• Sędziego można będzie przenieść do innej miejscowości bez jego zgody
  • Minister sprawiedliwości może powierzać obowiązki prezesa sądu swojemu kandydatowi
  • Sąd dyscyplinarny będzie mógł uchylić immunitet sędziemu w ciągu 24 godzin

Jutro wchodzi w życie nowelizacja ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2007 r. nr 136, poz. 959), która wprowadza wiele kontrowersyjnych rozwiązań. Prawnicy alarmują, że zmiany obniżą standard niezawisłości sędziowskiej i spowodują, że sądownictwo będzie ręcznie sterowane przez ministra sprawiedliwości. Krajowa Rada Sądownictwa zapowiedziała, że złoży w tej sprawie skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

Prezesa sądu wyznaczy minister

Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się już w kwestii odwoływania i powoływania prezesów sądów. Stwierdził, że ingerencja władzy wykonawczej we władzę sądowniczą powinna być zgodna z art. 10 konstytucji. Aby była możliwość równoważenia władzy, to przy powoływaniu i odwoływaniu prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości konieczne jest przynajmniej wydawanie wiążącej opinii przez sędziów bądź przez niezależny organ, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ustawodawca, nie chcąc narażać się na zarzut niekonstytucyjności przyjętego rozwiązania wprowadził przepis mówiący, że minister sprawiedliwości, zamiast powoływać, może powierzyć sędziemu obowiązki prezesa sądu. Nie musi wówczas uzyskiwać na to zgody ani zgromadzenia sędziów, ani KRS.

- Zamysł tej zmiany jest w istocie taki, żeby obejść wymóg konstytucyjny - mówi sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Będzie to prowadzić do tego, że jeśli ministrowi nie uda się powołać swojego kandydata na prezesa, to prezes sądu nie zostanie powołany, a minister sprawiedliwości powierzy swojemu kandydatowi pełnienie obowiązków prezesa.

Delegacje sędziów bez ich zgody

Kolejną zmianą, która może doprowadzić do obniżenia standardu niezawisłości sędziowskiej, jest nadanie ministrowi sprawiedliwości uprawnienia do delegowania sędziów bez ich zgody na orzekanie w innych sądach niż macierzysty.

- Taka możliwość łączy się z ogromnymi konsekwencjami, albowiem perspektywa przeniesienia sędziego w każdym momencie do innego sądu istotnie umniejsza jego poczucie niezawisłości i swobody orzekania - twierdzi prof. Leszek Kubicki.

Sędziowie podkreślają, że gwarancja nieprzenoszalności sędziego nie jest ich osobistym przywilejem, a stanowi dobro społeczeństwa demokratycznego.

- Obywatel musi wiedzieć, że na osobę, która ma go sądzić, nie ma żadnych nacisków - zauważa sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów w Polsce Iustitia.

A należy zauważyć, że takie rozwiązanie może stanowić potencjalne narzędzie nacisku politycznego.

- Możliwość przenoszenia sędziów bez ich zgody oczywiście może być wykorzystywana w sposób skandaliczny, dla realizacji niewłaściwych celów politycznych czy też represjonowania niewygodnego sędziego - zauważa Włodzimierz Wróbel, profesor z Polskiej Akademii Nauk.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpiera zarzuty i wskazuje, że taki przepis obowiązywał od wielu lat.

- Skoro analogiczne rozwiązanie funkcjonowało już długo i nie było wykorzystywane jako narzędzie nacisku na sędziów, to w ocenie ministerstwa obecnie również nie ma takiego zagrożenia - argumentuje Piotr Matczuk z Biura Prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości.

Uwłaczające sądy 24-godzinne

Znowelizowane prawo u ustroju sądów powszechnych wprowadza także sądy dyscyplinarne, które będą mieć 24 godziny od chwili wpłynięcia wniosku na uchylenie sędziemu immunitetu.

Prawnicy uważają, że to rozwiązanie nie będzie stanowić zagrożenia dla niezawisłości sędziów, jednak zgodnie podkreślają, że celem wprowadzenia tej zmiany jest zastraszenie oraz zdyskredytowanie sędziów.

- Sama nazwa tych sądów nawiązująca do sądów 24-godzinnych dla chuliganów, zawiera pewną obrazę dla sędziów i godzi w ich autorytet - zauważa sędzia Dąbrowski.

- Można mieć odczucie, że traktuje się sędziów gorzej niż chuliganów stadionowych - dodaje sędzia Żurek.

Jednocześnie sędziowie podkreślają, że ta zmiana jest niekonstytucyjna, ponieważ nie daje sędziom odpowiednich gwarancji w postępowaniu dyscyplinarnym. Prokurator może bowiem zastrzec, że sędzia, który ma mieć uchylony immunitet, nie będzie miał dostępu do akt, a sąd będzie związany zastrzeżeniem prokuratora. Już ten przepis przeczy prawu do obrony. Sąd może zawiadomić sędziego, ale jego uczestnictwo w rozprawie nie będzie obowiązkowe.

- Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, po co jest immunitet - mówi prof. Włodzimierz Wróbel.

- Jeżeli on już jest i ma swoje konstytucyjne podstawy, to w takim razie rozstrzyganie o tym, czy immunitet ma być uchylony czy nie, musi być przeprowadzone w cywilizowany sposób - dodaje.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpiera jednak zarzuty, argumentując, że orzecznictwem w zakresie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej zajmować się będą nadal niezawiśli sędziowie.

- Zdecydowane postępowanie immunitetowe ma na celu jedynie usprawnienie i przyspieszenie uchylania tych immunitetów - tłumaczy Piotr Matczuk.

Prawnicy jednak podkreślają, że zmiany dokonane w prawie o ustroju sądów powszechnych są niezgodne z konstytucją i Trybunał Konstytucyjny z pewnością je uchyli.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W wielu krajach europejskich sędziowie nie mają immunitetu prawnokarnego. Do krajów tych należą: Belgia, Finlandia, Francja, Niemcy, Szwecja, Szwajcaria, Austria, Wielka Brytania. We Francji natomiast sędziowie posiadają tylko immunitet cywilny - sędzia nie może być pozywany do sądu w związku z wykonywaną funkcją. Warto jednak podkreślić, że w Belgii i Francji zarzutów nie stawia sędziom prokurator, tylko niezawisły sędzia śledczy, na którego politycy nie mają wpływu.

Małgorzata Ostrzyżek

malgorzata.ostrzyzek@infor.pl