Całe zamieszanie to efekt deregulacji, która zmieniła art. 77 prawa o adwokaturze (Dz.U. z 2009 r. nr 146, poz. 1188 z późn. zm.). Dodano do niego ust. 5 ustawy o treści: aplikant adwokacki może sporządzać i podpisywać pisma procesowe, z wyłączeniem apelacji, skargi kasacyjnej i skargi konstytucyjnej. W efekcie adwokaci zastanawiają się, czy nieuwzględnienie w katalogu wyłączeń kasacji (w postępowaniu karnym) jako odpowiednika skargi kasacyjnej (w postępowaniu cywilnym) jest zabiegiem celowym czy niechlujstwem ustawodawczym. Większość stawia jednak na to drugie.

– Zdecydowanie jest to wynik niedopracowania przepisu – uważa adwokat Andrzej Siemiński, doradca prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej.

Podobnego zdania jest adwokat Piotr Barczak.

– Skoro zgodnie z prawem o adwokaturze aplikant nie może zastępować adwokata przed SN, to w ogóle niepotrzebne jest to wyliczenie – wskazuje.

Mówi, że przepis może spowodować pewne zamieszanie; sędziowie będą się zastanawiali, co prawodawca miał na myśli.

Tymczasem MS przekonuje, że artykuł został skonstruowany poprawnie. I że aplikant może sporządzić kasację.

– Prawo aplikanta adwokackiego do sporządzenia i podpisania pisma procesowego w trybie tego przepisu nie jest samodzielne i może zostać zrealizowane wyłącznie z wyraźnego upoważnienia adwokata, gdy uzna on, że upoważnienie takie jest możliwe bez naruszenia interesu klienta, a zatem gdy uzna, że aplikant daje gwarancję sporządzenia i podpisania pisma procesowego na właściwym poziomie – tłumaczy Patrycja Loose, rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości.