Takich zmian w procedurze wykroczeniowej chce Ministerstwo Sprawiedliwości. Zgodnie z propozycjami referendarze sądowi uzyskają prawo do wydawania nakazów karnych, od których można będzie odwołać się do sądu. Ze zmian cieszy się środowisko sędziowskie.

Bez aresztu

Zgodnie z propozycją resortu referendarz mógłby nakładać jedynie karę nagany lub grzywny. Nie decydowałby więc o nałożeniu kary aresztu lub ograniczenia wolności. Co więcej, do jego kompetencji należałoby rozpatrywanie jedynie takich spraw wykroczeniowych, w których nie zachodzi potrzeba orzeczenia środka karnego, a okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. W tego typu sprawach wydawany byłby nakaz karny.

– Nakaz byłby zaskarżalny w drodze sprzeciwu: wniesienie sprzeciwu skutkowałoby utratą mocy przez nakaz – tłumaczy Wioletta Olszewska z biura prasowego MS.

W takim przypadku sprawa trafiałaby do sądu, który rozpatrywałby ją na zasadach ogólnych.

Zmiany podobają się sędziom.

– To dobrze, że resort w końcu zdecydował się na przygotowanie projektu umożliwiającego referendarzom orzekanie w sprawach o wykroczenia. My o te zmiany zabiegamy od dłuższego czasu. Propozycję, aby przekazać część spraw wykroczeniowych referendarzom sądowym, przedstawialiśmy ministerstwu wielokrotnie: ministrowi Kwiatkowskiemu jako własny projekt, a potem przy okazji opiniowania projektów aktów prawnych – przypomina Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Jego zdaniem resortowe propozycje przyniosą sądom karnym znaczną ulgę.

– Większość spraw wykroczeniowych rozpatrywanych jest i tak w trybie nakazowym – wyjaśnia sędzia Strączyński.

Zwolennikiem zmniejszenia kognicji sądów jest również Paweł Pośpiech, sędzia Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej.

– Dzięki przekazaniu części spraw referendarzom można byłoby w bardziej racjonalny sposób wykorzystywać wiedzę, umiejętności oraz doświadczenie sędziów. Sprawy wykroczeniowe to w większości przypadków sprawy niezwykle banalne. Czy naprawdę do postępowania np. o niezapięte pasy trzeba angażować sędziego, którego państwo kształciło tak długo? – pyta retorycznie sędzia Pośpiech.

Zarzuty konstytucyjne

Resortowy pomysł, choć tak chwalony przez środowisko sędziowskie, może jednak rodzić wątpliwości konstytucyjne. Przypomnijmy, że pomysł przyznania referendarzom kompetencji do rozpoznawania spraw o wykroczenia został już raz oceniony jako niezgodny z konstytucją. Takie uwagi pojawiły się bowiem rok temu, kiedy to resort przedstawił projekt założeń ustawy o zmianie zasad ponoszenia odpowiedzialności za niektóre zachowania stanowiące wykroczenia oraz o zmianie ustawy – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Proponował w nim niemal takie same rozwiązania, jak obecnie. Wątpliwości zgłaszała wówczas m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazując, że taka regulacja stoi w sprzeczności z postanowieniami konstytucji, w szczególności dotyczącymi prawa do sądu oraz wyłącznie sądowego wymiaru sprawiedliwości. W jej ocenie upoważnienie referendarzy sądowych do wydawania merytorycznych, skazujących orzeczeń w postępowaniu wykroczeniowym wkracza w sferę zastrzeżoną dla sądów i orzekających w nich niezawisłych sędziów.

Podobne wątpliwości wyraziła wówczas również rada legislacyjna przy prezesie Rady Ministrów. Doszła ona do wniosku, że powierzenie referendarzom sądowym kompetencji do wymierzania grzywny lub nagany w sprawach o wykroczenia w ramach trybu nakazowego godziłoby w konstytucję, i to nawet gdyby decyzje referendarza podlegały kontroli sądowej.

Argumenty resortu

Ministerstwo jednak odpiera te zarzuty.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że skuteczne ściganie wykroczeń wymaga ustanowienia procedur umożliwiających karanie sprawców nawet bez konieczności wszczynania postępowania przed sądem. Taki tryb jest możliwy przy stosowaniu kar grzywny nieprzekraczających pewnego poziomu kwotowego i kar łagodniejszych – argumentuje Wioletta Olszewska.

W tej kwestii sędziowie mówią jednym głosem z resortem.

– Skoro policjant może wlepić człowiekowi mandat za wykroczenie, to czemu nie mógłby tego robić referendarz? W końcu ma on wyższą rangę od policjanta – podnosi Maciej Strączyński.

Na to, że pozycja ustrojowa referendarzy jest silniejsza niż funkcjonariuszy nakładających grzywny w postępowaniu mandatowym, zwraca uwagę również MS. Resort przypomina, że referendarze są niezależni co do treści wydawanych orzeczeń, a ponadto muszą spełnić większość wymagań stawianych kandydatom na sędziów i ukończyć odpowiednią aplikację.

– Nie sposób zatem odnaleźć rzeczowych argumentów przemawiających za uprawnieniem do nakładania grzywien funkcjonariuszy służb i organów, a jednocześnie zakwestionowaniem takiej możliwości w odniesieniu do referendarzy sądowych; oczywiście przy zachowaniu prawa ukaranego do spowodowania skierowania sprawy do rozpoznania przez niezawisły sąd – podsumowuje Wioletta Olszewska.

Etap legislacyjny

Projekt został skierowany do uzgodnień międzyresortowych

Staż referendarski zniknie. Wymóg zdobycia doświadczenia w tym zawodzie pozostanie >>