statystyki

Andrysiak: Czasami trzeba bronić i praw Trynkiewicza

autor: Andrzej Andrysiak11.02.2014, 09:15; Aktualizacja: 11.02.2014, 13:05

Wśród osobliwości prawniczych można znaleźć dość dziwaczną teorię, zakładającą racjonalność ustawodawcy. Z grubsza polega to na tym, że przyjmuje się założenie, że tworzący prawo jest racjonalny, a więc tworzone przez niego akty prawne także. Czyli oparte na logicznym rozumowaniu, naukowych metodach, dobrze zaplanowane.

Reklama


Reklama


Jak to wygląda w praktyce? Przykład z ostatnich dni – sprawa Trynkiewicza. Przypomnijmy: ćwierć wieku temu, w gorących czasach przełomu, racjonalny Sejm uchwalił amnestię, w ramach której wyroki kary śmierci zamienił na 25 lat więzienia. Po dwudziestu czterech latach media ujawniły, że mordercy czwórki dzieci i pedofilowi Mariuszowi Trynkiewiczowi wkrótce skończy się odsiadka, bo z racji tamtej amnestii zmniejszono mu karę. Racjonalny ustawodawca myślał, myślał i wymyślił, że uchwali specjalne prawo, które pozwoli trzymać w zamknięciu Trynkiewicza już po odbyciu przez niego kary. Prawo uchwalono, a gdy już weszło w życie i zastosowano je w praktyce, okazało się, że... nie zadziałało. Sąd na wczorajszym posiedzeniu nie uznał bowiem sprawy za oczywistą i nakazał przesłuchanie świadków, a tym samym odroczył rozstrzygnięcie. Co oznacza, że Trynkiewicz opuści więzienie.

Jaki mamy bilans tej racjonalności ustawodawcy? Po pierwsze: specjalny akt prawny uchwalony na potrzeby jednego człowieka. Tak, jednego, bo choć ustawa teoretycznie ma działać w innych podobnych przypadkach, to skrojono ją pod ten konkretny przypadek. Po drugie: akt prawny, który łamie dwie naczelne zasady – że nie można karać dwa razy za to samo i nie można karać tylko za „prawdopodobieństwo” popełnienia przestępstwa. Możemy sobie mydlić oczy, że to sytuacja wyjątkowa, ale nie oszukujmy się – zrobiliśmy wyłom i trudno się łudzić, by państwo tam nie wlazło. Po trzecie: specjalna ustawa okazała się w praktyce funta kłaków warta, bo nie zadziałała.

I tyle by było o racjonalności prawa, gdyby sprawa nie była tak poważna. Trudno bronić jakichkolwiek praw Mariusza Trynkiewicza, bo czyny przez niego popełnione są tak ohydne i okrutne, że nie pozwalają na litość. Ale też trudno godzić się na demontowanie systemu prawnego. Czasami musimy przyjąć do wiadomości, że tacy ludzie jak Trynkiewicz po odsiedzeniu wyroku chodzą po ulicach, bo to właśnie świadczy o tym, że państwo działa. Według tych samych reguł dla wszystkich.

Królikowski o sprawie Trynkiewicza: Prawo czasem musi przekraczać własną bezsilność >>

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Morfeusz(2014-02-11 11:26) Odpowiedz 00

    Racja. W pełni się zgadzam. To co się dzieje świadczy jedynie o tym jak mamy prymitywne społeczeństwo. Przypomina to średniowiecze, gdy lud domagał się ukamienowania kogoś kto kogo okrzyknięto łajdakiem. Ludzie się boją, to zrozumiałe. Ale już takie stadne bezmyślne reakcje zrozumiałe nie są. Nie chodzi tu o to żeby bronić ohydnego skazanego, ale o to by reszta społeczeństwa nie okazywała się bardziej prymitywna, niż ten kto był skazany za zbrodnię.

  • Salus populi suprema lex esto(2014-02-12 09:15) Odpowiedz 00

    Traktowanie systemu prawnego, jako coś będącego ponad interesem społecznym - to absurd. A interes społeczny jest taki, że społeczeństwo ma czuć się bezpieczne - bo do tego prawo służy. Jeśli prawo samo generuje niepokój społeczny poprzez rażąco niesprawiedliwe rozwiązania, to oznacza, że powinno być zmienione bez oglądania się na interes jednostek patologicznych. Trynkiewicz nie oglądał się na prawo, kiedy mordował te dzieci, więc zgodnie z zasada ius suum cuique tribuere, powinien być potraktowany również bez oglądania się na jego prawa.

    Tak się składa, że mieszkałem w mieście w którym właśnie wrócił po 25 letniej odsiadce, morderca-gwałciciel. Miasto było sparaliżowane strachem, bo oto po mieście i okolicach kręcił się niebezpieczny psychopata, który w każdej chwili mógł zamordować kolejną kobietę. Trzeba to przeżyć, żeby wiedzieć, jak destrukcyjnie na lokalną społeczność wpływa obecność takiego mordercy. Najgorsze jest to, że w takim przypadku na piedestale stawia się interes psychopaty, a nie społeczeństwa. Na efekt przebywania tego psychopaty nie trzeba było specjalnie długo czekać. Po dwóch latach, zaatakował na przedmieściach kobietę. Szczęście od Boga, że jej krzyki usłyszeli jacyś mężczyźni, którzy pobiegli na ratunek. Gdyby nie oni, kobieta pewnie by dziś nie żyła. I gdzie było państwo?
    Dawniej taka patologiczna jednostka, kończyła w rękach kata, który uwalniał społeczność od psychopatów, dzięki czemu, mimo braku policji te społeczności mogły funkcjonować. To co jest teraz to kompletna porażka. W imię jakichś wyimaginowanych praw psychopatów, poświęca się nie tylko spokój społeczeństwa, ale jeszcze poświęca się życie przyszłych niewinnych ofiar takich patologicznych jednostek.
    Przecież to niedopuszczalne, że dobre samopoczucie psychopaty, że go prawo chroni jest wyżej cenione niż ludzkie życie.
    Żeby to bardziej uzmysłowić porównaniem, jak zapatrywalibyście się, gdyby ktoś puścił na ulice miasta wściekłego psa, a społeczeństwu zakazał zrobienia mu krzywdy powołując się na prawa zwierząt.

  • Anna(2014-02-12 11:01) Odpowiedz 00

    Uwazam, że jest to po-prostu dramat w wydaniu nieudolnych pozbawionych inteligencji, poczucia odpowiedzialności oraz wyobraźni polskich urzędników.
    Z psią gorliwością się rzucili chronić pedofila-sadystę A NIE POLSKIE DZIECI, życie których od tej chwili jest zagrożone. To tylko kwestia czasu kiedy to ścierwo zabije ponownie.
    Należy się również zastanowić dlaczego zabójca 4- ki DZIECI nie został stracony (wtenczas kara śmierci jeszcze nie była zawieszona) i dlaczego doszło do wypuszczenia pedofila- mordercy Trynkiewicza na wolność?
    Czy smarkaczom-urzędnikom brakło odwagi ażeby doprowadzić tę sprawę do logicznego końca, czy wypuszczenie pedofila to kwestia przekupstwa? Tak czy inaczej - wygląda to żałośnie, niefachowo, a co najgorsze - naraża społeczeństwo, zwłaszcza nasze dzieci na niebezpieczeństwo.
    Jeśli ktoś w celach własnego piaru chce bronić sadysty -pedofila Trynkiewicza, to życzę ażeby to jego rodzina znalazła się na miejscu rodziców tych chłopców. Wtenczas zobaczymy jak się zmieni punkt widzenia...

  • A(2014-02-12 11:25) Odpowiedz 00

    Niejaki "Morfeusz" piszę : "... Nie chodzi tu o to żeby bronić ohydnego skazanego, ale o to by reszta społeczeństwa nie okazywała się bardziej prymitywna, niż ten kto był skazany za zbrodnię..." === Reakcja tej rozumnej części społeczeństwa jest jak najbardziej zrozumiała - ludzie chcą chronić swoje dzieci oraz nie życzą sobie obecności sadysty-pedofila na wolności.
    Po-pierwsze ( B. ISTOTNA RZECZ), pedofila nie da się zresocjalizować, a z tego wynika, że jak tylko będzie miał okazję, to znów zabiję.
    Po-drugie, dlaczego społeczeństwo ma ponosić koszty wygodnego życia, w tym, ochrony MORDERCY 4- ki DZIECI? Być może władze zamiast troszczyć się o pedofila powinni raczej wspomagać rodziców tych zamordowanych, chociaż by z tego powodu, że to nikt inny tylko władze tego kraju (żyjące na koszt społeczeństwa tego kraju) się dopuścili karygodnej rzeczy - WYPUSZCZAJĄC NIEBEZPIECZNEGO MORDERCĘ NA WOLNOŚĆ.
    Jeśli zaś chodzi o prymitywizm, to zdecydowanie czuje się jego obecność u osób, którym brakuje logiki oraz wyobraźni ażeby przewidzieć ewentualne skutki wypuszczenia mordercy Trynkiewicza na wolność.

  • pozdrawiam(2014-02-11 16:32) Odpowiedz 00

    Sprawa Trynkiewicza to po prostu KOLEJNY przypadek ilustrujący patologię polskiego systemu prawnego, w którym ważniejsze jest, kim są rodzice delikwenta niż to czy potrafi on czytać ze zrozumieniem oraz racjonalnie myśleć. Następnie pod naciskiem mediów tworzy się na kolanie akty prawne, mające załatać wcześniejsze błędy.

    Być może przesadzam i nie mam racji. Jednak porównując liczbę rozpraw koniecznych do wydania wyroków (nieraz w sprawach oczywistych) czy obserwując kolejne głośne fuszerki sądowe (choćby historia prezesa Amber Gold?) trudno postrzegać to inaczej.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama