SENTENCJA

Gwarancje procesowe, których realizację należy zapewnić w procesach karnych, stosownie do art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, odnajdują w pełni zastosowanie do procedur lustracyjnych.

SYGN. AKT 37469/05aa

Sprawa Luboch przeciwko Polsce to kolejny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu stwierdzający naruszenie przez Polskę prawa do rzetelnej procedury w postępowaniu lustracyjnym.

Stan faktyczny przedstawiał się następująco. 15 stycznia 2008 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w kolejnej sprawie przeciwko Polsce uznał, że w stosunku do osoby lustrowanej, adwokata Zbigniewa Lubocha, doszło do naruszenia art. 6 par. 1 w związku z art. 6 par. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, to znaczy prawa do rzetelnej procedury poprzez naruszenie zasady równych broni.

Za słuszne zadośćuczynienie Trybunał uznał sam fakt stwierdzenia naruszenia prawa do rzetelnego procesu, a ponadto zasądził na rzecz skarżącego kwotę 2,1 tys. euro tytułem zwrotu kosztów postępowania. Jednocześnie, nie czując się kompetentnym do badania, czy w przypadku zapewnienia skarżącemu realizacji prawa do rzetelnego procesu sąd lustracyjny wydałby inne orzeczenie, Trybunał odmówił zasądzenia żądanego odszkodowania.

Sąd lustracyjny, orzekający na podstawie ustawy lustracyjnej z 1997 roku, w orzeczeniu z 25 października 2001 r. stwierdził, iż skarżący stwierdzając, że nie był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa, złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Z uzasadnieniem orzeczenia skarżący mógł zapoznać się jedynie w kancelarii tajnej sądu, ze względu na nadanie jej klauzuli ściśle tajne. 3 września 2004 r. orzeczenie sądu lustracyjnego zostało utrzymane w mocy przez sąd lustracyjny II instancji. Wyrokiem z 14 kwietnia 2005 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację wniesioną przez skarżącego, który z uzasadnieniem tego wyroku mógł zapoznać się jedynie w Instytucie Pamięci Narodowej, ze względu na objęcie jego treści klauzulą tajne.

W konsekwencji, decyzją dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Rzeszowie z 9 czerwca 2005 r. skarżący pozbawiony został możliwości wykonywania zawodu adwokata.

Trybunał Praw Człowieka, badając okoliczności sprawy, zwrócił uwagę na fakt objęcia części dokumentów, na podstawie których orzekały sądy krajowe, klauzulą ściśle tajne, a co za tym idzie, na możliwość zaznajomienia się przez lustrowanego z ich treścią jedynie w kancelarii tajnej sądu; znacznie dalej idące uprawnienia rzecznika interesu publicznego i pracowników jego Biura oraz ich potencjału organizacyjnego niż osoby lustrowanej; brak możliwości żądania przez skarżącego wydania kopii dokumentów niejawnych; brak możliwości wynoszenia poza kancelarię tajną notatek sporządzonych podczas przeglądania akt oraz podczas rozpraw odbywających się z wyłączeniem jawności; wreszcie możliwość zapoznania się z uzasadnieniem orzeczenia sądu lustracyjnego wydanego w pierwszej instancji oraz wyroku Sądu Najwyższego jedynie w kancelarii tajnej.

Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał, że pod koniec lat 90. ubiegłego wieku aktualna była potrzeba stosowania instrumentów lustracyjnych wobec osób sprawujących najważniejsze funkcje publiczne. Jednakże, jeśli państwo zdecydowało się na wprowadzenie stosownych procedur, obowiązane było zapewnić jednocześnie osobom, które zostały im poddane, pełną realizację gwarancji procesowych płynących z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Trybunał, biorąc pod uwagę i oceniając całość okoliczności towarzyszących postępowaniu przed sądami krajowymi, tj. niejawność części dokumentów, ograniczony dostęp do akt oraz uprzywilejowaną pozycję oskarżyciela publicznego (rzecznika interesu publicznego), uznał, iż naruszona została zasada równości broni, a tym samym wyrażone w art. 6 par. 1 w związku z art. 6 par. 3 Konwencji prawo do rzetelnego procesu.

NARUSZENIE ART. 6 PAR. 1 KONWENCJI PRAW CZŁOWIEKA

Trybunał wskazał, iż należało zapewnić skarżącemu nieograniczony dostęp do akt oraz możliwość sporządzania i korzystania z notatek, jak również otrzymania kopii stosownych dokumentów.

ANNA ŚLEDZIŃSKA-SIMON