Ranga i poziom ochrony dóbr osobistych spierających się podmiotów są jednakowe i żadne z nich nie ma absolutnego charakteru – odświeżył dawną uchwałę Sąd Najwyższy.

Na sesji rady miejskiej omawiana była sprawa własności kamienicy. Jej część zajmował zakład gastronomiczny. Prowadząca go kobieta zarzucała prezydentowi miasta brak dbałości o budynek, który przekazano prywatnemu właścicielowi. Jej zarzuty dotyczyły braku staranności przy prowadzeniu sporu sądowego w sprawie nieruchomości. W odpowiedzi prezydent wyjawił, że kobieta dzierżawiąc od miasta trzy lokale, nie płaci czynszu, a jej zaległości wynoszą około 200 tys. zł. Jej zadłużenie było jednak w istocie prawie o połowę mniejsze.

Obrady zostały opisane w mediach. Wymiana zdań przeniosła się na salę sądową, bo kobieta pozwała prezydenta za naruszenie jej dóbr osobistych poprzez ujawnienie jej długów. Zażądała zamieszczenia przeprosin w mediach i odszkodowania w kwocie 100 tys. zł.

Ujawnienie długów

Sąd okręgowy oddalił powództwo. Uznał, że powódka nie wykazała, aby wypowiedź ujawniająca fakt jej zadłużenia wobec gminy prowadziła do naruszenia dobra osobistego w postaci utraty zaufania jej klientów. Prezydent nie krytykował personalnie kobiety, a jego słowa stanowiły obronę przed jej zarzutem braku dbałości o majątek gminy.

Kobieta wniosła apelację, a sąd II instancji oddalił ją. Odmiennie natomiast niż sąd okręgowy uznał, że wypowiedź prezydenta naruszyła dobra osobiste kobiety, bowiem istnienie i wysokość jej zadłużenia, jako należące do sfery prywatności, nie powinny być ujawniane na forum publicznym bez istotnej przyczyny. Sąd nie dopatrzył się jednak bezprawności w tym działaniu. Pomyłka co do wysokości zadłużenia powódki była zaś zdaniem sądu usprawiedliwiona, bowiem pomiędzy stronami toczą się procesy i obie podnoszą liczne zarzuty dotyczące wysokości roszczeń.

Powódka wniosła skargę kasacyjną, ale i w Sądzie Najwyższym nic nie wskórała.

Kolizja dóbr

Oddalając skargę, SN wyjaśnił, że przewidziana w art. 24 kodeksu cywilnego ochrona dóbr osobistych przysługuje jedynie przed ich bezprawnym zagrożeniem lub naruszeniem. Przepis ustanawia domniemanie bezprawności, co oznacza przerzucenie na pozwanego ciężaru wykazania, że naruszenie dobra osobistego tej cechy nie miało. Nie może ulegać wątpliwości, że również prawo do obrony przed publicznie stawianymi zarzutami stanowi dobro osobiste i przysługiwało ono także prezydentowi wobec zarzutów stawianych mu przez kobietę. W sytuacji, w której dochodzi do kolizji dóbr osobistych obu stron, wymagało natomiast rozważenia, czy ochrona jednego z nich może wyłączać bezprawność naruszenia drugiego.

Sędziowie orzekający w tej sprawie przywołali uchwałę SN (sygn. akt III CZP 53/2004), w której wskazano, że ranga i poziom ochrony dóbr osobistych obu podmiotów są jednakowe i żadne z nich nie ma absolutnego charakteru. SN wskazał, że przywołanie wysokości zadłużenia kobiety wobec gminy, stanowiące naruszenie jej dóbr osobistych, nastąpiło w toku dyskusji wywołanej jej zarzutami dotyczącymi braku dbałości o majątek gminy. Tego rodzaju zarzuty również naruszają bez wątpienia dobro osobiste pozwanego.

Kontekst sytuacyjny wypowiedzi pozwanego, w której kobieta upatrywała naruszenia sfery jej prywatności, uzasadniał więc w ocenie SN przekonanie o braku bezprawności działania z uwagi na ważny interes społeczny.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 30 października 2013 r., sygn. akt V CSK 482/12.