Właściciele protestują, twierdząc, że skoro pieniądze ze sprzedaży przeznaczyli na realizację swoich potrzeb mieszkaniowych, to nie powinni musieć zwracać bonifikaty.

Te wątpliwości usiłuje wyeliminować od pięciu lat rzecznik praw obywatelskich. Zwłaszcza że właściciele nie mogą nawet powołać się na linię orzeczniczą Sądu Najwyższego, bo poszczególne składy ferują odmienne rozstrzygnięcia.

W uchwale z 30 marca 2012 r. (sygn. akt III CZP 4/12) SN uznał, że trzeba oddać gminie kwotę równą wysokości zwaloryzowanej bonifikaty, gdy środki uzyskane ze sprzedaży przed upływem pięciu lat od dnia nabycia zostały przeznaczone w ciągu 12 miesięcy na spłatę kredytu bankowego zaciągniętego na budowę i wykończenie domu, o ile działkę pod nim kupiono przed sprzedażą mieszkania. Z kolei w uchwale z 26 stycznia 2012 r. (sygn. akt III CZP 87/11) inny skład przyjął, że sprzedający ma obowiązek zwrotu części bonifikaty proporcjonalnie do tej części kwoty ze sprzedaży, której nie przeznaczył na zakup innego lokalu mieszkalnego.

O podjęcie działań legislacyjnych w celu wyeliminowania problemów, które pojawiają się na gruncie stosowania art. 68 ust. 2 pkt 5 ustawy o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 102, poz. 651 z późn. zm.), prof. Irena Lipowicz zwróciła się do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. Znowelizowany w 2007 r. przepis zawiera zamknięty katalog przypadków, w których gmina nie żąda zwrotu bonifikaty: m.in. w razie sprzedaży lokalu, gdy uzyskane środki zostaną przeznaczone w ciągu 12 miesięcy na nabycie innego.

Jednak w ocenie gmin nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu nie zwalnia z obowiązku zwrotu. „W potocznym rozumieniu przez nabycie lokalu mieszkalnego uważa się nie tylko mieszkanie stanowiące przedmiot odrębnej własności, ale również takie, co do którego przysługuje prawo spółdzielcze własnościowe, z uwagi na możliwość rozporządzania nim bez ograniczeń” – zwraca uwagę RPO.