W takim tonie wypowiadają się przedstawiciele Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych w piśmie, jakie właśnie trafiło do rąk premiera. Apelują w nim o pilną nowelizację prawa budowlanego (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr. 243, poz. 1623 z późn. zm.) i zmianę jego art. 57 tak, by zobowiązywał inwestora, by w procedurze uzyskiwania pozwolenia na użytkowanie obiektu przedkładał dodatkowo protokół końcowego odbioru robót oraz oryginał dziennika budowy wraz z protokołami z narad koordynacyjnych.

Ma to, zdaniem budowlańców, zapobiec celowemu zwlekaniu przez inwestorów z zapłatą wynagrodzenia za wykonanie ostatniego etapu prac.

Sceptycyzm prawników

Postulat zmian, choć zyskał już poparcie branży (do września tego roku według raportu Coface doszło w niej do 171 upadłości), budzi wątpliwości prawników.

– Po pierwsze, podpisany przez inwestora protokół odbioru nie jest żadnym tytułem wykonawczym uprawniającym do egzekucji należności przez komornika. Pomimo zatem posiadania go konieczne będzie wniesienie pozwu o zapłatę, jeśli inwestor bezzasadnie nadal odmówi zapłaty wynagrodzenia za wykonane prace – podkreśla radca prawny Przemysław Spotowski z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

I przypomina, że protokół odbioru może być jedynie jednym z wielu dowodów świadczących o wykonaniu umowy przez wykonawcę. A jego posiadanie nie jest przesłanką konieczną do dochodzenia należności za wykonane roboty budowlane.

W jego opinii problem zatorów w branży budowlanej bierze się często z dość jednostronnych postanowień umów przygotowywanych przez inwestorów, na które wykonawcy – z uwagi na dużą konkurencję – godzą się, aby tylko dostać zlecenie.

– W umowach tych często płatność uzależniona jest np. od bezusterkowego odbioru, a z wynagrodzenia potrącane są wysokie kary umowne lub sięgające kilkudziesięciu procent kaucje gwarancyjne. Wykonawcy powinni zadbać o swoje interesy już na etapie negocjacji umowy z inwestorem – podnosi mecenas Spotowski.

– Gdyby w środowisku wykonawców istniała również dobrze pojęta solidarność i brak zgody na podpisywanie umów, które dają inwestorom możliwość odwlekania podpisania protokołu końcowego odbioru, wówczas praktyka musiałaby ulec zmianie – wtóruje Tomasz Gawarecki, aplikant adwokacki w kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór.

Swoboda umów to mało

Zdaniem mec. Spotowskiego nic nie stoi na przeszkodzie, aby strony wprowadziły do umowy postanowienie, zgodnie z którym np. uzyskanie pozwolenia na użytkowanie przez inwestora oznaczałoby jednocześnie dokonanie odbioru i bezwarunkowy obowiązek zapłaty wynagrodzenia.

– W ten sposób osiągnięty zostanie cel, jaki zdaje się przyświecać inicjatorom zmiany – dodaje.

Pomysł jednak nie przekonuje budowlańców.

– Opinia wskazująca na możliwość rozwiązania problemu na poziomie umowy jest o tyle chybiona, że po pierwsze rozwiązanie takie miałoby charakter jednostkowy, a po drugie, zważając na praktykę w branży, jest ono czystą fikcją. W rzeczywistości inwestorzy nie podpisywaliby umów na wykonanie robót budowlanych z tymi firmami, które starałyby się wprowadzić do umowy zabezpieczenia w omawianym zakresie. Postanowienia takie, z punktu widzenia inwestora, są bowiem niekorzystne i pogarszające jego pozycję – podnosi Michał Babij, sekretarz sądu polubownego w Izbie Przemysłowo-Handlowej w Krakowie.

Wymogi dla inwestora

Zgodnie z art. 57 prawa budowlanego, do wniosku o udzielenie pozwolenia na użytkowanie inwestor musi dołączyć m.in.:

● oryginał dziennika budowy,

● oświadczenie jej kierownika o zgodności wykonania z projektem i przepisami,

● oświadczenie o właściwym zagospodarowaniu terenów przyległych, protokoły badań i sprawdzeń, inwentaryzację geodezyjną powykonawczą.