statystyki

Prawnicy w nowej roli. Z czym wiąże się przejście do innej grupy zawodowej?

autor: Mateusz Klinowski06.12.2013, 11:00; Aktualizacja: 06.12.2013, 11:05
Doświadczenie zdobyte w innej roli zawsze procentuje

Doświadczenie zdobyte w innej roli zawsze procentujeźródło: ShutterStock

Przejście z jednej grupy zawodowej do drugiej wymaga od prawnika zmiany mentalności i trybu pracy. Doświadczenie zdobyte w innej roli zawsze jednak procentuje

Reklama



Pozostało jeszcze 90% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (17)

  • z(2013-12-08 08:06) Zgłoś naruszenie 00

    Pełnomocnikiem w sądach powinien móc być każdy z pełną zdolnością do czynności prawnych. Nie tylko prawnicy.

    Odpowiedz
  • obi(2013-12-07 20:45) Zgłoś naruszenie 00

    te wymielone językami prawniczymi wywody mają tylko jeden jedyne cel, manipulacje i wyciąganie pieniędzy od obywateli którym prawo nie daje swobodnej wypowiedzi. Nie jeden zwykły obywatel okręcił by was prawnicy wokół palca gdyby go sad do końca wysłuchiwał

    Odpowiedz
  • s.d.(2013-12-06 18:23) Zgłoś naruszenie 00

    Pamiętamy ze szkoły:
    - idiom angielski:
    Father: I advise you not to become a lawyer as this profession is overcrowded.
    Son: There is always room at the top.
    Ojciec: Odradzałbym ci karierę prawniczą, gdyż panuje zbyt duży tłok w tym zawodzie.
    Syn: Jest zawsze miejsce na górze, zawsze można osiągnąć wyżyny, jeśli się tego pragnie, gdy się chce, to i przez tłum można się przebić. Przed talentami kariera stoi otworem; dla chcącego nic trudnego;
    - art. VI Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z dnia 26 sierpnia 1789 roku w brzmieniu:
    „Art. VI Ustawa stanowi wyraz woli ogółu. Wszyscy Obywatele mają prawo uczestniczyć osobiście lub przez swoich przedstawicieli w jej tworzeniu. Musi być ona taka sama dla wszystkich, zarówno gdy chroni, jak i gdy karze. W jej obliczu wszyscy Obywatele są równi; mają też równy dostęp do wszystkich godności, stanowisk i urzędów publicznych wedle swojego UZDOLNIENIA i bez żadnych innych różnic niż te, które wynikają z ich CNÓT i TALENTOW.”.

    Odpowiedz
  • polecacz...(2013-12-07 23:39) Zgłoś naruszenie 00

    Wszystkim adwokatom, którzy chcą zostać komornikami polecam przynajmniej roczną praktyki/pracę w kancelarii komorniczej bo często postępowanie egzekucyjne dla adwokatów to prawdziwa egzotyka:).

    Odpowiedz
  • gdy rozum śpi - mamy monopolizacje zawodów(2013-12-07 23:23) Zgłoś naruszenie 00

    Prawnicy to jedyny zawód, który dalej wciska swoim adeptom, że specjalizacja nie jest potrzebna.
    Prawnik, który wam opowiada, że zna się dobrze na więcej niż dwóch dziedzinach prawa - to łże wam w żywe oczy. Jest to zwyczajnie niemożliwe. Bycie na bieżąco w jednej dziedzinie to jest wyczyn, w dwóch to ekwilibrystyka, w trzech to już jest sajens fikszyn.
    Najlepiej wyedukowani i wyćwiczenie prawnicy to sędziowie - bo orzekają w sprawach jednego rodzaju przez wiele lat.
    Prawnicy obsługujący urzędy - bo zajmują się staje problemami będącymi w zakresie kompetencji urzędu
    In house'i bo zajmują się stale problemami firmy.
    i tyle
    To są specjaliści.
    Sam pracuje przy obsłudze administracyjnej urzędu. Mam ok. 26 000 godzin przepracowanych w problematyce prawa administracyjnego. Kilkadziesiąt razy występowałem przed sądami administracyjnymi. I w tym państwie nie mam żadnej możliwości reprezentowania mojego dobrego kumpla, w sprawie administracyjnej przed WSA.
    Ma natomiast taką możliwość aplikant czy adwokat, który ma jak pisał "logicznie" 20 godzin administracyjnego i 47 PPSA i być może żadnej sprawy poprowadzonej przed SA. Czyli w sumie całego administracyjnego ma 67 godzin.

    Zestawmy jeszcze raz - moje 26 000 godzin do jego 67 godzin. Moje doświadczenie jest 380 razy większe. I mnie to państwo uważa, za nieznającego się na prawie administracyjnym.
    Aboslwent aplikacji - według tego samego państwa - to ekspert, który bez ograniczeń może reprezentować klientów.
    ---
    Nasuwa się pytanie o brak logiki ze strony państwa. Bo z jednej strony w sprawach o bez porównania większe wartości i wadze - jestem osobą o wystarczających kwalifikacjach. Z drugiej strony w sprawach o mniejszej wadze - moje kwalifikacje sa dla tego samego państwa za małe.

    Odpowiedz
  • error(2013-12-08 10:51) Zgłoś naruszenie 00

    Iza: sędzia nie może się ubiegać o przyjęcie do palestry będąc sędzią. Najpierw zrzeka się urzędu sędziowskiego, a później wpisyuje się na listę adwokatów. Dziekan nie ma kompetencji do odmowy przyjęcia sędziego :) Kandydaturę jego rozpatruje ORA (organ kolegialny, a rozpatrzenie to ma charakter zbadania czy sędzia spełnia wymogi formalne z ustawy. Nie sądzisz chyba, że kilku adwokatow podłożyloby sie dla dziekana. Zresztą to bez sensu, zawsze służy odwołanie do NRA a dalej do... Sądu ;)

    Odpowiedz
  • Ambasada Prusakow(2013-12-06 16:29) Zgłoś naruszenie 00

    Najlepszym adwokatem bylby sedzia gdfyz ma lepsza orientacje jak funkcjonuje system z drugiej strony kurtyny jednak problem w tym, ze uparty Kilent nie uwierzy w zadne rzeczowe argumenty o tym, ze jego sprawa jest skazana na porazke i uchwyci sie jednej szansy na miliony aby nie miec w przyszlosci wyrzutow sumienia, ze zrezygnowal z walki choc jakas nawet mglista szansa tam byla. Inny problem to nasycenie rynku prawnikami gdzie wzorem sa , jak zreszta i we wszystkim innym, Niemcy gdzie niektorzy Adwokaci sa biedneijsi i maja nizsze dochody niz wykkwalifikowani robotnicy a wszystko za sprawa olbrzymiej liczby Prawnikow gdzie kancelarie prawnicze sa juz i na wioskach a w miastach jest ich zatrzesienie.

    Odpowiedz
  • uchachany(2013-12-08 10:19) Zgłoś naruszenie 00

    @ polecacz...
    byłoby bardzo fajnie, gdyby było to możliwe - adwokaci (jako grupa zawodowa) chętnie by skorzystali.
    To o czym mówisz to prawda, jest to związane z faktem, że wielu adwokatów ma kilku-kilkunastu klientów w postępowaniu egzekucyjnym w całej swojej praktyce (chyba że obsługują podmioty gospodarcze).
    Po prostu ludzie nie są głupi i nie będą płacić dwa razy za to samo, tj. wszczęcie i prowadzenie egzekucji, piszą wniosek z szimla z neta (raz adwokatowi raz komornikowi). Adwokaci najczęściej prowadzą więc sprawy tylko z powództw przeciwegzekucyjnych.
    Z drugiej strony Ty jako Komornik (pracownik Kancelarii) nie masz pojęcia o tej części egzekucji, z którą do czynienia mają niektórzy adwokaci, np. sprawy o pozbawienie wykonalności tytułów egzekucyjnych (i obrona przed tym), które często są bardzo trudne i wiążą się ze znajomością przepisów z różnorakich dziedzin prawa.

    @ Z
    Zgoda, ale pod warunkiem, że nie może brać za to pieniędzy - moim zdaniem to dobry pomysł,
    tylko że świadczenie usług na terytorium RP ma swoje konsekwencje podatkowe i z tego punktu widzenia nie jest to możliwe

    A w ogóle to uważam, że Twój postulat należy rozszerzyć! Lekarzem powinien móc być każdy, także np. pielęgniarka, która asystuje przy operacjach albo Kowalski jeżeli przeczytał dwie książki o medycynie... a dlaczego nie?

    @gdy rozum śpi - mamy monopolizacje zawodów

    gdy rozum śpi - mamy takie wypowiedzi jak Twoje
    fakt, że nie rozumiesz dlaczego nie możesz reprezentować swojego kolegi przed WSA udowadnia, że twoje pojęcie o prawie ogranicza się do znajomości kilku ustaw z zakresu prawa administracyjnego, o reszcie porządku prawnego nie masz pojęcia...
    zastanów się jaki związek z odpowiedzią na Twoje pytanie mają uregulowania dotyczące m.in.:
    1 stosunków zobowiązaniowych (konkretnie umowy zlecenia)
    2 prowadzenia działalności gospodarczej
    3 ustawy o VATcie

    Odpowiedz
  • iza(2013-12-07 16:49) Zgłoś naruszenie 00

    A ja mam takie pytania:
    Czy sędzia ubiegający się o przyjęcie do korporacji adwokackiej może orzekać w sprawie, w której pełnomocnikiem jednej ze stron jest dziekan rady adwokackiej z tego okręgu?
    Czy taki sędzia nie powinien sam wyłączyć się od orzekania w tej sprawie?
    A jeśli sędzia sam się nie wyłączy, to czy tenże pełnomocnik nie powinien zgłosić wniosku o jego wyłączenie?

    Odpowiedz
  • adwokat(2013-12-07 09:33) Zgłoś naruszenie 00

    Bardzo mi się podoba Twój sposób rozumowania. Wiadomo bowiem, że nie masz nic wspólnego z zawodem, nie kończyłeś aplikacji i nie wiesz nic o przygotowaniu praktycznym podczas niej.
    Mój aplikant ma za sobą kilkanaście rozpraw rodzinnych. Jest na I roku.
    Innymi słowy - jesteś taki sam jak nasi politycy. G*** pojęcie i przekonanie o własnej wyższości.

    Odpowiedz
  • uchachany(2013-12-07 16:06) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowni Państwo czytający te bzdury w komentarzach wyjaśniam jak powinno wyglądać kształcenie adwokata (i wyglądało przed reformą).

    Mamy jakiegoś Jasia, który kończy maturę i zaczyna myśleć o tym co będzie robił w życiu (czasami myślą za niego inni).
    Jaś rozważa zostanie adwokatem i uznaje, że ma kogoś w rodzinie lub znajomego adwokata - ma się gdzie "zaczepić" więc myśli ze zostanie adwokatem to dobry pomysł.
    Jaś idzie na studia zmotywowany - uczy się na zajęciach i po zajęciach - na przykład u ciotki w Kancelarii - jest dobrym studentem...
    Kończy studia, zdobywa podstawową wiedzę prawniczą z wielu dziedzin, dostaje się na aplikację.
    Jako aplikant zostaje dopuszczony do pracy przy sprawach z klientami, poznaje praktyczne zagadnienia związane z tym zakresem spraw jaki ma w kancelarii, jako dodatek i uzupełnienie wiedzy przekazywanej przez patrona ma zajęcia, na których nikt nie uczy prawa! tylko jego stosowania - aspektów procesowych! (czego nie uczy się na studiach).
    O umiejętnościach adwokata po skończeniu aplikacji świadczą dwa elementy - ile nauczył się Jaś na studiach oraz w jak dobrej kancelarii praktykował!
    Taki system zapewnia bardzo dobre efekty. Przypadki osób nie nadających się do tego zawodu są szybko wychwytywane przez ostatecznego NADZORCĘ - KLIENTA!

    Obecnie wygląda to inaczej

    Odpowiedz
  • uchachany(2013-12-07 15:48) Zgłoś naruszenie 00

    @ pomyślmy o sprawie pod kątem ekonomii
    HAHAHAHA, aleś wymyślił ekonomie!

    Czyli kto ma wg Ciebie poprowadzić sprawę o podział majątku wspólnego małżonków, w skład którego wchodzą wierzytelności z tytułu udziałów w sp. z o.o. ...
    Dwóch prawników - jeden spec. od prawa rodzinnego, a drugi od prawa spółek?
    Czy prawnik od prawa rodzinnego z podyplomówką ze spółek...

    A jak do wspólnego majątku małżonków wchodzi udział w nieruchomości objętej współwłasnością w częściach ułamkowych to trzeba jeszcze trzeciego prawnika od cywilnego...

    buahahaha
    Tak to jest już w Polsce i musimy się do tego przyzwyczaić, że koncepcje wszystkiego tworzą w Polsce ludzie nie mający pojęcia o czym mówią...
    Taki kraj, tacy ludzie...

    Odpowiedz
  • matematyk(2013-12-07 15:39) Zgłoś naruszenie 00

    Badacze problemu zbadali, że aby wykonywać coś na poziomie mistrzowskim potrzeba co najmniej 10000 godzin. Jeżeli się nie prezentuje poziomu mistrzowskiego - to szkoda nawet brać się za nauczanie.Teraz przyjrzyjmy się jakie są szanse, żeby guru aplikanta - patron został mistrzem z tych dziedzin, z których wiedzę będzie mu przekazywał.
    Doba ma 24 godzin - odejmijmy 6 godzin na sen - 2 na jedzenie - 1 na czynności higieniczne czyli odejmujemy 9 godzin. Całą resztę czasu patron przeznacza na praktyke prawa. Przyjmijmy również że praktykuje 13 dziedzin - wybrałem te których w nieco większym wymiarze nauczane są na aplikacjach, a z których, według korporacji, aplikant zdobywa nieziemską praktykę, tak wielką, że po skończeniu aplikacji może wykonywac swoją pracę, zupełnie nieszkodząc klientom. A nawet i pomagając.
    Podzielmy zatem pozostały patronowi czas - czyli 15 godzin na 13 (liczba dziedzin, z których patron jest mistrzem). Daje nam to 1 godzinę i 9 minut na każdą z tych dziedzin.

    Załóżmy też taką "fikcję prawniczą", że patron ma nieustający dopływ klientów ze wszystkich dziedzin, bo przecież prawo się zmienia i brak stałego kontaktu mógłby spowodować że patron byłby nie na czasie.

    No to teraz pomnóżmy te 10 000 godzin do mistrzostwa przez liczbę dziedzin w której patron powinien być mistrzem - czyli 13 * 10 000 co wynosi 130 000 godzin.Daje to 8666,666 (zbieżność liczb przypadkowa ;) piętnastogodzinnych dniówek.
    Inaczej praktykując codziennie jedną z dziedzin przez 1 godzinę 9 minut potrzebujemy na zdobycie 10 000 godzin doświadczenia - 8695 (błąd wynikły z zaokrąglenia) dni.
    Praktykując przez 365 dni w roku (a co tam!) po 15 godzin dziennie - mistrzostwo z tych 13 dziedzin - zostałoby osiągnięte po 24 latach(!).

    Gdyby klienci nie dopisali i nie przychodzili nieustająco, ten czas mógłby się wydłużyć 2, 3, 4 lub więcej -krotnie.

    Odpowiedz
  • pomyślmy o sprawie pod kątem ekonomii(2013-12-06 12:47) Zgłoś naruszenie 00

    Zawody prawnicze w Polsce utknęły w jakimś post-PRLowskim rezerwacie. Świat pognał do przodu, a państwo postanowiło, że choć wszystko popędziło, to zawody prawnicze będą stały w miejscu.
    Niestety nasze państwo utrwala taki system edukacji utrudniając również zmianę zawodu. Ktoś chciałby pracować w sprawach rodzinnych, to zamiast nauczyć się i być przeegzaminowany ze spraw rodzinnych, zmuszany jest do uczenia się przez 3 lata prawa spółek, pracy, karnego etc. etc. To jakbyśmy kształcili okulistę każąc mu tylko 1/50 czasu poświęcić na choroby oczu, a resztę czasu kazali zakuwać wszystko, z czego w zawodzie korzystał nie będzie.
    Po zakończeniu studiów edukacja powinna ograniczać się wyłącznie do spraw potrzebnych zawodowo. Takie rozwiązanie uelastyczniłoby rynek pracy, a edukacja nie byłaby fikcją. Prawa rodzinnego na aplikacji będzie pewnie maksymalnie z 30 godzin (pewnie założyłem z naddatkiem) Dodajmy do tego praktykę w rodzinnym, i kilka spraw, które się za te 3 lata trafią. Czyli aby wykształcić prawnika mającego identyczne kwalifikacje w prawie rodzinnym jak absolwent pełnej aplikacji wystarczyłoby ze 2 miesiące (i to z naddatkiem). Pozostałe prawie 3 lata, to tylko zbędne koszty, które powodują, że usługa prawnicza drożeje i staje się towarem unikanym przez klientów, a młodzi wchodzą na rynek już po okresie największej "produktywności".
    Gdyby szkolenie było nastawione na potrzeby zawodowe - to również zmiana zawodu nie byłaby problemem. Nie spodobało nam się rodzinne... no to kolejne 2 miesiące szkolenia i mamy to samo co po aplikacji np. z prawa wykroczeń. 2, 3 miesiące to czas, który nie powoduje dezorganizacji życia, a otrzymujemy to samo, a nawet więcej.
    Niestety w naszej ojczyźnie mamy pełno ekonomistów, ale tak naprawdę nikt ekonomii nie stosuje w praktyce. Ekonomia to nauka racjonalnego gospodarowania posiadanymi zasobami, a my tymi zasobami szastamy.

    Odpowiedz
  • A wystarczyłoby kierować się ituicją(2013-12-07 11:30) Zgłoś naruszenie 00

    Miłość to odwieczna zasada, która jest obecna we wszystkich. Jednak ludzie wykorzystują miłość do egoistycznych celów. Musisz wyrzec się egoizmu i własnych korzyści, a także z odwagą i przekonaniem rozwijać ducha poświęcenia. W jaki sposób możesz stać się odważny? Jest to możliwe tylko wtedy, gdy praktykujesz prawość. Wielu szlachetnych ludzi poświęciło własne życie z powodu prawości i nigdy nie pragnęli rozgłosu ani sławy. Poświęcenie to prawdziwa joga. Musisz ją praktykować i stać się godnym boskiej łaski. Żadne działanie wykonywane z myślą o pieniądzach nie uczyni cię szczęśliwym. Prowadź wewnętrzne dociekanie i rozwijaj w sobie ducha poświęcenia. Dopiero wówczas nastąpi przemiana serca. Dopóki nie wyrzekniesz się egoizmu, nie osiągniesz niczego wartościowego w życiu. Musisz porzucić egoizm i rozwijać w sobie bezinteresowność!

    Odpowiedz
  • logicznie(2013-12-07 11:04) Zgłoś naruszenie 00

    Do 4 "pomyślmy o sprawie..."

    Pisałem już o tym na forum GP, pewnie nie czytałeś, więc ci powtórzę.
    Oto całe szkolenie teoretyczne radców prawnych. W przypadku adwokatów ilość te są niemal identyczne:

    Cywilne postępowanie:
    24 godziny wykładów, 45 ćwiczeń co daje - 69 godzin zajęć. W przeliczeniu na 8 godzinne dniówki daje to wynik -- 8 i 1/2 dniówki. Czyli odpowiada to półtora tygodnia pracy. Czyli taki asystent sądowy, który przepracował kilka miesięcy w sądzie cywilnym, to niemal wyrocznia w porównaniu do absolwenta aplikacji.

    Idźmy dalej:
    Prawo ubezpieczeń społecznych - uuuuuuuu... tutaj aplikant poświęca na teorię CAŁE 12 GODZIN. :))). Na praktykę 6.
    Czyli odpowiada to około 2 dniówkom. W tym przypadku pani z ZUS-u z tygodniowym stażem pracy, to niemal Afla i Omega przy aplikancie.

    Wspomniane prawo rodzinne - to odpowiednio 12 i 9 godzin. Czyli 21 godzin - czyli 2 i 1/2 dniówki (podaje w zaokrągleniu na korzyść korporacji :))). Pani sędzina z tego artykułu to niemal osoba o nadprzyrodzonych kompetencjach w porównaniu do absolwenta aplikacji.

    Ale nie zatrzymujmy się:

    Prawo administracyjne to 18 godzin teorii i 9 praktyki. Daje to 27 godzin - czyli 3 i 1/2 dniówki (8 godzinnej). Czyli byle urzędnik to osoba, która ma kontakt z tym prawem na poziomie niedościgłym w stosunku do szkolenia korporacyjnego.


    Postępowanie przed sądami administracyjnymi - to znowu odpowiedni 18 i 30 godin czyli ogroooomnie duuuużo - bo aż 48 godzin. To tyle co tydzień pracy (5 dni po 8 godzin) plus jedna dniówka. W byle urzędzie, byle pracownik w dziale poświęca na sprawy PPSA w ciągu miesiąca niż aplikant w ciągu 3 lat.

    Kolejne prawo pracy - go 14 i 12 godzin - co daje 26 godzin. Czyli 3 i 1/2 dniówki. Byle kadrowa w jakiejś zakładzinie poświęca prawu pracy pod względem praktycznym i teoretycznym więcej czasu, bo już do prawników z działów prawnych obsługujących przedsiębiorstwa - nie chcę nawet porównywać.

    Mogę tak wymieniać dalej - tylko szkoda czasu.

    Więc twoje założenia kolego (nr. 1) są zasadne. Nawet ktoś komopletnie ociężały intelektualnie pod względem matematyki zauważy, że w ciągu ponad 3 lat aplikacji, konkretne przedmioty zajmują przypomnę:

    post cywilne - 69 godzin
    ubezp społeczne - 12 godzin
    rodzinne - 21 godzin
    administr - 27
    PPSA - 48 godzin
    pr. pracy - 26 godzin

    Jeżeli ktoś chciałby zajmować się prawem rodzinnym - powinien mieć przypomnienie z prawa rodzinnego i postępowania cywilnego - co daje 69 plus 21 godzin - czyli 90 godzin czyli w zaokrągleniu w góre - 12 dniówek 8 godzinnych. Cała reszta, która musi sie uczyć - to strata czasu, jeżeli konkretnie chce zajmowac się tym przedmiotem. Czyli za pół miesiąca możemy zapakowac teorię plus ćwiczenia - aby na koniec uzyskać w prawie rodzinnym produkt końcowy - o takim samym poziomie, jak po 3-letniej aplikacji.

    Celowo nie uwzględniam ewentualnego kontaktu z tymi sprawami u patrona - bo nie jest powiedziane, że przeciętny aplikatn zetknie się choć z jedną sprawą takiego rodzaju. Załóżmy, że jego patron jest karnistą - i z rodzinnego nie będzie miał ani jednej sprawy. Albo że będzie zajmował się prawem spółek i z karnego i rodzinnego i ubezpieczeń społecznych nie trafi do niego ani jedna sprawa. Zerowa praktyka z większości tych dziedzin - nie powoduje nieważności aplikacji.
    Zostało do udowodnione w statystyce sądów administracyjnych - przeciętny aplikant ma kontakt, z niecałymi 2 sprawami za całą aplikację. Czyli jak to w statystyce jest zapewne spora grupa takich, którzy nie mieli kontaktu z ani jedną sprawą administracyjną.

    A nawet jak mieli kontakt z jakąś szczątkową sprawą - to i tak nie jest powiedziane, że patron nie przegrał tej sprawy z własnej winy, że nie wciągnął klienta w taką sprawę bez potrzeby, bo na przykład nie miał pojęcia, że sprawy takiej nie da się wygrać, a obiecywał klientowi wygraną. Jaką mamy gwarancję, że patron nie przekazał swojemu aplikatnowi głupot, zamiast użytecznej wiedzy?

    @ adwokat
    Matematycznie mogę ci udowodnić, że przeciętny adwokat czy radca prawny - nie może skutecznie przekazywać doświadczenia z każdej z dziedzin, w której jest uprawniony występować - z tego prostego powodu, że takiego doświadczenia nie ma. Przeciętny adwokat czy radca prawny - w większości spraw - dopiero uczy się na kliencie.
    Jedynie specjalista, który dzień w dzień ma kontakt z konkretnymi sprawami może zdobyć wystarczająco doświadczenia, aby miał co przekazywac swoim uczniom. Pracowałem w urzędach i pamiętam jaki był poziom wiedzy radców prawnych. Ile razy o coś się pytaliśmy - to radcy prawni (a przewinęło ich się całkiem sporo przez urząd) nie mieli pojęcia. Bo albo nie znali się na postępowaniu administracyjnym, albo wykroczeniowym, albo nie mieli pojęcia o konkretnym prawie materialnym regulującym potrzebną dziedzinę. I teraz trafia do takiego aplikant - i czego się dowie? Tyle się dowie co my się dowiedzieliśmy kiedy przychodziliśmy się pytać - czyli NIC.

    Ponadto mogę ci matematycznie udowodnić - że nawet gdybyś miał wystarczającą wiedzę, nie masz interesu kształcić aplikanta - czyli swojego przyszłego konkurenta.

    Odpowiedz
  • Maxym(2013-12-09 09:09) Zgłoś naruszenie 00

    @iza
    Dziwne pytania i czy aby z życia wzięte?
    Czy sędzia może ubiegać się o przyjęcie do wskazanej korporacji przed złożeniem urzędu? Z tego, co mi wiadomo - nie może, bo korporacja przyjmuje BYŁYCH sędziów, a nie URZĘDUJĄCYCH. To podstawowa różnica... Jako urzędujący sędzia współczuję młodym ludziom trudności, z jakimi się borykają na drodze kariery zawodowej. Być może to taki fach, ale cieszę się, że nie muszę dokonywać takich dramatycznych wyborów życiowych, jaki zawód wybrać. Mi się udało. Fach (pardon - fart) mam...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama