Głównym zadaniem procedowanej ustawy jest wprowadzenie rozwiązań mających doprowadzić do skrócenia i uproszczenia postępowań przed sądami. Realizacji tego celu ma służyć przemodelowanie postępowania w kierunku większej kontradyktoryjności. Model ten zakłada większą aktywność stron przy jednoczesnym istotnym ograniczeniu inicjatywy dowodowej sądu mającego odgrywać rolę biernego arbitra.

Rola sądu

– Dzisiejszy model karnego postępowania sądowego jest modelem, w którym role są nierównomiernie przypisane uczestnikom postępowania. Sąd występuje w roli nie tylko tego, który wymierza sprawiedliwość, lecz także tego, który bierze materiał, zgromadzony przez prokuratora i sam próbuje go wyjaśniać tak długo, jak się da – wskazywał Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości podczas posiedzenia izby wyższej parlamentu.

Jak podkreślał, zgodnie z dzisiejszym rozumieniem domniemania niewinności sąd musi wyjaśnić wszystkie wątpliwości. A te niedające się usunąć interpretować na korzyść oskarżonego.

– Ta zasada ulega zmianie, dostosowuje się bowiem do nowych ról procesowych, jakie uzyskują strony i uczestnicy postępowania. Sąd ma ograniczyć swoją rolę do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Zasada domniemania niewinności w wersji uchwalonej brzmi w ten sposób, że wątpliwości, które nie zostały usunięte (przez strony – red.) w trakcie przewodu sądowego, rozstrzyga się na korzyść oskarżonego – wyjaśniał wiceminister.

Równość broni

Senatorowie w trakcie prac zdecydowali się również na wprowadzenie, jak nazwał to senator Piotr Zientarski, „równości oręża”, jakim posługują się strony. Chodzi o nowo dodany art. 168b kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z nim gdy uzyskanie przez stronę dowodu napotyka znaczne trudności, sąd, działając na wniosek tej strony, zwróci się o wydanie przedmiotu, dokumentu lub udzielenie informacji.

– Zmiana urealni walkę procesową obu stron i przedkładanie dowodów sądowi. Prokurator i sąd mają możliwość uzyskania wszelkich informacji, często nawet tych, które są objęte tajemnicą służbową bądź nawet państwową – podnosił Piotr Zientarski, przewodniczący komisji ustawodawczej, będący pomysłodawcą poprawki.

Przekonywał, że zdobycie takich dowodów przez obrońcę oskarżonego może być zdecydowanie trudniejsze. Przepis znaleźć ma zastosowanie np. przy pozyskiwaniu przez stronę bilingów objętych tajemnicą przedsiębiorstwa.

– Zmiana pozwala stronie uzyskać dowód przez interwencję sądu. Sąd zwraca się o dowód i daje go stronie, a ona dopiero po tym decyduje, czy go wniesie, czy nie – wyjaśniał Królikowski.

Ta propozycja wydaje się wynikiem refleksji nad uchwalonym już przez Sejm art. 168a k.p.k., wprowadzającym do polskiej procedury karnej doktrynę zatrutego drzewa. Zgodnie z nią niedopuszczalne będzie przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego.

Poprawka Zientarskiego, choć uznana przez praktyków za słuszną, może jednak, jak podkreślają, obrócić się przeciwko całej nowelizacji, jeśli będzie błędnie stosowana.

– Co do zasady przepis ten winien służyć pomocy w zbieraniu dowodów na korzyść oskarżonego. Boję się jednak sytuacji, w której będzie on nadużywany przez prokuratora, bo cała reforma traciłaby sens. Sensem procesu kontradyktoryjnego jest to, by prokurator zgromadził i przedstawił dowody na poparcie oskarżenia, a gdy tego nie zrobi, sąd wyda wyrok uniewinniający – wskazuje adwokat Zbigniew Krüger z Kancelarii Krüger & Partnerzy.

Jego zdaniem poprawka stwarza więc furtkę do ponownego przerzucenia inicjatywy dowodowej na sąd. Winna być zatem ograniczona do wniosków oskarżonego, jego obrońcy lub oskarżyciela posiłkowego i jego pełnomocnika.

– Oskarżyciel publiczny winien mieć obowiązek zgromadzenia dowodów, bo ma ku temu właściwe narzędzia i możliwości – dodaje mec. Krüger.

Sąd uzasadni karę

Kolejna z wprowadzonych przez izbę wyższą zmian ma umożliwić skazanemu wnoszenie o sporządzenie uzasadnienia wyroku, wyłącznie co do wymiaru kary lub środka karnego (zmiana w art. 424 k.p.k). Propozycja ta, pomimo początkowej rezerwy ze strony rządu, zyskała w końcu jednak jego poparcie.

– Dziś na podstawie uzasadnienia strona sprawdza, czy istnieje podstawa apelacji. Ta poprawka prowadzi do tego, że strona od samego początku mówi: „ja nie będę wnosić apelacji, a jeśli już, to tylko w stosunku do wymiaru kary”. Przy wielkich procesach, gdzie jest wielu oskarżonych, proces dowodowy jest skomplikowany, kiedy strona rzeczywiście wie, że nie wygra, a chce sobie tylko obniżyć karę, ta propozycja może mieć jednak duże znaczenie dla efektywności postępowania – wskazywał Królikowski.

W trakcie parlamentarnych prac przedstawicielowi rządu udało się przekonać senatorów, że wprowadzenie w drugiej instancji orzekania reformatoryjnego (sąd odwoławczy będzie mógł w niektórych sytuacjach orzec w sprawie merytorycznie, zamiast odsyłać ją do ponownego rozpatrzenia) nie będzie kłócić się z zasadą dwuinstancyjności.

– Koncepcja dwuinstancyjności postępowania jest wywodzona z prawa do sądu. Sprowadza się do tego, że sprawa ma być rozpatrzona przez dwie instancje, a nie, że dowód w sprawie ma być przeprowadzony i skontrolowany przez dwie instancje. Tym samym konstrukcja reformatoryjnego postępowania odwoławczego, czyli takiego, które może skorygować rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji, nie kłóci się z konstrukcją dwuinstancyjności – argumentował minister Królikowski.

W trakcie długiej debaty przypomniał także, że nowelizacja promuje również rozwiązania konsensualne, czyli takie, które zamkną postępowanie karne przed rozprawą, a więc doprowadzą do wydania wyroku skazującego bez żmudnego procesu.

– W tej nowelizacji znajduje się wiele form, które pozwalają sprawcy pojednać się z pokrzywdzonym i naprawić jego szkodę w sposób przekraczający nie tylko to, co można byłoby orzec za pośrednictwem instrumentów prawnokarnych, lecz także to, czego można by było dochodzić w postępowaniu adhezyjnym lub odrębnym postępowaniu cywilnym – podnosił przedstawiciel resortu.

Reforma procedury karnej

Reforma procedury karnej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Odrzucone poprawki

Jakich zmian nie udało się natomiast senatorom wprowadzić? Główna dotyczyła zablokowania zmian podnoszących próg kwotowy między przestępstwami a wykroczeniami przeciwko mieniu (kradzież, przywłaszczenie, zniszczenie rzeczy) do kwoty 1/4 minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Finalna decyzja Senatu jest inna od podjętej 18 września przez połączone komisje ustawodawczą oraz praw człowieka, praworządności i petycji. Wtedy to przyjęta została poprawka senatora Bohdana Paszkowskiego przywracająca obowiązujący dziś próg 250 zł.

W trakcie prac nie przeszły również dwie poprawki mniejszości. Jedna z nich, senatora prof. Michała Seweryńskiego, miała na celu poszerzenie inicjatywy dowodowej sądu. Senator przekonywał, że sąd powinien mieć możliwość przeprowadzenia dowodu nie tylko w „wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach”, jak stanowi to ustawa, ale – skoro orzeka o winie i karze – powinien mieć również taką możliwość w przypadkach „uzasadnionych”. Profesor Seweryński dla potwierdzenia swoich racji podnosił, że w wersji przepisów uchwalonej przez Sejm, mimo że sąd będzie decydował o tym, czy dana sytuacja miała charakter szczególny i wyjątkowy, będzie to później podlegało ocenie w postępowaniu odwoławczym. Tym samym przeprowadzenie dowodu, mimo że nie zaszła szczególna sytuacja, będzie mogło stanowić zarzut apelacyjny.

Nie zgodził się z tym przedstawiciel resortu.

– Nie ma podstawy formalnej do tego, aby na tym oprzeć środek odwoławczy – zauważył Królikowski.

Senat poparł natomiast wniosek o przesunięcie wejścia w życie ustawy. Ma to nastąpić 1 lipca 2015 r., a nie – 1 stycznia 2015 r. Zmiana jest podyktowana etapem prac nad prawem o prokuraturze, które zgodnie z założeniami powinno wejść w życie jako pierwsze.

Wymóg dwóch instancji dotyczy rozpatrzenia sprawy, a nie przeprowadzenia dowodu

Etap legislacyjny

Przed głosowaniem poprawek w Sejmie