„Uważam, że nie złamałem prawa. Ale powiem też otwarcie: mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch. Ważne, że Polacy mają prawo żyć w państwie uczciwym, transparentnym, w państwie, w którym wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych” – tłumaczył minister sprawiedliwości Jarosław Gowin we wrześniu 2012 r., gdy zarzucano mu, że bezprawnie żądał akt sprawy Amber Gold.

Aby już nie było żadnych wątpliwości, trzy miesiące później wydał rozporządzenie (wchodzące w życie 1 lutego), w którym możliwość występowania w „uzasadnionych przypadkach” o sądowe dokumenty sam sobie zagwarantował.

To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej:

Gdzie minister ma prawo zaglądać

W pełnej wersji artykułu znajdziesz odpowiedzi na WSZYSTKIE pytania.

- Czy władza wykonawcza może wywierać presję na niezawisły sąd?
- Czy przepis nowy przekracza granice nadzoru administracyjnego ministra nad sądami
- Dlaczego nadzór administracyjny nie może być nadmiernie sformalizowany?