Akty prawne dotyczące roli ławników w sądownictwie nie są precyzyjne, nie przewidują też środków, które umożliwiałyby radom ławniczym wywiązywanie się z obowiązku podnoszenia poziomu ich pracy. Te problemy Stowarzyszenie Krajowej Rady Sędziów Społecznych zasygnalizowało w piśmie do rzecznika praw obywatelskich. Zarzucają w nim, że jedynie w gestii samorządów pozostawiono odpowiedzialność za jakość orzekania ławników, a malejąca ich liczba w sądach powszechnych spowodowała, że zaniechano prowadzenia szkoleń i podnoszenia ich kwalifikacji.

Szwankowanie systemu szkoleń tłumaczą brakiem w ustawie z 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 427) oraz w rozporządzeniu z 31 stycznia 2006 r. w sprawie sposobu wyboru, składu i struktury organizacyjnej, trybu działania oraz szczegółowych zadań rady ławniczej (Dz.U. nr 23, poz. 174) przepisów, które określałyby podmiot, sposób i środki umożliwiające radom ławniczym podnoszenie poziomu pracy wykonywanej przez ławników. Przepisy rozporządzenia zobowiązują jedynie w sposób bardzo ogólny radę do podejmowania takich działań.

Światełko w tunelu pojawiło się dopiero w połowie sierpnia 2013 r., po wejściu w życie rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 18 lipca 2013 r., zmieniającego rozporządzenie – regulamin urzędowania sądów powszechnych. Przewidziano w nim m.in. wymóg współpracy prezesów sądów z radą ławniczą oraz zapewnienie przez dyrektorów sądów odpowiednich warunków pracy sędziów społecznych. Chodzi tu przede wszystkim o warunki lokalowe oraz narzędzia pracy. Z kolei na prezesie sądu nadal ciąży obowiązek organizowania szkoleń ławników, ustalania sposobu korzystania z list ławników przez poszczególne wydziały sądu oraz prowadzenia ewidencji tego udziału w rozprawach.

W tej sytuacji prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, w wystąpieniu do ministra sprawiedliwości zaproponowała ustanowienie nadzoru Krajowej Rady Sądowniczej nad ławnikami w sądach powszechnych i nadzoru ministra sprawiedliwości nad tym, jak realizowany jest obowiązek podnoszenia przez ławników kwalifikacji. Aby to jednak mogło nastąpić, potrzebne są zmiany legislacyjne oraz organizacyjne.

Sami sędziowie, którzy najczęściej stykają się z ławnikami na salach rozpraw, mają zróżnicowane opinie co do ich przydatności. Po sądowych korytarzach krążą anegdoty o tym, jak ławnicy przysypiają na rozprawach czy przegłosowują sędziego podczas narady nad orzeczeniem, a potem odmawiają sporządzenia uzasadnienia wyroku, który zapadł w oparciu o dokonaną przez nich interpretację stanu faktycznego.

– W takim przypadku sędzia musi sporządzić dwa zupełnie różne uzasadnienia: uzasadnić treść narzuconą przez ławników, a w drugim uzasadnić swój pogląd, jeżeli złożył zdanie odrębne – mówi sędzia Waldemar Żurek z Krajowej Rady Sądownictwa.

– Zdarza się też, że aby oszczędzić sobie dodatkowej pracy, sędzia w takim przypadku rezygnuje ze zdania odrębnego, mimo że wcale nie jest przekonany o słuszności sentencji. Takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby ławnicy byli właściwie przeszkoleni – twierdzi inny sędzia.

Na brak przepisów, które regulowałyby system podnoszenia kwalifikacji przez ławników, zwraca uwagę również sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Jego zdaniem dużą rolę mogłaby tu odegrać Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury.

Ławnicy przegłosowują sędziego, a potem nie chcą uzasadnić orzeczenia