– Dzieje się tak dlatego, że właścicielem apteki nie musi być farmaceuta, lecz może to być jakakolwiek osoba fizyczna lub prawna – wyjaśnia Beata Owczarska, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Naczelnej Radzie Aptekarskiej.

Przy czym odpowiedzialność przedsiębiorcy niebędącego aptekarzem jest mniejsza. Taką osobę można ukarać grzywną, a w przypadku uporczywego niestosowania się do zaleceń organu kontrolnego w skrajnych przypadkach może ona utracić licencję na prowadzenie działalności. Ale nadal może otworzyć kolejną aptekę pod nową nazwą, być może zmieniając formę działalności z osoby fizycznej na prawną.

– Odpowiedzialność farmaceuty jest znacznie większa. Przyjęty przez nas kodeks etyki przewiduje kary od upomnienia, przez naganę, do zawieszenia, a nawet zakazu wykonywania zawodu. Dla farmaceuty to zawodowy wyrok śmierci – tłumaczy Beata Owczarska.

Jeśli apteka należąca do przedsiębiorcy, który nie jest farmaceutą, łamie zakaz reklamy, wówczas inspektorat farmaceutyczny prowadzi postępowanie wobec przedsiębiorcy. Wobec kierownika apteki, którym zgodnie z wymogami na prowadzenie tego typu działalności musi być farmaceuta z odpowiednim stażem, samorząd prowadzi postępowanie dyscyplinarne. Jeśli z kolei właściciel apteki jest jednocześnie farmaceutą, odpowiada podwójnie.

– Farmaceuta jest zawodem zaufania publicznego – odpowiada rzeczniczka odpowiedzialności zawodowej aptekarzy.

Jednocześnie przyznaje, że większość postępowań dyscyplinarnych dotyczy kierowników aptek, które nie należą do farmaceutów. Nawet jeśli GIF nałoży na taką placówkę karę za łamanie zakazu reklamy, udowodnienie winy kierownika apteki nie jest łatwe. na razie większość postępowań dyscyplinarnych jest umarzanych.

Inna sprawa, że przepisy prawa farmaceutycznego, które zakazują reklamowania aptek, są tak skonstruowane, że w praktyce za reklamę uznawane jest wszystko, co nie jest informacją o godzinach otwarcia i lokalizacji apteki.

– Choć jestem zwolenniczką zakazu reklamy, to powinien on być doprecyzowany; jeśli nie w ustawie, to w rozporządzeniu. Nie może być tak, że aptekarze są karani za to, że umożliwiają mierzenie ciśnienia czy płacenie kartą – przyznaje Beata Owczarska.

50 tys. zł to maksymalna kara za złamanie zakazu reklamy aptek