PE 25 lutego 2014 r. zaakceptował dokument przedstawiony przez Komisję Europejską (COM [2013] 161), zakładający reformę systemu znaków towarowych, w tym uproszczenie procedur rejestracyjnych.

Jednym z trudniejszych problemów, których dotyczy przyjęta regulacja, jest kwestia podrobionych towarów w tranzycie. Dotychczas przedsiębiorcy mogli polegać jedynie na interpretacji obowiązującego prawa, dokonywanej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE zajmował się zagadnieniem m.in. w połączonych sprawach C-446/09 oraz C-495/09 (Philips/Nokia). Analizował wówczas m.in. rozporządzenie Rady (WE) nr 1383/2003, dotyczące działań organów celnych w odniesieniu do towarów, w przypadku których istniało podejrzenie o naruszenie niektórych praw własności intelektualnej lub w przypadku których stwierdzono naruszenie takich praw.

Trybunał uznał, że towary pochodzące z państwa trzeciego i stanowiące imitację produktu chronionego w Unii prawem do znaku towarowego lub kopię produktu chronionego w UE prawem autorskim lub pokrewnym mogą zostać uznane za „towary podrobione” lub „towary pirackie” – o ile zostanie udowodnione, że są one przeznaczone do wprowadzenia do obrotu na terenie UE.

Jakie dowody można w takim wypadku brać pod uwagę? W ocenie trybunału kluczowe jest ustalenie, że towary zostały sprzedane klientowi w UE lub były przedmiotem oferty sprzedaży bądź reklamy skierowanej do unijnych konsumentów. Innym dowodem może być też to, że z dokumentów lub korespondencji dotyczącej danych produktów wynika, iż możliwe jest skierowanie ich do konsumentów w UE. W praktyce jednak stanowisko TSUE oznaczało, że skuteczne ściganie naruszeń praw własności intelektualnej w przypadku towarów w tranzycie będzie trudniejsze.

Zgodnie z projektem przyjętym przez PE właściciel wspólnotowego znaku towarowego będzie mógł zakazać stronom trzecim wprowadzania na obszar celny UE produktów, które nie są dopuszczone do swobodnego obrotu na tym obszarze (czyli znajdujących się w tranzycie), w przypadku gdy pochodzą z państw trzecich i są opatrzone bez upoważnienia znakiem, który jest identyczny z unijnym (zarejestrowanym w stosunku do takich samych produktów). Nie będzie to jednak dotyczyć przypadku, gdy trzecia strona udowodni, że ostatecznie towary mają trafić do państwa poza UE, zaś właściciel znaku towarowego nie będzie w stanie dowieść, że jest on prawidłowo zarejestrowany w tym państwie. Mamy więc do czynienia z przerzuceniem ciężaru dowodu co do tego, że ostatecznym miejscem, gdzie mają trafić towary, jest państwo poza UE, z właściciela znaku na stronę trzecią.

Proponowana zmiana wydaje się kompromisem pomiędzy interesami tych, do których należą prawa własności intelektualnej przyznane im przez ustawodawstwo unijne i krajowe państw członkowskich, a swobodą handlu międzynarodowego produktami będącymi w Unii przedmiotem tranzytu.

Projekt w kształcie zaproponowanym przez PE należy przyjąć z aprobatą. Warto zauważyć, że przemysł, dla którego zastosowanie i ochrona znaków towarowych jest kluczowa, odpowiada bezpośrednio za 21 proc. miejsc pracy w Unii Europejskiej oraz 34 proc. PKB (dane za Marques The Association of European Trade Mark Owners). Podrabianie oryginalnych towarów stanowi przeszkodę w rozwoju gospodarczym oraz realne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa społecznego (np. w przypadku podrabianych produktów farmaceutycznych).

Uchwalone przez PE regulacje w ramach zwykłej procedury ustawodawczej wymagają teraz przyjęcia przez Radę Unii Europejskiej.