Bizantyjski styl procedowania Trybunału Konstytucyjnego lekceważy zasady dążenia do sprawności i szybkiego rozpoznania sprawy. 19 miesięcy – aż tyle zajmuje średnio naszemu sądowi rozstrzygnięcie o konstytucyjności rozwiązań prawnych. Dłuży się procedura przed wyznaczeniem rozprawy, jak i sama rozprawa. A jednak, mimo zgłaszanych od lat postulatów dotyczących usprawnienia procedur, przygotowany przez sędziów konstytucyjnych projekt nowej ustawy o trybunale nie wróży poprawy sytuacji.

Prawnicy są podzieleni: jedni przekonują, że trybunału nie należy poganiać; inni, że czas skończyć z wielomiesięcznymi postępowaniami.

– Na pewno trzeba zmienić funkcjonowanie trybunału – przyznaje poseł Witold Pahl (PO), który wielokrotnie reprezentował Sejm przed TK.

Przyznaje, że są sprawy, które należało rozpoznać znacznie szybciej.

Innego zdania jest jednak dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Czy sędziowie mają krócej się zastanawiać? – pyta.

Wyścig z czasem

Wielomiesięczne czekanie na przejście pisma przez etap badania pod względem formalnym, następnie wielogodzinne, a nawet kilkudniowe rozprawy – to norma. Męczące były ostatnie sprawy dotyczące ogrodów działkowych czy zamrożenia płac sędziów, a do historii przeszła trwająca do nocy rozprawa dotycząca ustawy lustracyjnej. Prawnicy przyznają: daleko winnego nie trzeba szukać. Winna jest procedura postępowania.

– Trybunał Konstytucyjny przede wszystkim nie powinien pomocniczo opierać się na leciwym kodeksie postępowania cywilnego – wskazuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Trzymając się procesu cywilnego, dużo czasu poświęca bowiem na analizowanie kwestii, które nie mają zasadniczego znaczenia dla orzeczenia niekonstytucyjności przepisu. Dziwi nawet prawników, że trybunał, mając dokumenty ze stanowiskami stron na wiele miesięcy naprzód, spotykając się na naradach i tak naprawdę w większości przypadków wychodząc na salę rozpraw z gotowym rozstrzygnięciem, na końcu przeprowadza wielogodzinną rozprawę. Często na dodatek bezterminowo ją odracza.

Oczywiście może się zdarzyć, że sędziowie pod wpływem stanowiska uczestników bądź informacji, których wcześniej nie posiadali, zmienią zdanie bądź uznają, że muszą jeszcze sprawę przemyśleć. Są to jednak wyjątkowe sytuacje.

– To wszystko trwa zbyt długo – podkreśla prof. Chmaj.

I wskazuje, że trybunał nie dość, że nie przykłada wagi do sprawnego rozpoznania sprawy, to także nie dopuszcza zgłaszanych dowodów.

– Wielokrotnie zgłaszałem wnioski o przesłuchanie świadków, ale nigdy żaden z nich nie doczekał się realizacji. Ani nawet odpowiedzi – wskazuje.

Przeoczona ustawa

Niektórzy prawnicy wskazują, że winne jest tak naprawdę niefortunne odesłanie: w zakresie nieuregulowanym bowiem przez ustawę o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. z 1997 r. nr 102, poz. 643 z późn. zm.) zastosowanie znajdują przepisy procedury cywilnej.

– Ta zaś zupełnie nie jest dostosowana do postępowania przed sądem konstytucyjnym – uważa prof. Marek Chmaj.

Jednak w projekcie przygotowanym przez sędziów przepis ten jest żywcem przeniesiony z obowiązującej regulacji. W uzasadnieniu brak jest wytłumaczenia, dlaczego TK posiłkowo zamierza się trzymać procedury cywilnej, chociaż – zdaniem ekspertów – bliższa charakterowi sądu konstytucyjnego jest procedura postępowania sądowoadministracyjnego.

Zgodnie z art. 1 k.p.c. akt ten co do zasady normuje postępowanie sądowe w sprawach z zakresu prawa cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego oraz prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. z 2002 r. nr 153, poz. 1270 z późn. zm.) normuje zaś postępowanie sądowe w sprawach z zakresu kontroli działalności administracji publicznej oraz w innych sprawach, do których jego przepisy stosuje się z mocy ustaw szczególnych. Z kolei art. 1. ustawy o TK wskazuje, że jest on organem powołanym do badania zgodności z konstytucją aktów normatywnych i umów międzynarodowych oraz wykonywania innych zadań określonych w konstytucji.

Zarówno jednak obecna, jak i poprzednia regulacja o Trybunale Konstytucyjnym, weszły w życie na długo przed stworzeniem ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Siłą rozpędu więc dziś TK pomocniczo posługuje się procedurą cywilną. Prawnicy proponują dokonanie korekty w projekcie i zapisanie, że TK pomocniczo stosuje procedurę napisaną dla sądów administracyjnych.

– Postępowanie sądowo-administracyjne powinno być dużo lepszym instrumentem do postępowania przed trybunałem – przekonuje dr Marcin Dąbrowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

– To by korzystnie wpłynęło na sprawność postępowania przed TK, gdyby do postępowania przed nim miały zastosowanie obowiązujące w prawie administracyjnym terminy czy mechanizmy – podkreśla dr Dąbrowski.

– To najlepsze rozwiązanie – wskazuje prof. Marek Chmaj i dodaje, że przepis odsyłający do k.p.c. jest i dziś tak naprawdę martwy.

W zgodzie z naturą

– Przecież to właśnie sądy administracyjne badają legalność aktów normatywnych bądź stosowania prawa. A celem postępowania przed TK jest właśnie stwierdzenie, czy akt prawny jest legalny – wskazuje na bliskość tych instytucji dr Dąbrowski.

Procedura cywilna ma zaś całkowicie odmienny charakter. Fundamentalną rolę odgrywają w niej zasady równości, swobody i autonomii woli stron.

– Procedura sądowoadministracyjna jest też dużo nowocześniejsza od cywilnej i zdecydowanie bardziej odpowiednia do kontroli hierarchicznej zgodnosci norm prawnych – podkreśla prof. Chmaj.

Poza tym z samej swojej natury nastawiona jest na kontrolę działalności organów władzy publicznej, nie zaś jak cywilna – kontrolę działalności podmiotów prywatnych. Ta ostatnia zakłada istnienie co najmniej dwóch stron, których interesy są z sobą w sprzeczności. A administracyjna ma na celu ochronę interesu publicznego.

– Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi zawiera instrumenty, które umożliwiają toczenie merytorycznych sporów pomiędzy stronami postępowania – wskazuje prof. Chmaj.

– Poza tym dziś TK działa w oparciu o zasadę kontradyktoryjności: żąda od wnioskodawcy udowodnienia, że dana regulacja jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Jeżeli autor wniosku nie udowodni swoich twierdzeń, wówczas TK oddali wniosek – wskazuje dr Dąbrowski.

– Takie działanie odbywa się nie tylko ze szkodą dla strony, ale wręcz ze szkodą dla ochrony porządku prawnego – podkreśla prof. Chmaj.

Proponuje więc także wprowadzenie do nowej ustawy przepisu, który jasno określi, że postępowanie przed TK nie ma charakteru spornego.

– Trybunał jest przecież zobowiązany do wszechstronnego zbadania sprawy oraz dokonania dokładnej oceny i analizy zgodności wskazanych we wniosku norm. To zaś może nastąpić tylko w ramach postępowania opartego na zasadzie prawdy materialnej, a nie kontradyktoryjnego – dodaje.

Uważa, że należy zobowiązać TK do poszukiwania prawdy materialnej z urzędu, a nie do przenoszenia ciężaru dowodu na uczestnika postępowania, jak to się dzieje w sporach cywilnych.

Niektórzy prawnicy nie są jednak przekonani do takiej rewolucji.

– Procedura cywilna ma najszersze zastosowanie – podnosi dr Ryszard Piotrowski.

Przestrzega, że kierując się szybkością postępowania, dokonano wielu niekorzystnych zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 z późn. zm.). A wydanie sprawiedliwego wyroku jest najważniejsze w całym postępowaniu.

– Być może trybunał powinien mieć dokładnie uregulowaną własną procedurę, ze względu na swoją szczególną rolę, ale przyjęło się, że postępowanie przed TK jest podobne do tego przed sądami powszechnymi – wskazuje Witold Pahl.

Obecnie w Kancelarii Prezydenta trwają prace nad kształtem przyszłych zmian w trybunale.

TK nie powinien pomocniczo opierać się na leciwej procedurze cywilnej