Informacje były potrzebne do przygotowania analizy zleconej przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort miał bowiem wątpliwości, czy prokuratury pracują po to, by wyjaśniać sprawy, czy aby poprawiać statystyki. A szczególnie czy sprawy nie są masowo zamykane pod koniec okresów statystycznych (w czerwcu oraz w grudniu). Znaki zapytania dotyczyły także rzeczywistego obciążenia pracą szeregowych prokuratorów.

Ustalenie tych kwestii miało pomóc resortowi sprawiedliwości przygotować prokuraturę do zmian w procedurze karnej, zwłaszcza do wyzwań kontradyktoryjnego procesu karnego.

– Cieszy nas ta wygrana. Sąd w ustnym uzasadnieniu uznał, że wnioskowane przez nas dane mają charakter informacji przetworzonej, która wymaga przedstawienia szczególnego interesu publicznego w ich uzyskaniu. A my go wykazaliśmy – mówi dr Karolina Kremens, karnistka z Uniwersytetu Wrocławskiego.

– W tym przypadku badania zostały zlecone przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Jednak zdaniem sądu nie ma znaczenia, na czyje zlecenie przeprowadzono badania i czy rzeczywiście zostaną wykorzystane do prac nad nową regulacją dotyczącą prokuratury. Liczy się to, że potencjalnie mogą zostać wykorzystane i że będzie miało do nich dostęp szersze grono odbiorców – dodaje dr Kremens.

Analiza wrocławskich badaczy obejmowała 17 prokuratur wszystkich szczebli. W listopadzie 2012 r. badacze złożyli wnioski w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.). Trzy jednostki odmawiały danych – prokurator apelacyjny w Poznaniu, prokurator okręgowy w Zielonej Górze oraz prokurator apelacyjny we Wrocławiu. Decyzję tego ostatniego podtrzymał prokurator generalny. Andrzej Seremet zresztą od początku domagał się od ministra wstrzymania badań. Wskazywał na ich kosztowność (ok. 40 tys. zł) oraz na to, że takie informacje znajdują się w jego rocznym sprawozdaniu.

Prokuratury utrudniające badania twierdziły z kolei, że wnioskowane dane miały charakter informacji przetworzonej. Wymagany był więc szczególny interes publiczny w ich uzyskaniu. A tego, ich zdaniem, nie mogli wykazać wrocławscy badacze. Badania naukowe należą bowiem do kategorii interesu prywatnego, a nie publicznego. Poza tym badacze, ich zdaniem, nie mogli wykazać związku między badaniami a ich wykorzystaniem przez ministra sprawiedliwości w pracach nad reformą prokuratury. Dowodzono również, że prace nad projektem są tak zaawansowane, że analiza nie wpłynie na jego kształt. Zarzucano, że zebranie informacji sparaliżowałoby pracę prokuratury.

– Oczywiście, spodziewam się skargi kasacyjnej ze strony prokuratora generalnego. Takie jest prawo strony przeciwnej. I może byłoby dobrze, gdyby NSA przesądził ostatecznie sprawę – dodaje dr Kremens.

Prokuratura Generalna nie skomentowała sprawy.

Najwyższy czas przestać zaklinać rzeczywistość

Tomasz Salwa, Komitet Obrony Prokuratorów

Tomasz Salwa, Komitet Obrony Prokuratorów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wnioski płynące z pracy dr Kremens i dr Jasińskiego jasno wskazują na to, co przedstawiciele Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP podkreślają od lat. Brak równomiernego obciążenia pracą wszystkich prokuratorów; realizacja celów statystycznych wypaczająca merytoryczny sens pracy prokuratury; anachroniczność obecnie funkcjonującego nadzoru służbowego nad postępowaniami spod znaku prymitywnego behawioryzmu, w którym jedyną nagrodą i motywacją do pracy jest brak kary; jego nadmierny rozrost; brak sztywnego wskazania właściwości rzeczowej poszczególnych szczebli prokuratury; brak specjalizacji prokuratorów; wreszcie brak wizji ustrojowej prokuratury, która w obecnym kształcie nie podoła nowemu kontradyktoryjnemu modelowi procesu karnego. Najwyższy czas uderzyć się w pierś i przestać zaklinać rzeczywistość. Panie prokuratorze generalny, czas na refleksję według zasady cognoscetis veritatem et veritas liberabit vos (poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli).