Co roku sądy rozpoznają tysiące takich spraw. W jednej z nich, prowadzonej przez Sąd Rejonowy Lublin-Zachód, obwiniony przez straż miejską kierowca wyznał sędziemu: „Ja tak czuję, że straż miejska nie zna prawa i działa niezgodnie z konstytucją”. Sędzia prowadzący sprawę również tak czuł, więc zawiesił postępowanie i skierował pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego. Pyta w nim o zgodność art. 96 par. 3 k.w. z art. 2 oraz art. 42 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 konstytucji.

Ten sam artykuł z tymi samymi konstytucyjnymi wzorcami kontroli został zakwestionowany przez prokuratora generalnego.

Jak zauważają sędziowie, obowiązek denuncjacji, jaki został wprowadzony w art. 93 par. 3 k.w., miał zapewnić szybką i sprawną procedurę organom ścigania w sprawach o przestępstwa i wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. W praktyce ten obowiązek jest egzekwowany praktycznie wyłącznie w przypadku wykroczenia zarejestrowanego przez fotoradar.

„Właściciel lub posiadacz pojazdu ma więc bezwzględny obowiązek (przepisy nie przewidują żadnych wyjątków) zadenuncjować na żądanie uprawnionych organów, kto w danym miejscu i czasie prowadził pojazd. Niespełnienie tego żądania rodzi sankcję karną w postaci grzywny” – czytamy w piśmie skierowanym do TK.

Sąd przypomina, że gdy zwykły obywatel nie zawiadomi organów ścigania np. o rozboju (w tym z użyciem broni), kradzieży z włamaniem, handlu narkotykami, zgwałceniu (także zbiorowym czy ze szczególnym okrucieństwem), pobiciu, także śmiertelnym, nie poniesie za to kary, gdyż przepisy prawa tego nie przewidują.

Zdaniem sądu wynikałoby z tego, że niewskazanie kierującego rodzi groźniejsze dla porządku publicznego skutki. A to budzi poważne wątpliwości co do racjonalności i adekwatności przepisu. Zwłaszcza że wygoda służb nie może być stawiana wyżej niż wolności obywatelskie – przekonuje sąd.