić sobie, że gdy członkami zarządu są sami wspólnicy, wobec braku realnej sankcji za złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia, będą oni poświadczać zdolność spółki do wypłaty świadczeń na rzecz wspólników. Późniejsza próba udowodnienia przez wierzyciela w procesie sądowym nieuczciwego działania zarządu będzie trudna, gdyż oświadczenie odnosi się do prognozy, nie jest więc gwarancją rezultatu – dodaje ekspert. Zwraca też uwagę, że w świetle nowelizacji k.s.h. wymóg składania oświadczenia dotyczy jedynie świadczeń o charakterze korporacyjnym, i to wyłącznie na rzecz wspólników, ale już nie na rzecz podmiotów powiązanych ze wspólnikami. A to daje pole to obchodzenia przepisów.

Wzorce umów

Projekt przewiduje też rozwiązania umożliwiające szybszą rejestrację, zmianę oraz rozwiązywanie umów spółek jawnych i komandytowych. Odbywałoby się to poprzez wykorzystanie wzorców zamieszczonych w systemie teleinformatycznym, na podobnych zasadach, jak dzieje się to w przypadku spółki z o.o., potocznie zwanej S-24. Mimo że tradycyjna umowa spółki komandytowej powinna zostać zawarta w formie aktu notarialnego, to przy zawiązywaniu jej z wykorzystaniem wzorca nie będzie wymagany udział notariusza.

Zdaniem prawników faktyczna ochrona wierzycieli będzie znikoma

Etap legislacyjny

Projekt założeń po uzgodnieniach

Rząd zmieni zasady wpisywania do ewidencji przedsiębiorców >>