Sąd ma prawo zarządzić wizję lokalną na miejscu, gdzie znajduje się przedmiot oględzin. W tym przypadku jest to mieszkanie, którego wycena jest niezbędna do ustalenia wysokości zachowku.

W sytuacji kiedy odziedziczony lokal został sprzedany przed wypłatą zachowku i znajduje się aktualnie w posiadaniu osoby trzeciej, sąd kieruje do niej wezwanie do udostępnienia go w celu przeprowadzenia wizji lokalnej. Właściciel nie może samowolnie nie stawić się w mieszkaniu i nie wpuścić do niego sądu i biegłych. Ma jednak oczywiście prawo przebywać w tym czasie w lokalu.

Aktualny właściciel może również wystąpić do sądu z żądaniem zaniechania oględzin, jednak musi wskazać ważne powody uzasadniające taką prośbę. Nie wystarczy oświadczenie, że nie wyraża na nie zgody, bo nie bierze udziału w postępowaniu o zachowek. W praktyce się przyjmuje, że może to być m.in. obawa naruszenia tajemnicy państwowej lub służbowej albo że nie dotyczą one dowodu co do faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy.

Pani Kazimiera może posłużyć się argumentem, że w mieszkaniu przebywa jej sparaliżowana córka, która z uwagi na stan zdrowia nie może go opuścić na czas wizji ani też przemieszczać się z pokoju do pokoju (bo mieszkanie ma tylko jeden pokój), a krępujące dla niej jest, że osoby obce będą ją oglądały w tym stanie. Jednak wyłącznie od sądu zależy, czy ten argument dotyczący zdrowia córki pani Kazimiery – obecnej właścicielki mieszkania – uzna za istotny. Dlatego warto również dołączyć zaświadczenie lekarskie dotyczące zdrowia córki oraz zaświadczenie od psychologa lub psychiatry o tym, że takie oględziny, w których z konieczności uczestniczyłaby, negatywnie odbiłyby się na jej psychice.

Żądanie odstąpienia od przeprowadzenia wizji lokalnej można także uzasadnić tym, że biegli mogą na podstawie dokumentów (np. aktu notarialnego zawierającego dokładny opis lokalu) ustalić jego wartość, zaś nabywca zaraz po dokonaniu transakcji przeprowadził generalny remont, co doprowadziło do wzrostu jego wartości. Rozpoznając żądanie o zaniechanie oględzin, sąd powinien umożliwić stronom wypowiedzenie się co do żądania i dopiero potem wydać postanowienie o zaniechaniu lub niezaniechaniu przeprowadzenia ich.

Podstawa prawna

Art. 163 par. 1, art. 294–297 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. z 1964 r. nr 43, poz. 296 ze zm.).

PORADA EKSPERTA

Ustawodawca w art. 295 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego wyszedł naprzeciw wszystkim osobom, w których posiadaniu znalazł się przedmiot oględzin, a które nie mają żadnego związku z zawisłą w sądzie sprawą (w wydziale cywilnym, pracy i ubezpieczeń społecznych lub gospodarczym) i nie mają ochoty okazywać go, ewentualnie ułatwić do niego dostępu sędziemu czy biegłemu. Przepis pozwala domagać się od sądu zaniechania oględzin. Zainteresowany ma na to tylko trzy dni od daty doręczenia mu wezwania na termin oględzin (zawierającego stosowne pouczenie o możliwości skorzystania z „dobrodziejstwa” określonego w cytowanym przepisie), w żądaniu zaś trzeba wskazać ważną/e przyczynę/y wystąpienia z takim wnioskiem. Ani kodeks postępowania cywilnego, ani orzecznictwo nie dostarczają jednak wskazówek, jakie argumenty mogą przekonać sąd do odstąpienia od przeprowadzenia oględzin. Wydaje się, że można tu zaliczyć chorobę lub długotrwały pobyt za granicą zainteresowanego. Uwzględniając żądanie osoby trzeciej, sąd wydaje postanowienie, na które nie przysługuje zażalenie. Przed rozpoznaniem owej „prośby” osoby trzeciej sąd nie może przystąpić do oględzin.

Zaniechanie przedstawienia przedmiotu oględzin czy ułatwienia dostępu do niego bez uzasadnionych przyczyn skutkuje sankcją w postaci grzywny do 5 tysięcy złotych (którą ściąga się w drodze egzekucji na rzecz Skarbu Państwa). Innych środków przymusu wobec niesubordynowanego posiadacza ustawodawca nie przewiduje.